Dobre maniery sprawiają, że żyje się nam łatwiej. Skoro oczekujemy, że będziemy traktowani z szacunkiem przez innych, zacznijmy od siebie. I oczywiście od naszych dzieci. Im wcześniej przyswoją sobie zasady dobrego wychowania, tym łatwiej będzie im poruszać się w dorosłym życiu, bez szkody dla siebie i otoczenia. Dziś kilka słów o emocjach sportowych. I nie tylko.

I
Dobre wychowanie na meczu? Jak najbardziej! Informacja dla osób, które znają mecze wyłącznie z przekazów telewizyjnych: przekrój społeczny na trybunach jest naprawdę ogromny. A co z pseudokibicami? Oni w większości klubów stanowią margines, który wprawdzie najbardziej rzuca się w oczy, ale jednak nie powinien wpływać na negatywne postrzeganie ogółu kibiców. Wybierając się zatem na mecz, oprócz szalika zabierzmy również ze sobą zasady savoir-vivre’u.

II
Emocje – mniej lub bardziej sportowe – mogą udzielać się wielu widzom. Głośne okrzyki, skandowanie haseł, śpiewy, gwizdy, oklaski… Tak, nie da się ukryć, że stadion to nie filharmonia. I tutaj uwaga głównie do panów, którzy przychodzą na mecze z dziećmi: zawsze warto kontrolować, co krzyczymy albo śpiewamy w obecności naszych pociech. Nawet jeśli bardzo nie podoba się nam praca sędziego, należałoby zachować tę niepochlebną opinię dla siebie. Wizyta rodzinna na stadionie może być również elementem wychowania, ze wskazaniem, o powinno być priorytetem w sporcie.

III
Codziennością na sektorach rodzinnych jest korzystanie z oferty punktów gastronomicznych. Wybierając się z dziećmi na mecz, zawsze trzeba uwzględnić te dodatkowe punkty programu, które trochę mniej interesują dorosłych. Przeciskanie się między krzesełkami z zapiekanką w jednej ręce i napojem w drugiej może być jednak bardzo ryzykowne, zwłaszcza że przestrzeń jest niewielka. Lepiej, aby tego skomplikowanego zadania podjęli się rodzice.

IV
Fascynacja sportem wśród najmłodszych dzieci nie jest częstym zjawiskiem. Owszem, z reguły lubią bywać na stadionie, ale nie zawsze interesują się przebiegiem rozgrywki na płycie boiska. Toteż umilają sobie pobyt spacerami, niekiedy bieganiem między rzędami krzesełek, skutecznie zakłócając nieco starszym widzom odbiór wydarzeń stricte sportowych. A to może bardzo irytować, nawet w sektorze rodzinnym.

V
Szacunek dla klubu, niezależnie od jego wyników osiąganych przez sportowców, to credo prawdziwego kibica. A co z tymi kibicami, którzy nieraz bywają nazywani „sukcesami” (kibicują tylko wtedy, gdy drużyna wygrywa)? Jeśli bywamy sporadycznie na meczu, weźmy sobie do serca, że nasze cierpkie, głośne uwagi odnośnie do zawodników, którzy nie spełniają naszych oczekiwań sportowych, mogą być odebrane, delikatnie mówiąc, dość chłodno. Poza tym świadczą o braku wspomnianego wcześniej szacunku, a to już niewybaczalne dla prawdziwych kibiców.

VI
Kulturalne kibicowanie to przede wszystkim dobra zabawa, również dla całej rodziny. W ostatnich latach kluby robią naprawdę wiele, aby zmienić nie najlepszy wizerunek kibica, który, zamiast sportowych wrażeń, szuka awantury. I trzeba to uszanować, ale również podtrzymywać trend pozytywnego kibicowania. Nawet jeśli daleko nam do awantur, nie warto powielać innych, na pozór błahych zachowań, które nie świadczą pozytywnie o naszej kulturze osobistej, takich jak śmiecenie czy rozpychanie się w kolejce do bramek wejściowych.

Polecane

O Autorze

Michał Mikołajczak

Urodziłem się w 1977 roku, w Grudziądzu, ale od 25 lat mieszkam w Trójmieście – początkowo w Gdańsku, a obecnie w Sopocie. Ukończyłem filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Z zawodu i zamiłowania jestem redaktorem. Jak przystało na urodzonego humanistę, mam bardzo wszechstronne zainteresowania. Szczególnie interesują mnie: kryminalistyka, współczesna historia Polski, medycyna (zwłaszcza psychiatria), a także kultura popularna lat 80. i transport. Wolne chwile spędzam z rodziną, najczęściej na oglądaniu filmów grozy.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany