Niewiele miast w Polsce miało takie znacznie – realne i symboliczne – w procesie odbudowy II Rzeczypospolitej jak Gdynia. Mówiąc o dwudziestoleciu międzywojennym, zwracamy uwagę na rolę miasta i portu. Jednak w tym młodym mieście nad polskim morzem niemal od samego początku podejmowano również ważne działania związane z kulturą.

Gdyński „Wiatr od morza”

Bez wątpienia najbardziej znaną postacią z panteonu artystów, ściśle powiązaną z Gdynią, jest Stefan Żeromski. Wiadomo, że mieszkał tutaj w co najmniej dwóch miejscach – w Orłowie, które do 1935 roku nie było jeszcze dzielnicą Gdyni, i w śródmieściu, prawdopodobnie przy dzisiejszej ulicy 10 Lutego. Dlaczego uznany pisarz zawitał nad morze? Teza o poszukiwaniu natchnienia przegrywa z bardziej prozaicznymi powodami – chciał podreperować swoje zdrowie, nadszarpnięte wskutek przebycia grypy hiszpanki. Po raz pierwszy Stefan Żeromski pojawił się w Orłowie w maju 1920 roku. Zamieszkał w wynajętym domku rybackim, który do dzisiaj stanowi atrakcję turystyczną dzielnicy. Pisarz był pod ogromnym wrażeniem nadmorskiej okolicy i młodej Gdyni. Odbywał długie wycieczki morskim brzegiem. To właśnie w Orłowie powstała nieco mniej znana powieść Żeromskiego – „Sambor i Mestwin”. Ta bardziej rozpoznawalna, „Wiatr od morza”, jest już świadectwem zamiłowania pisarza do nowej rzeczywistości, którą mógł obserwować w Gdyni. Chociaż był przede wszystkim wizjonerem, znakomicie oddał w niej klimat czasów dwudziestolecia międzywojennego. „Wiatr od morza” jest powieścią o wielu płaszczyznach interpretacji, niemniej utrwaliła obraz Gdyni w literaturze, a jej twórca stał się częścią gdyńskiej historii.

Malarstwo, które trwa wiecznie

Inną, ważną postacią, która współtworzyła życie kulturalne przedwojennej Gdyni, był Marian Mokwa (1889–1987) – malarz marynista. W jego pracach dostrzegalna jest nie tylko fascynacja tematyką morską, ale również imponującą energią młodej Gdyni, która towarzyszyła budowie nowego portu i innym przedsięwzięciom. Wielką ideą Mariana Mokwy było stworzenie w mieście placówki artystycznej – przeznaczonej dla twórców i dbającej o zachowanie dzieł polskiego morza. Ta idea przybrała realne i imponujące kształty w 1934 roku, gdy przy ulicy 3 Maja 28 otwarto budynek Galerii Morskiej. Ekspozycja obejmowała kilkadziesiąt płócien marynistycznych. Dość szybko ośrodek stał się wiodącą placówką kulturalną, nie tylko na polskim Pomorzu. Jej dynamiczny rozwój brutalnie przerwał wybuch II wojny światowej. Niestety, powojenne władze Polski nie były już przychylne Marianowi Mokwie, uznając go za wroga systemu socjalistycznego. Rzecz jasna, nie mógł już prowadzić Galerii Morskiej. Później udało mu się malować obrazy na zlecenie Marynarki Wojennej i Polskich Linii Oceanicznych. Po wojnie był już bardziej związany z Sopotem niż z Gdynią, niemniej jego rola w kreowaniu początków twórczości artystycznej w tym mieście jest bezdyskusyjna.

***

Opisane powyżej dwa wybrane przykłady twórców związanych z Gdynią świadczą o ogromnej inspiracji, jaką było młode polskie miasto dla artystów. Warto o tym pamiętać, gdyż dorobek duchowy jest równie ważny jak ten materialny, a w pewnych aspektach – nawet ważniejszy.

Tekst: Michał Mikołajczak

Podobne

O Autorze

Michał Mikołajczak

Urodziłem się w 1977 roku, w Grudziądzu, ale od 25 lat mieszkam w Trójmieście – początkowo w Gdańsku, a obecnie w Sopocie. Ukończyłem filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Z zawodu i zamiłowania jestem redaktorem. Jak przystało na urodzonego humanistę, mam bardzo wszechstronne zainteresowania. Szczególnie interesują mnie: kryminalistyka, współczesna historia Polski, medycyna (zwłaszcza psychiatria), a także kultura popularna lat 80. i transport. Wolne chwile spędzam z rodziną, najczęściej na oglądaniu filmów grozy.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany