Już koniec wakacji. Zamiast plecaków na długie wyprawy, nasze dzieci pakują tornistry. Zaczął się rok szkolny, a wraz z nim – różnego rodzaju wyzwania. Testy, sprawdziany czy… najważniejszy – egzamin maturalny, od którego zależy dalsza przyszłość naszych latorośli. Czy korepetycje są niezbędne, aby osiągnąć dobre wyniki? Czy nauka w szkole nie jest wystarczająca?

Zrozumienie to podstawa

Pani Ewa uczy języka polskiego w szkole podstawowej. Najpierw pracowała w publicznej szkole podstawowej, a teraz w jednej ze szkół Montessori w Gdańsku.

– Po roku pracy w szkole Montessori uważam, że korepetycje nie są potrzebne, bo w tego typu szkołach (prywatnych, a więc płatnych) ogromna odpowiedzialność spoczywa na nauczycielu. Trzeba tak długo przerabiać materiał, aż dziecko zrozumie i opanuje niezbędny poziom wiedzy. Liczba godzin w tego typu placówkach pozwala na to, aby poświęcić wystarczająco dużo czasu każdemu dziecku – podkreśla pani Ewa. – Zarówno w publicznych szkołach, jak i w prywatnych prowadzi się zajęcia wyrównujące wiedzę. Wydaje mi się, że w zupełności to wystarcza, by uczeń nadrobił zaległości.

– Gdy pracowałam w szkole państwowej zarówno ja, jak i inni nauczyciele zadawaliśmy znacznie więcej zadań i prac do domu, więc rodzic niekiedy zmuszony był do tego, aby włączyć się w edukację dziecka poprzez „pomoc” w odrobienie pracy. Wydaje mi się, że na poziomie szkoły podstawowej materiał nie jest na tyle trudny, by posyłać córkę bądź syna na korepetycje. Choć uważam, że warto jest zapisać dziecko na dodatkowe lekcje z języka obcego. Reszta jest wymysłem rodziców – dodaje nauczycielka języka polskiego.

Jak podkreśla pani Ewa, „schody” zaczynają się na kolejnych szczeblach kształcenia. Korepetycje stają się potrzebne, ale na etapie szkoły średniej, by rzetelnie przygotować się do matury.

Gdy dzieci nie chcą się uczyć

Inaczej na tę sprawę patrzy pani Natalia, nauczycielka matematyki w jednym z publicznych gimnazjów na terenie Trójmiasta.

– Nauka w szkole byłaby wystarczająca, gdyby wszystkie dzieci były nią zainteresowane. Realia pracy w szkole nie są jednak tak różowe. Pracuję w gimnazjum, uczę więc, zdaniem większości, dzieci w najgorszym wieku, ale zawsze powtarzam, że to są „tylko dzieci” – zauważa nauczycielka.

Pani Natalia dwa lata temu skończyła studia. Może dlatego jest jej łatwiej porozumieć się z młodymi ludźmi? Nie zmienia to faktu, że trudno nastolatków zachęcić do nauki, tym bardziej, gdy rodzice całą odpowiedzialność za postępy swoich dzieci w nauce spychają na szkołę.

– Dzisiejsza młodzież jest trudna, to fakt, ale brakuje jej zainteresowania rodziców. Uważam, że opiekunowie często niesłusznie oskarżają nauczyciela pracującego w szkole. Gdy udzielam korepetycji, jestem takim samym nauczycielem, więc dlaczego potrafię nauczyć ich dzieci w domu? – pyta pani Natalia.

– Znam wielu matematyków pracujących w szkole i wiem, ile czasu poświęcają w domu na przygotowanie odpowiednich zadań dla każdej klasy. Bo każda grupa jest inna – trzeba tylko do niej trafić. Ale musimy przecież realizować podstawę programową i w ten sposób rodzi się zapotrzebowanie na korepetycje. Jednak jeśli ambitny uczeń utknął w klasie o niskim poziomie, często sam prosi rodziców o pomoc korepetytora. I muszę powiedzieć, że udzielam prywatnych lekcji – głównie dzieciom, które wołają o pomoc, bo na lekcjach, niestety, z powodu słabszych uczniów, nie mogą się więcej nauczyć.

Przeniesienie odpowiedzialności na nauczycieli, niechęć do nauki manifestowana przez większość i garstka prymusów w klasie, która chce coś osiągnąć – to niektóre tylko problemy, na które wskazuje pani Natalia. Inną, ważną kwestią są zbyt liczne klasy (25–30-osobowe).

– Jak dziecko ma się czegoś nauczyć w 25-osobowej klasie? Może gdyby klasy były mniejsze, to wszystkim byłoby łatwiej, zarówno nauczycielom, jak i uczniom? – zastanawia się nauczycielka.

Czy korepetycje są potrzebne?

Gdy dziecko zdobywa coraz gorsze stopnie z matematyki, a ten właśnie przedmiot jest brany pod uwagę podczas rekrutacji na studia, jest to dla nas ostrzeżenie. Czy na pewno jednak wysłanie syna na korepetycje stanie się przepustką na wyższą uczelnię? Jeśli uczeń nie wykonuje zadań, nie przygotowuje się, prywatne lekcje będą stratą czasu i pieniędzy. Uczeń musi wykonać choć odrobinę wysiłku, by przyswoić wzory i z repetytorium w ręku samemu analizować zadania.

W wielu szkołach poziom jest windowany bardzo wysoko. Wzrastają wymagania wobec podopiecznych. Równie wysoki pułap obowiązuje na prestiżowych kierunkach, dlatego coraz więcej zdolnych uczniów decyduje się na prywatne lekcje, by zwiększyć swoje szanse dostania się na prawo czy medycynę. Często wybierają nauczycieli, profesorów powiązanych z wyższymi uczelniami, których wiedza merytoryczna wykracza poza materiał szkoły średniej. Podstawą dobrej współpracy pomiędzy uczniem a korepetytorem jest szczera rozmowa i ujawnienie swoich celów, jak również wskazanie własnych braków czy słabości. Bez tej rozmowy oczywiście korepetycje mogłyby się odbywać, ale przedstawienie konkretnych oczekiwań szybciej nas przybliży do sukcesu zdanej matury i wymarzonych studiów.

Bez przesady

Zabiegani rodzice, chcąc uszczęśliwić dziecko, zapewniają mu prywatne lekcje z wielu przedmiotów. Wożą je na dodatkowe kursy, pragnąc, żeby pociecha mogła w jak największym stopniu się spełnić i osiągnąć sukces. Często jednak ich dobre intencje odnoszą odwrotny skutek. Zmęczone dziecko, przeładowane obowiązkami, wędruje od jednego korepetytora do drugiego – bez przygotowania, napisanych prac, wykonanych zadań, wymigując się nadmiarem dodatkowych zajęć. W rezultacie na kolejne korepetycje zjawia się kompletnie nieprzygotowane – jest na nich obecne jedynie ciałem, a postępy czyni bardzo znikome.

Brak zaangażowania uczniów na korepetycjach to ogromny problem, z którym musi się uporać osoba udzielająca prywatnych lekcji.

– Muszę powiedzieć, że uczniowie, których przygotowuję do matury, są nastawieni w większości na branie. Nie zadają pytań, nie mają wątpliwości. Przede wszystkim nie są samodzielni. Nie lubią języka polskiego, a pisanie wypracowań jest dla nich męką. Jestem w stałym kontakcie z rodzicami, bo w przeciwnym razie taki delikwent mógłby oblać maturę, a tego bym nie chciał – dzieli się swoimi doświadczeniami pan Janusz, nauczyciel języka polskiego.

– Jeśli mój uczeń po raz kolejny przychodzi bez napisanego wypracowania, wówczas wspólne zajęcia poświęcam na napisanie przez maturzystę pracy. Do skutku, aż wreszcie nauczy się pisać w domu. I oczywiście jestem na bieżąco w kontakcie z rodzicami – mówi Kinga, również nauczycielka języka polskiego.

Zanim zatem zapełnimy tydzień naszego dziecka wszelkimi dodatkowymi korepetycjami i wydamy na nie majątek, wcześniej wspólnie się zastanówmy, czy w ogóle te zajęcia są nam potrzebne i czy zwiększą one motywację młodego człowieka do nauki tego przedmiotu…

Jakie zalety?

Korepetycje to prywatne lekcje, podczas których cała uwaga nauczyciela jest skierowana na jednego ucznia. Podczas godzinnego spotkania można zrealizować te partie materiału, które sprawiają uczniowi trudności, a tempo pracy jest do niego dostosowane.

– Z każdym uczniem pracuje się inaczej, każdy wymaga bowiem innego bodźca, innej motywacji – mówi Kinga. – Ważna jest również akceptacja, nić porozumienia. Jeśli lubimy nasze lekcje, więcej zdziałamy.

– Podczas prywatnych lekcji tok nauczania jest dopasowany indywidualnie do każdego ucznia, cała uwaga poświęcona jest jednej osobie przez cały czas trwania zajęć. Nauczyciel nie musi się spieszyć, „lecieć z programem”, może poświęcić więcej czasu na zagadnienia wymagające większej uwagi, upewnić się, że wszystko jest jasne, a uczeń nie będzie miał problemów ze zrozumieniem kolejnych kwestii, które mogą być połączone z poprzednimi tematami
– mówi Magdalena Goceł, lektor języka angielskiego i manager w firmie Tutor 4U.

– Taka współpraca z reguły zaczyna się od sprawdzenia obecnego poziomu i wyklarowania zagadnień, które były przerobione np. w szkole, ale nie do końca są zrozumiałe. Z dziećmi mającymi problemy w szkole zaczynamy od nadrobienia zaległości, później idziemy do przodu i z na ogół wyprzedzamy program szkolny, uzupełniając go oczywiście o konwersacje, na które w grupie kilkunastu osób często brakuje czasu. To właśnie konwersacje są nieodłączną częścią nauki języka, dlatego zawsze są wprowadzane już od początku współpracy. Uczniowie uczą się żywego języka, otwierają się na komunikację w języku obcym i z czasem – do czego dążymy – zaczynają myśleć w danym języku, zamiast tłumaczyć w myślach zdanie po zdaniu. Nauczyciele w szkołach publicznych czy językowych są rozliczani głównie z przerobionego materiału. Na korepetycjach najważniejsze są rezultaty czasu spędzonego z nauczycielem – podkreśla pani Magda.

Podniesienie samooceny

Ale podczas prywatnych lekcji ważne jest coś jeszcze…

– Moja córka ma niskie poczucie własnej wartości. Chciałabym, żeby na korepetycjach spotkała osobę, która wzmocni jej pewność siebie – podkreśla pani Marzena, gdy pytam jakie ma oczekiwania wobec korepetytora swojego dziecka.

– Natomiast od mojego syna trzeba wymagać. Jest zdolny, ale, niestety, leniwy – mówi konkretnie pani Jadwiga.

Ważna zatem podczas korepetycji staje się relacja pomiędzy uczniem a nauczycielem. Nie tylko wiedza ma tu znaczenie, ale także osobowość dorosłego. Czy rozpali ogień? Czy zachęci do poszerzania wiedzy? Czy dostrzeże potencjał drzemiący w młodym człowieku? Ale to temat na inną opowieść…

Za korepetycje zapłacimy 30–50 zł za godzinę zegarową. Korepetytorów można z powodzeniem szukać w Internecie na portalach typu www.korepetycje24.com.

Tekst: Urszula Abucewicz

Podobne

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany