Dla wielu dopiero wtedy kończą się święta. Symboliczne światełko do nieba jest ukoronowaniem bożonarodzeniowej magii, na którą czekamy cały rok. To taki specyficzny czas, kiedy ludzie stają się bardziej życzliwi i otwarci na drugiego człowieka. Pomimo trosk i kłopotów w ten jeden, ważny dzień łączy ich szczytny cel.

Trudno wyobrazić sobie świat bez WOŚP. Bez głośnego „róbta, co chceta”, które z ust Jurka Owsiaka całkowicie zmienia pogląd na obyczaje. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagra już niebawem po raz 26, wspierając wyrównanie szans dla noworodków

Facet w czerwonych spodniach

Jest kołem zamachowym Orkiestry. Twarzą i marką akcji, którą śmiało można określić mianem fenomenu. Każda kolejna edycja powoduje, że liczba zaangażowanych w pomoc rośnie. Szpitale wypełniają się sprzętem, a wielu z wdzięcznością podkreśla, że dał im drugie życie. Jurek Owsiak, który pewnego dnia postanowił, że zagra do końca świata i o jeden dzień dłużej, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zjednoczył Polaków w chęci pomagania. Orkiestra pod jego batutą gra donośnie, kupując niezbędny sprzęt dla szpitali, prowadząc sześć ogólnopolskich programów medycznych, jeden edukacyjny, ucząc udzielania pierwszej pomocy w ramach szkoleń Pokojowego Patrolu i dziękując za wielki finał Przystankiem Woodstock – największym letnim festiwalem open-air w Europie.

Energią zaraził do działania. 825 milionów złotych wydanych na sprzęt medyczny zmieniło oblicze szpitali w całej Polsce. Każdego dnia trafiają na potrzebujące oddziały cztery urządzenia kupione przez WOŚP. W styczniowy finał zaangażowanych jest ponad 1700 sztabów, dla których kwestuje 120 tysięcy wolontariuszy na całym świecie.
Wiktoria

Serduszko towarzyszy jej od urodzenia. Czerwone naklejone na inkubator w Akademii Medycznej i złote, jakich sporo, gdy rozejrzeć się po sali operacyjnej w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Dla tysięcy dzieci z wrodzonymi wadami serca to często miejsce, w którym czeka je ratunek. Najnowocześniejszy sprzęt pozwolił dokonać kardiochirurgom cudu. Trój złożona wada wymagała skomplikowanych, wielogodzinnych operacji przy użyciu sztucznego serca. Pytanie o rokowania wydawało się zupełnie nie na miejscu. Europejskie statystyki były bezwzględne. Jeśli przeżyje, z pewnością nie będzie taka, jak jej rówieśnicy. Słabsza, w znacznym stopniu upośledzona, z tęsknotą za zabawą, rowerem i pierwszą miłością. Za kilka miesięcy zda maturę. Na półce dyplomy, które zdobyła w judo i jeździe konnej. Jak przyznaje, czuje, że wobec Orkiestry ma dług. Pierwszy raz z wdzięcznością przekazała, to co dla niej najcenniejsze mając rok. Żółtego misia i medalik od chrztu ze śmiechem wręczała w gdańskim sztabie. Podczas ostatniej edycji do kwestowania nie zraziła jej nawet fatalna pogoda.

Monika


Jest, jak oni. Pozytywna i otwarta, przekonana, że świat może być doskonały. Marzycielkę i humanistkę w finale Orkiestry rozpiera satysfakcja. To, jak podkreśla najdłuższy spacer w roku i czas, który jest bezcenny. Wie, że to najlepszy sposób, aby wymiernie pomagać innym ludziom. Niewielki w jej pojęciu udział przynosi wielki cel. Radość na twarzach przechodniów na widok wolontariusza, wspólne żarty, niesamowite znajomości i obłędne kwoty po podliczeniu zawartości w puszkach powodują, że świat staje się piękny. Przede wszystkim lepszy, bo czasu nie da się cofnąć, ani kupić przyznaje filozoficznie. Jej kalendarz ma zanotowane dwa ważne wydarzenia. Matura i WOŚP, bo studniówka to oczywista sprawa dodaje ze śmiechem. Za klucz do powodzenia akcji uważa ludzi. Wolontariuszem może być każdy, niezależnie od wieku. Dzięki temu pokolenia zaczynają się przenikać i znacznie lepiej rozumieć. Takie zjednoczenie jej zdaniem to ideał.

Alicja


Każdego roku tworzy Orkiestrę od kuchni. Tu czas płynie od finału do jego kolejnej edycji. Zawsze jest sporo pracy, ponieważ, choć muzyka cichnie to i tak, ma co robić. Jest przekonana, że moc orkiestry to wolontariusze i charyzma Jurka. Rolą organizatorów jest wsparcie i mobilizacja do działania tworząc sztaby, w których wszyscy chcą pomagać, a każdy przychodzi z własnej woli. Dlatego efekty i zasięg wydarzenia są zdumiewające i coraz bardziej zaskakujące. To uważa za najpiękniejsze, podchodząc do powierzonych zadań z maksymalnym zaangażowaniem. Podkreśla, że skupia się na tym, co jest w stanie zrobić najlepiej jak potrafi, po to, aby osiągnąć zamierzony cel.

Orkiestra mierzy wysoko. Pewnie wyżej, niż światełko do nieba, które oznacza, że można opuścić kurtynę. Dla zaangażowanych w akcję rozpoczynają się emocje. Wielkie liczenie zebranych środków z puszek, podsumowania licytacji, w których ludzie o wielkich sercach przekazują na rzecz WOŚP bajońskie sumy. Gdy wrzawa ucichnie wydarzy się to najbardziej oczekiwane. Zakup i przekazanie sprzętu potrzebującym to takie chwile, które łapią za serce najtwardszego zawodnika. Są łzy, uściski i obietnice, że w przyszłym roku padnie rekord, bo świat musiałby się zatrzymać, aby orkiestra przestała grać. Kto raz już do niej dołączył, nigdy nie będzie chciał z tego pędzącego pociągu wysiąść.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
Oceń ten post

O Autorze

Mat. Redakcyjne

Magazyn Together - Rodzinna strona Trójmiasta

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany