Podróż do Toskanii? Sprzedawanie bursztynów w nadmorskich kurortach? A może wyjazd do pracy w Londynie? Wakacje można wykorzystać na wiele sposobów. Jedną z nich jest możliwość odbycia stażu w trójmiejskich firmach i instytucjach. Takie działania promuje miasto Gdańsk, które od 14 lat organizuje projekt „Wakacyjny staż”. Czy gra jest warta świeczki? Czy miesiąc spędzony na praktykach może odmienić życie?

Wielu pracodawców czeka na młodych ludzi, którzy mają w sobie zapał do pracy i pełną głowę świeżych pomysłów. Miasto Gdańsk, organizując akcję „Wakacyjny staż”, pomaga studentom i absolwentom wyższych uczelni w zdobyciu nowych umiejętności oraz ułatwia im wejście na rynek pracy.

Dla mnie staż wakacyjny był początkiem świadomego kreowania swojej ścieżki zawodowej – mówi Anna Rembowska, która skorzystała z oferty stażu wakacyjnego i związała swoje losy na kilka lat z jednym z gdyńskich wydawnictw, zmieniając działy, zakres obowiązków i awansując. Obecnie pracuje jako redaktor prowadzący.

Od stażysty do redaktora prowadzącego

Na uczelni, w czasie intensywnej sesji, na tablicy ogłoszeń znalazłam ogłoszenie o programie „Wakacyjny staż 2008” – opowiada Anna Rembowska. – Miałam wykształcenie filologiczne, więc niezbyt dużo ciekawych ofert było skierowanych do mnie, ale właśnie ogłoszenie mojego wydawnictwa najbardziej mi się spodobało. Wysłałam zgłoszenie. Po paru dniach zostałam zaproszona na rozmowę. Była to dość zabawna sytuacja, ponieważ byłam wówczas przekonana, że skoro ktoś do mnie zadzwonił, to znaczy, że ten staż jest już właściwie mój, że wyboru dokonano na podstawie dokumentów aplikacyjnych. Przyszłam więc zupełnie na luzie, a ponieważ było gorąco, miałam na sobie jeansy, top z odkrytymi ramionami, na nogach japonki… Jakież było moje zdziwienie, kiedy się okazało, że po drugiej stronie stołu zasiadło dwóch panów w garniturach, lakierkach i krawatach. Zmroziło mnie i stwierdziłam, że w takich okolicznościach to nie mam szans na ten staż (dotarło do mnie, że wybór jeszcze nie nastąpił). Może dzięki temu rozmowa potoczyła się bardzo swobodnie, bo nie liczyłam na powodzenie. A okazało się, że to właśnie mnie, jako jedną z dwóch osób, wybrano. Staż trwał miesiąc. Pisałam teksty do dodatków tematycznych, współpracowałam z działem składu i marketingu. A potem, od razu po zakończeniu stażu, pisywałam jeszcze czasem jakieś teksty dla wydawnictwa. Później zwolniło się miejsce w biurze obsługi klienta, co może nie było ziszczeniem moich marzeń, ale zawsze jakaś praca. A że dostawałam jeszcze czasem zlecenia na prace redakcyjne, to przyjęłam ofertę. I tak w biurze zostałam na ponad rok – wspomina.

Potem pani Ania na ponad rok odeszła do jednego z dzienników. Gdy się okazało, że w wydawnictwie szukają osoby do redakcji, wysłała swoje CV. Po kolejnej rozmowie kwalifikacyjnej i po dwóch tygodniach siedziała przy nowym biurku.

I tak siedzę przy nim ponad pięć lat – mówi. – Na stażu po raz pierwszy poczułam, że znalazłam coś, co w życiu chcę robić, a praca nie musi być tylko źródłem dochodu, ale też radości i satysfakcji. Ponadto trafiłam do dobrej firmy, gdzie ludzie przyjęli mnie życzliwie i mieli dla mnie – jako dla stażystki – znacznie więcej wyrozumiałości niż dla zwyczajnego pracownika. Dzięki temu miałam czas na popełnianie mniejszych czy większych błędów, na niepewność i mogłam w ten sposób ich uniknąć w późniejszym życiu zawodowym.

Warto dodać, że staże w ramach akcji „Wakacyjny staż” trwają minimum miesiąc – od lipca do końca września. Ich termin zazwyczaj ustala się indywidualnie z fundatorem stażu. Wynagrodzenie za miesiąc pracy wynosi m.in. 1100 zł brutto. Już w marcu ruszył nabór fundatorów praktyk. Przekrój oferowanych stanowisk jest bardzo szeroki. Studenci mogą odbyć praktykę m.in.: w bankach, firmach deweloperskich, firmach branży stoczniowej, Urzędzie Miejskim w Gdańsku, ale też w Grupie Lotos czy trójmiejskich mediach.

Do ubiegłorocznej edycji akcji zgłosiła się rekordowa liczba fundatorów. Natomiast aplikacje złożyło 1876 chętnych! Zdecydowanie większym zainteresowaniem wykazały się panie, które złożyły 1143 aplikacje, natomiast mężczyźni – 732.

Jakie zainteresowanie tegoroczną edycją?

Do tegorocznej 14. edycji projektu „Wakacyjny staż” zgłosiło się 86 fundatorów, którzy ufundowali 378 miejsc stażowych. Chęć odbycia stażu zadeklarowało 1278 osób – informuje Dariusz Wołodźko z biura prasowego gdańskiego magistratu. – Zainteresowanie tegoroczną edycją jest na porównywalnym poziomie w stosunku do ubiegłej. Z perspektywy wszystkich edycji, od paru lat zauważalne jest rosnące zainteresowanie projektem zarówno ze strony jego uczestników, jak i fundatorów staży.

Jednak miejsca odbycia praktyk zostały już rozdysponowane, a proces rekrutacji się zakończył. Nazwiska laureatów, którzy pomyślnie przeszli rozmowy z fundatorami praktyk i zakwalifikowali się na staż, ogłoszono 13 czerwca.

A może do Brukseli?

Podczas wakacji można wyjechać także za granicę i odbyć staż w środowisku międzynarodowym. Z takiej możliwości skorzystała Joanna Baum, która na przełomie września i października 2013 roku odbyła staż w Biurze Regionalnym Województwa Pomorskiego w Brukseli.

Uważam, że to świetna opcja, jeśli chcemy jednocześnie zdobyć nowe umiejętności zawodowe, a zarazem poznać i pozwiedzać nieznany wcześniej kraj. Pracowałam pięć dni w tygodniu, weekendy miałam wolne. To ważne, ponieważ w weekendy w Belgii można kupić tak zwany bilet weekendowy i podróżować za pół ceny do dowolnej destynacji, co skrupulatnie wykorzystywałam. Zobaczyłam w ten sposób większość znaczących miast w tym kraju – opowiada Joanna Baum, doktorantka Filologicznego Studium Doktoranckiego, która skorzystała z programu stażowego organizowanego przez Stowarzyszenie Pomorskie w Unii Europejskiej.

Do obowiązków pani Joanny należało pisanie krótkich notatek prasowych i artykułów na stronę internetową w języku polskim o kulturze i oświacie.

Ze stażu byłam zadowolona, ponieważ sprawdzał on także umiejętności organizatorskie. Trzeba było zorganizować przyjazd polskiej delegacji do Belgii i tu trzeba się było wykazać zdolnościami logistycznymi – opowiada pani Asia. Miesiąc praktyk w brukselskim biurze to na pewno ważny etap w karierze pani Joanny, sprawdziła się bowiem w nowym, obcojęzycznym środowisku, a także mogła poznać swoje mocne i słabe strony.

Decydując się na staż w Brukseli, zwróćmy jednak uwagę na koszty. Za miesięczną praktykę stażysta nie otrzymuje wynagrodzenia ani zwrotu za koszty transportu. Musi także sam opłacać sobie wyżywienie, pokryć koszty ubezpieczenia NNW za granicą (choć wystarcza karta Euro 26 lub ISIC), transportu miejskiego oraz innych podstawowych kosztów związanych z pobytem w Belgii. Aby po pozytywnej rekrutacji zdecydować się na taki wyjazd, trzeba przeznaczyć na pobyt w Brukseli około 500 euro. Nieodpłatnie student może jedynie użytkować mieszkanie służbowe, które najczęściej jest dzielone przez dwóch stażystów w tym samym czasie (udostępnienie pokoju to ekwiwalent około 500 euro miesięcznie).

Drzwi się otwierają

Coraz więcej dostępnych jest programów stażowych specjalnie dedykowanych studentom i absolwentom, by ułatwić im wejście na rynek pracy. Na portalach specjalizujących się w pośrednictwie i oferowaniu pracy również znajdziemy wiele ogłoszeń o stażach. Warto również zaglądać na strony internetowe i funpage Biur Karier działających przy uczelniach wyższych. Często po odbyciu takiej praktyki, gdy pracodawca jest zadowolony ze stażysty, oferuje mu etat; jeśli nie ma takiej możliwości, otwierają się inne drzwi.

Prawdę powiedziawszy, sama sobie wychodziłam staż wakacyjny w jednej z trójmiejskich rozgłośni radiowych – śmieje się Daria Malinowska. – Byłam tuż po obronie pracy magisterskiej i szukałam pracy. Najpierw więc wysłałam CV i potem nieco namolnie przypominałam o sobie w sekretariacie rozgłośni. W końcu zaproszono mnie na spotkanie, poproszono o przysłanie tematów, które chciałabym realizować, a także próbek tekstów. Trafiłam na praktykę do redakcji kultury i reportażu. Pamiętam ten moment, gdy dostałam mikrofon z logo radia i mogłam nagrywać relację z festiwalu filmowego. Byłam przeszczęśliwa. Nie przeszkadzało mi, że dyktafon jest stary, pozlepiany taśmą, że co chwilę się zacina… Byłam dumna i przejęta, że jestem o krok od spełniania mojego wielkiego marzenia, bo przecież od dzieciństwa chciałam być dziennikarką – wspomina pani Daria. – Niestety, otrzeźwienie przyszło dość prędko, gdy okazało się, że nie mogę liczyć ani na zatrudnienie, ani na zapłatę za moją pracę. Oczywiście proponowano mi dalszą współpracę z rozgłośnią, ale na tych samych warunkach. Nie mogłam już sobie pozwolić, by pracować na takich zasadach. Po trzech miesiącach wolontariackiej harówki zrezygnowałam, ale prędko znalazłam inną pracę – też w branży medialnej. Zadecydowało doświadczenie, które zdobyłam podczas praktyki w redakcji kulturalnej.

Odpowiedzi na ważne pytania

Czy decydować się zatem na staże wakacyjne? Co zyskujemy podczas tych, często pierwszych, zawodowych kontaktów?

Dzięki temu, że odbyłam staż i mogłam pochwalić się jakąkolwiek praktyką dziennikarską, dostałam swoją pierwszą pracę w redakcji w gazecie. Wprawdzie doświadczenie zawodowe nie było wymagane, ale gdy przyszło do realizacji zadania próbnego, czyli napisania artykułu, wiedziałam, jak się do tego zabrać, a tego właśnie nauczyłam się w wydawnictwie – opowiada pani Ania. – Początkowo ze stażem nie wiązałam wielkich nadziei, chciałam tylko wypełnić jakoś sensownie rubrykę w CV „doświadczenie zawodowe”. Okazało się, że staż dał mi więcej niż się spodziewałam ‒ doświadczenie, rozwój, etat, świetnych ludzi, w tym również przyjaciół ‒ stwierdza pani Ania.

Dzięki praktyce w rozgłośni radiowej upewniłam się, co chcę robić w życiu – dodaje pani Daria. – Nawet jeśli ten mój staż wiązał się z pewną formą frustracji, bo trudno pracować bez wynagrodzenia, ale na początku świadomie się na to zgodziłam. Wówczas ważniejsze niż pieniądze było dla mnie poznanie osobowości radiowych, podpatrywanie ich warsztatu, poznanie funkcjonowania rozgłośni radiowej od środka. Cały czas wspominam to z sentymentem – mówi pani Daria, dziś mieszkająca w Warszawie i pracująca w jednym z największych wydawnictw książkowych w Polsce.

Dla mnie staż w Brukseli był przede wszystkim przygodą, ale i wyzwaniem, bo nigdy nie podejrzewałabym siebie, że mam zdolności organizacyjne, a jednak podołałam – zauważa pani Joanna. – Poznałam siebie z innej strony.

 

Tekst: Urszula Abucewicz

Podobne

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany