TTekst i zdjęcia: Marika Kłuskiewicz

W karierze naszej redakcji odwiedziliśmy już wiele miejsc. Byliśmy w niezliczonej ilości restauracji i hoteli, na przeróżnych warsztatach i piknikach, koncertach, trampolinach, spływach kajakowych, escape roomach, paintballach klasycznych i laserowych, bawiliśmy się nawet na polu golfowym. Korzystamy z tego, czym Trójmiasto stoi, nie tylko szykując dla Was magazyny, ale także po pracy (tak, my też czasem odpoczywamy i się bawimy!). Tym razem postanowiliśmy sięgnąć po jeszcze inne, mniej realne doznania.

Jesteśmy kozaki!

Na miejsce naszej kolejnej integracji wybraliśmy wirtualny świat w Fantomatyce VR, mieszczącej się na gdańskim Garnizonie. Jest to pierwsze miejsce w Trójmieście, gdzie za pomocą gogli VR możemy w pełni przenieść się do innego świata, wcielić się w różne postaci, a nawet pokonać swoje lęki. Nie wierzycie? Nie szkodzi! Część z naszej ekipy też nie wierzyła, że przy„grze komputerowej” może im zadrżeć ręka. Na miejscu bardzo się zdziwili!

Chillout’owy wstęp

Do Fantomatyki wybraliśmy się prosto z redakcji, po ciężkim dniu pracy, a że był to dzień dość upalny, część z nas marzyła po prostu o tym, by siąść w cieniu i orzeźwić się zimnym napojem. Wydawać by się mogło, że wybierając Fantomatykę, nie zaznamy takiej chwili, a tu znów zaskoczenie! Zostaliśmy przywitani zupełnym chillout’em, czyli leżaczkami rozłożonymi w cieniu wielkiego drzewa, hamakiem oraz upragnionymi przez wszystkich zimnymi napojami. Żyć nie umierać! Wszystko to jednak było przedsmakiem naszego pełnego emocji wieczoru i już teraz wiemy, i jesteśmy w stu procentach pewni, że ta oferowana chwila wytchnienia służyła głównie temu, by uśpić naszą czujność. Bo to, co miało nastąpić lada moment, wstrząsnęło posadami naszej egzystencji i naszych błędników.

No to hop!

Gdy już nacieszyliśmy się chwilą relaksu, Elena i Jasiek z zespołu Fantomatyki zaczęli wprowadzać nas w wirtualny świat. Rozpoczęli z grubej rury. Dzięki goglom VR, każdy z nas przeniósł się do miasta pełnego drapaczy chmur i wjechał windą na szczyt jednego z wyższych wieżowców. Z góry rozpościerały się piękne widoki! Długo jednak nie mogliśmy ich podziwiać, gdyż zadanie, jakie przed nami stało, dość mocno absorbowało naszą świadomość i rodziło dość silny lęk. Wyobraźcie sobie, że mieliśmy przejść po zawieszonej nad przepaścią wąskiej desce, na której końcu czekały… donaty. Pokusa warta ryzyka, ale czy warta utraty życia? Okazało się, że dla większości zdecydowanie tak! Choć nogi się trzęsły, błędnik szalał, serce waliło jak szalone, a pot lał się po plecach, powoli, tip-top’kami, czasem się cofając, czasem na czworaka, po kolei każdy z nas próbował sięgnąć po wirtualne słodkości. Nie wszyscy jednak byli w stanie tego dokonać. Realność tej wirtualnej rzeczywistości jest niesamowita! To zaskakujące, jak łatwo możemy oszukać nasz mózg! Po przejściu na sam koniec deski trzeba jeszcze wrócić. Opcje były dwie – cofnąć się do windy lub… skoczyć w przepaść! Obie były równie złe, ale okazało się, że jest w naszym zespole sporo osób, które nie zdają sobie sprawy, że bez spadochronu ciężko przeżyć. Nasza Kasia, dzięki decyzji o skoku, odkryła, że ten rodzaj samobójstwa nie jest dla niej. Jednak się nie martwi, bo w Fantomatyce ma jeszcze wiele innych możliwości do przetestowania.

Stara zabawa w nowej odsłonie

Gdy wirtualni samobójcy odżyli, nadszedł czas na wirtualne kalambury. Zasady są takie same, jak w klasycznych, z tą jednak różnicą, że osoba przedstawiająca hasło, rysuje je w przestrzeni. Poza niekończącymi się wybuchami śmiechu i pełnej emocji rywalizacji otrzymujemy całą przestrzeń kosmiczną do rysowania. Nieziemskie przeżycie!

Kilka godzin to za mało!

Dalej czekały na nas kolejne światy i wyzwania. Do takiej podróży nie wystarczą jednak same napoje, więc Fantomatyka zorganizowała wielką, pizzową kolację. Tym razem była ona realna, więc mogliśmy się faktycznie najeść, a nawet przejeść. Dodatkowe kilogramy nie były jednak nikomu straszne, bo po chwili wskoczyliśmy na parkiet wirtualnej wersji Guitar Hero, ze świetlnymi mieczami w dłoniach, cali na biało! I w rytm ulubionych szlagierów, tanecznym krokiem, przemienialiśmy się w rycerzy Jedi. Początkowo spokojnie, na poziomie średnim, Adi zdecydował się jednak na najtrudniejszy poziom… Podczas gry sprawiał wrażenie osoby, która nigdy do końca nie skoordynowała swoich ruchów, jednak to, ile kalorii spalił podczas tych 4 minut, na zawsze pozostanie w naszej pamięci! Swoją drogą dowiedzieliśmy się od naszych gospodarzy, że ludzie czasem przychodzą do nich w zastępstwie siłowni. Zupełnie nas to nie dziwi i sami już myślimy nad tą alternatywą.

Na kolejnym stanowisku walczyliśmy o życie z niemiłymi panami, których jedynym celem było wyeliminowanie nas z ich świata. Byli w tym dość skuteczni, mimo że kolejne osoby pod wpływem wzmożonej adrenaliną kreatywności i strachu próbowało obrać najróżniejsze strategie przetrwania, od techniki „ząb za ząb”, poprzez „przyczajonego tygrysa” i próby wtopienia się na płasko w podłogę, aż po niezawodną technikę zaczerpniętą prosto z dziecięcych zabaw „jeśli ja ich nie widzę, to oni mnie też nie”.

W Fantomatyce czekają także podróże po dowolnych zakątkach świata, symulator wyścigowy, gry multiplayer czy gry tematyczne, dostosowane pod konkretną branżę (firmie zajmującej się bezpieczeństwem Fantomatyka dała możliwość spróbowania swoich sił przy rozbrajaniu bomby i gaszeniu pożarów).

Bogactwo doznań powoduje, że naprawdę warto sobie zarezerwować trochę czasu na zabawę! My spędziliśmy w Fantomatyce dobrych kilka godzin i ciągle czujemy niedosyt!

Każdy musi tego spróbować!

Bardzo się staramy przekazać Wam przeżycia, których doświadczyliśmy tego czerwcowego popołudnia, jednak jedynym sposobem, by naprawdę to poczuć, jest wybranie się tam osobiście.

Ciężko opisać to, jak VR genialnie oszukuje nasz mózg  poprzez wpływ na zmysły wzroku, dotyku, dźwięku czy równowagi. Dlatego wszyscy tutaj w redakcji, szczerze i z całego serca polecamy Wam odwiedzić Fantomatykę. Czeka tam na Was nie tylko gwarantowana mega zabawa, ale jeszcze zespół super ludzi, których z tego miejsca gorąco pozdrawiamy i dziękujemy!

Jest to świetne miejsce na imprezę integracyjną firm z różnych branż, a najlepszą rekomendacją (poza naszą relacją) jest fakt, że pracownicy sami proszą o integracje właśnie w Fantomatyce i często do niej wracają.

Możecie tam również zorganizować super szałowe urodziny swoim dzieciom lub samym sobie. Cały lokal jest wówczas do Waszej dyspozycji, łącznie z leżakami i możliwością zorganizowania grilla, a zespół Fantomatyki wszystkim się zajmie.

Oczywiście możecie też się wybrać do Fantomatyki indywidualnie, gdyż ta jest otwarta dla wszystkich codziennie i gorąco Was zaprasza, a na social media regularnie wrzucają informacje o promocjach.

Gdańsk, ul. Juliusza Słowackiego 1A

godziny otwarcia: 12 – do ostatniego klienta

www.fantomatyka.pl/
vr@fantomatyka.pl
Rezerwacje indywidualne: +48 530 300 308
Rezerwacje imprez, eventy, wynajem lokalu: +48 889 200 777

Togetherowy fun w Fantomatyce
Oceń ten post

Polacane:

O Autorze

Mat. Redakcyjne

Magazyn Together - Rodzinna strona Trójmiasta

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany