Mimo powszechnie dostępnej opieki medycznej i zwiększającej się świadomości, wciąż wielu z nas pokłada wiarę w niesprawdzone informacje. Przykładem jest „ospa party”, czyli moda na uodparnianie dziecka poprzez uczestnictwo w spotkaniu z zarażonymi. Jak przykre konsekwencje może mieć takie zachowanie, dowiadujemy się, niestety, zbyt późno.

Ospa wietrzna
Ospa jest chorobą wywoływaną przez wirus VZV (herpes virus varicella) – odpowiedzialny zarówno za ospę wietrzną, jak i półpaśca. Widocznymi objawami są charakterystyczne grudki, które w ciągu kilku dni przechodzą cykl zmian, przemieniając się w pęcherzyki, a następnie w krostki. W końcowej fazie po ospie pozostają strupy, a po nich – przebarwienia i blizny. Do tych ostatnich nie musi dochodzić, jeśli zmiany nie zostały zakażone (np. w wyniku drażnienia) w fazie zapalnej. Krostki zwykle rozmieszczane są w skupiskach na twarzy, ramionach i klatce piersiowej, a u osób z obniżoną odpornością zasięg wykwitów może obejmować także błony śluzowe nosa, narządów płciowych oraz rogówki oka.
Od momentu zarażenia do wystąpienia pierwszych zmian skórnych mijają zwykle dwa do trzech tygodni. Krosty znikają po upływie około czterech dni. Zarażamy się w okresie od 24 godzin do tygodnia od zakażenia.

Kto choruje?
Najczęściej chorują dzieci w wieku wczesnoszkolnym, i chorobę tę zwykle przechodzą łagodniej niż dorośli. Nie jest to jednak reguła, od której nie ma odstępstw. Z wirusem VZV nie można ryzykować, ponieważ jak w przypadku wszystkich chorób, każdy organizm reaguje indywidualnie, nigdy więc nie ma całkowitej pewności, kiedy nastąpi wyjątek od „podręcznikowej” reguły. Faktem jest natomiast, że jednorazowe przebycie choroby uodparnia organizm na całe życie. Istnieje jeszcze około 20-procentowe ryzyko, że wirus, przechowywany dotąd w stanie utajenia, w zwojach nerwów rdzeniowych i czaszkowych, zostanie reaktywowany i przekształci się w półpaśca.

Źródła zakażenia i możliwe powikłania
Wirusem VZV można się zarazić drogą kropelkową, ale także przez bezpośredni kontakt. Wskazana jest zatem ścisła higiena, a najlepiej – izolacja chorego. Przed wystąpieniem wykwitów ospowatych nosiciel wirusa może odczuwać bóle mięśni i wzrost temperatury; mogą nastąpić powiększenie węzłów chłonnych, spadek ogólny samopoczucia oraz przemijający nieżyt górnych dróg oddechowych. Te dolegliwości dotyczą głównie osób dorosłych. U kobiet w I trymestrze ciąży może nawet dojść do obumarcia płodu.
Komplikacje zdrowotne dotyczą także najmłodszych, choć dochodzi do nich rzadziej. Budowanie odporności u dziecka metodą wymuszonego odchorowania ospy nieraz skończyło się tragicznie. Oto niektóre z powikłań, do których może dojść po „zabawie w zarażanie”:
sepsa – ogólnoustrojowe zakażenie bakteryjne – jako skutek zapaleń w obrębie jam brzusznych, płuc, opon mózgowo-rdzeniowych, dróg moczowych;
zapalenie opon mózgowych;
zapalenie płuc;
zapalenie mięśnia sercowego;
zapalenie ucha środkowego (uszkodzenie/utrata słuchu);
zakażenie bakteryjne skóry.

Szczepionka a „ospa party”
Najskuteczniejszą jak dotąd metodą ochrony dziecka przed zachorowaniem na groźnego wirusa ospy jest szczepionka. Od lat dzięki szczepieniu zachorowalność spada; znacznie obniżył się również zakres powikłań – szczepione dzieci bardzo rzadko (1:100 000) wymagają hospitalizacji. Szczepionka przeciw wirusowi VZV jest zalecana, a w niektórych przypadkach obowiązkowa (m.in. zaburzenia odporności; otoczenie osób z upośledzoną odpornością, które nie przebyły ospy; przebywanie w ośrodkach opiekuńczo-wychowawczych, domach dziecka, domach pomocy społecznej itp.).
Umieszczenie szczepionki przeciw wirusowi ospy na liście szczepień podstawowych ma swoje racjonalne podłoże. Dzięki szczepieniom unikamy ekspansji chorób i śmiertelności wśród dzieci oraz wśród dorosłych, którzy, nie przebywszy choroby w dzieciństwie, wciąż mogą zarazić się od dziecka. Obecnie szczepienie to należy wykonać do 12. roku życia dziecka.
Ważne! Zaszczepione dziecko nie stwarza poważnego zagrożenia dla niezaszczepionych dzieci i dorosłych. Szczepienie chroni nie tylko osobę zaszczepioną!

„Ospa party”, czyli żonglowanie zdrowiem
Nieumiejętność wyszukiwania rzetelnych informacji w tak powszechnym dziś medium, jakim jest internet, oraz brak fachowej wiedzy, przyczyniają się do szerzenia przekonań, które nie mają wiele wspólnego z nauką i faktami. W morzu informacji umieszczonych w internecie łatwo się zgubić i ulec trendom, którym brakuje racjonalnych podstaw. A do takich należy moda na „ospa party”. Ospa wietrzna jest chorobą nieprzewidywalną i chociaż z reguły, dzieci przechodzą ją łagodniej, nie jest to żaden argument stanowiący podstawę do wiary w słuszność przymusowego zarażania.
Przede wszystkim zastanówmy się, czy chcemy ryzykować zdrowiem i życiem własnych dzieci. Po głębszym zastanowieniu na pewno uznamy, że nie. Nie poddawajmy się zatem modzie, w której stawką jest zdrowie, a czasem nawet życie. Dzieci są naszym największym skarbem, który należy chronić, a nie narażać!
„Ospa party” jest ideą powstałą na fali popularności samoleczenia i sceptycyzmu wobec medycyny akademickiej. Rodzice kierują się troską, ale czasami jest ona źle pojęta; mało tego – preferują metody oscylujące na granicach rozsądku, prawa i etyki. Nie zapominajmy, że możliwość decydowania za dziecko wiąże się z wielką odpowiedzialnością, a dobre intencje to, niestety, zbyt mało. Zamiast podważać autorytety i przedkładać opinie nad fakty, w kwestii zdrowia zdajmy się po prostu na fachowców.

Tekst: Marta Horbal

O Autorze

Marta Horbal

Pasjonatka starożytności oraz literatury i malarstwa z nurtu realizmu magicznego. Oprócz wykształcenia humanistycznego, zdobyła wiedzę niezbędną do wykonywania zawodu technika farmaceuty, w efekcie czego kilka lat spędziła, pracując w ogólnodostępnych aptekach. Wolne chwile najchętniej poświęca nauce tworzenia grafiki komputerowej i pisaniu, a ostatnio – także bieganiu.

Jedna odpowiedź

  1. Wiktoria

    To jest przerażające co są w stanie wymyślić ludzie… i tacy zostają rodzicami! W głowie się nie mieści, jak można narażać dziecko na jakąkolwiek chorobę, brak mi słów. Podejrzewam, że to się bierze z tego, że dorośli gorzej przechodzą ospę i lepiej ją „zaliczyć” za młodu, ale przecież każdy organizm jest inny i może inaczej zareagować! Myślę, że lepiej zaszczepić dziecko zawczasu, żeby je uchronić przed chorobą albo żeby chociaż przebieg był łagodniejszy. W poznaniu w certusie robią różne szczepieni dla dzieci. Rozważam nad skorzystaniem, ,może ma już ktoś jakieś konkretne rozeznanie w temacie? Będę wdzięczna za jakieś dodatkowe informacje 🙂

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany