Chciałabym się podzielić z Wami moim doświadczeniem w kwestii kariery zawodowej. Piszę o powrocie do pracy po urlopie macierzyńskim/rodzicielskim, a może nawet wychowawczym, gdyż spora część z nas spotkała się właśnie z taką sytuacją jak ja.

Rodzina i praca. Żaden problem?

Mam nadzieję, że duża część kobiet faktycznie wraca do pracy i ma możliwość dalszego rozwoju zawodowego. Piszę „kobiet”, bo patrzę z własnego punktu widzenia, jako kobieta i matka, a nie dlatego, że mam coś przeciwko tatusiom. Wierzę, że jesteście fantastyczni i tak samo cudowni jak my, kobiety!

Czy zgodzicie się ze mną, że coraz częściej pracodawcom (w zależności od firmy) nie przeszkadza fakt posiadania rodziny przez pracownika? To jednak w dużej mierze zależy od tego, czy pracujemy w małej firmie, czy też w dużej korporacji.

Mój trudny powrót

W niniejszym artykule chcę się podzielić z Wami moimi doświadczeniami, gdyż miałam trochę inną sytuację. Pokrótce powiem tylko, że po 15 latach pobytu w Wielkiej Brytanii powróciłam do rodzinnego miasta, Sopotu, z moja rodziną. Jestem mamą dwuletnich trojaczków (chłopców) i czteroletniej córci. Mieszkanie w Trójmieście ma swoje plusy, chociażby aspekt geograficzny, a więc położenie nad morzem, gdzie spacery z dziećmi to przecież sama przyjemność. Tutaj faktycznie jest tyle pięknych miejsc, gdzie można spacerować czy wybrać się z dziećmi. Tego bardzo brakowało mi w Anglii.

Gdy moje maluchy miały prawie po dwa latka, zdecydowałam się na powrót do pracy. Oczywiście nie było to łatwe, bo swój urlop macierzyński rozpoczęłam, będąc zatrudniona w Wielkiej Brytanii. W międzyczasie powróciłam do kraju i nie miałam możliwości, by wrócić do pracy. Po zakończeniu urlopu macierzyńskiego pozostał mi jedynie urząd pracy, a tu… Sami wiecie, jak to bywa. Potrzebowałam aż dziewięciu miesięcy, by zdecydować się na bardzo radykalne kroki w moim życiu. A wszystko dlatego, że znalezienie pracy graniczyło z cudem, gdy się ma czwórkę małych dzieci.

Znaleźć złoty środek…

Zdecydowałam, że sama założę działalność i dam sobie zatrudnienie. Moja praca pozwala mi pogodzić wychowywanie dzieci z rozwojem zawodowym. Czy obawiałam się, że nie podołam? Tak, bo przecież od dawna wiadomo, że work life balance nie istnieje – albo chcemy pracować, albo zajmować się rodziną. Trudno pogodzić te dwie sprawy, choć nie jest to niewykonalne. Znalezienie złotego środka było bardzo trudne, zwłaszcza na początku mojej działalności, ale, na szczęście, mogłam liczyć na pomoc bardzo bliskich mi osób, którym jestem niezwykle wdzięczna. Gdyby nie Wy, kochani, nic by mi się nie udało!

Praca dla siebie i bliskich

Na swojej drodze poznałam wielu wspaniałych ludzi, którzy są dla mnie inspiracją i nadzieją na jeszcze lepsze perspektywy zawodowe. Fundacje wspierające kobiety, a także doświadczenie wielu z nich (kobiet oczywiście i matek), które tak jak ja prowadzą własne firmy, jednocześnie wychowując dzieci, pozwalają nam, mamom, rozpocząć nową przygodę. Pogodzenie rodzicielstwa z prowadzeniem własnej firmy wcale nie musi być tak wyczerpujące. Wszystko zależy od tego, czy jesteśmy dobrymi organizatorkami własnego czasu i jak wygląda nasz codzienny plan dnia. Owszem, czasami się zastanawiam, czy zdołam to wszystko dalej kontynuować, ale wtedy mówię sobie, że robię to, co kocham, pracując dla siebie i swojej rodziny!

Mama, czyli dobry pracownik

Szukając zatrudnienia, usłyszałam nie raz komentarze między wierszami dotyczące, na przykład, zwolnień lekarskich na dzieci. Nie wiem skąd, ale ciągle mamy do czynienia z tego typu dyskryminacją. Przecież zarówno mama, jak i tata mają prawo do opieki nad chorym dzieckiem. Niestety, w praktyce wygląda to trochę inaczej. Owszem, jestem z moimi dziećmi w tych najgorszych chwilach (piszę „dziećmi”, bo u mnie jak choruje jedno, to zaraz cała czwórka jest chora – szpital domowy), ale później staram się tak pogodzić pracę, by moje dzieci wiedziały, że mama jest przy nich. Nie ukrywam, że dużą pomocą są agencje nianiowe, które zatrudniają fantastyczne nianie. I właśnie po to one są, żeby korzystać z ich usług, gdy mamy związane ręce. Nie mam wyrzutów sumienia, gdy korzystam z ich wsparcia, bo przynajmniej moje dzieci świetnie się bawią, podczas gdy ja muszę pracować.

***

Na koniec dodam, że chciałabym poznać Wasze doświadczenia w temacie: mama – praca – kariera. Myślę, że byłoby to wielką pomocą i inspiracją dla tych wszystkich, którzy wiedzą, że chcieliby zmienić coś w swoim życiu, ale nie mają może tyle odwagi, by zrobić ten pierwszy krok. Ja go zrobiłam i czuje się spełniona. Wierzę też, że gdy jestem radosna, to moje dzieci są również najszczęśliwsze.

Tymczasem pozdrawiam i do zobaczenia za miesiąc!

Tekst: Sylwia Anna O’Mara

Podobne

O Autorze

Mat. Redakcyjne

Magazyn Together - Rodzinna strona Trójmiasta

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany