Teoretycznie wszyscy typowi uczestnicy ruchu drogowego mają jednakowe prawa i są sobie równi. Niezależnie od tego, czy zasiadamy za kierownicą sportowego roadstera, czy roweru, przysługują nam te same uprawnienia i obowiązki. Trudno jednak zaprzeczyć, że istnieją grupy kierowców, które ulegają swoistej stygmatyzacji, a niekiedy wręcz dyskryminacji. Z pewnością należą do nich osoby w starszym wieku.

 

Skąd się bierze niechęć do seniorów za kierownicą?

Odpowiedzi na tak postawione pytanie należy poszukiwać w mentalności kierowców nad Wisłą. Wielu uczestników ruchu drogowego traktuje obowiązujące przepisy jak wyzwanie, przy czym nie chodzi o ich przestrzeganie, lecz omijanie i naginanie. Klasycznym przykładem jest łamanie ograniczeń prędkości. Skoro ustawodawca dopuszcza błąd prędkościomierza w zakresie 10 km/h, wielu kierujących automatycznie przyspiesza o tę wartość, traktując ją jako dozwoloną… W praktyce nieliczni kierowcy poruszają się w terenie zabudowanym z prędkością 50 km/h. Podobnie wygląda sytuacja poza terenem zabudowanym, gdzie jazda z szybkością 100 km/h jest uznawana niemal za niepisaną normę.

Od czasu wejścia w życie przepisów, które nakazują policjantom zatrzymanie prawa jazdy za przekroczenie prędkości powyżej 50 km/h, można ponoć zaobserwować mniejszą liczbę piratów drogowych. Tyle tylko, że na wielu kierowcach nadal nie robią wrażenia dość niskie mandaty, a nawet punkty karne, skoro nie zagraża im natychmiastowa utrata uprawnień.

Swobodne traktowanie przepisów ruchu drogowego koliduje… z ich normalnym przestrzeganiem. Brzmi to dość kuriozalnie, ale taka właśnie jest rzeczywistość na polskich drogach. Mogą się na nich pewnie czuć kierowcy preferujący agresywną jazdę na pograniczu prawa, natomiast osoby przestrzegające zasad – już niekoniecznie. To do nich często zaliczają się kierujący o krótkim stażu, którzy nie zdążyli jeszcze się nauczyć drogowego „cwaniactwa”, ale także ludzie w starszym wieku. Pozbawieni zbędnego bagażu adrenaliny i emocji, często niepracujący zawodowo, przyjmują założenie, że przede wszystkim powinni bezpiecznie, a niekoniecznie szybko, dotrzeć do celu podróży. Jadąc z przepisową prędkością, sygnalizując manewry i ustępując pieszym, często budzą irytację młodszych kierowców – wiecznie spóźnionych, zdenerwowanych, niekiedy chcących zaimponować swoim rówieśnikom. Kulturalna i zrównoważona postawa na drodze często bywa kwitowana, w najlepszym wypadku, pobłażliwym uśmiechem. Nierzadkie są jednak przypadki agresji werbalnej, a nawet i fizycznej wobec osób, które są uznawane za „zawalidrogi”. To młody, dynamicznie i brawurowo jeżdżący kierowca staje się mniej lub bardziej oficjalnym wzorcem do naśladowania w miejskiej dżungli, nie zaś rozsądny senior. Czy słusznie?

 

Młodzi i niebezpieczni…

Dane zamieszczone w opracowaniu pt. Wypadki drogowe w Polsce w 2014 roku, wydanym przez Biuro Prewencji i Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji, powinien sobie wziąć do serca każdy kierowca, bez względu na wiek. Wprawdzie warto podkreślić sukcesywny, powolny spadek liczby wypadków drogowych (w 2014 r. odnotowano ich o 2,5% mniej niż w 2013 r. i o 5,6% mniej niż w 2012 r., a w I kwartale 2015 r., porównując I kwartał 2014 r. – o 3,1%), jednak ich liczba nadal może przerażać. W ubiegłym roku policja przyjęła zgłoszenia o 34 970 wypadkach drogowych na drogach publicznych, w strefach zamieszkania lub strefach ruchu.

Jak podkreślają sami policjanci, na co dzień zajmujący się bezpieczeństwem w ruchu drogowym, spośród bezpośrednich czynników sprawczych na pierwsze miejsce wysuwa się człowiek. To jego zachowanie oddziałuje na przebieg i powstawanie wypadków drogowych, podczas gdy inne czynniki mają już zdecydowanie mniejsze znaczenie. Gdyby wyeliminować choćby częściowo ludzką nieodpowiedzialność i bezmyślność, na polskich drogach – de facto: coraz lepszej jakości – byłoby znacznie mniej dramatów.

Głównymi przyczynami wypadków były: nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu i niedostosowanie prędkości do warunków ruchu. Tylko te dwie przyczyny odpowiadały za ponad 15 tys. wypadków na polskich drogach. Jaki jest udział młodych kierowców w tego rodzaju zdarzeniach drogowych? Otóż okazuje się, że osoby w wieku 18–24 lat w 2014 roku były sprawcami prawie 6 tys. wypadków drogowych, co stanowi 20,8% ogólnej liczby wypadków z winy kierujących. Młodzi ludzie przyczynili się do śmierci 511 osób i obrażeń u ponad 8 tys. Kierowcy w młodym wieku najczęściej łamali ograniczenia prędkości, przeceniając swoje możliwości. Rutyna w połączeniu z brawurą i bezmyślnością często wywołuje dramatyczne skutki. To prawda, że młodym kierowcom najczęściej nie można odmówić refleksu i płynności w poruszaniu się po miastach. Jednak brakuje im umiejętności oszacowania zagrożeń na drodze. Często dopiero po wypadku potrafią z pokorą ocenić własne błędy. Niektórzy nigdy nie będą już mieli takiej możliwości.

Dla porównania warto przyjrzeć się najstarszej grupie wiekowej kierujących, która często bywa przedmiotem dyskryminacji na drogach. Stosując wskaźnik liczby wypadków na 10 tys. populacji, trzeba stwierdzić, że jest on najwyższy w grupie wiekowej 18–24 lat i wynosi 17,3. W przypadku kierowców w wieku co najmniej 60 lat wskaźnik ten ma wartość 4,5, czyli prawie czterokrotnie niższą (!). W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że seniorzy za kierownicą są czterokrotnie mniej niebezpieczni niż młodsi kierowcy.

 

Kiedy trzeba oddać kluczyki…?

Mówienie wyłącznie o groźnych, młodych kierowcach i całkowicie zrównoważonych seniorach na drodze również jest pewnym uproszczeniem, którego należy unikać. Trzeba pamiętać, że również doświadczeni kierowcy są sprawcami wypadków drogowych, i odwrotnie – nie brakuje młodych kierowców, którzy mogą być wzorem dla seniorów. Dobrze wyszkolony, młody kierowca, krótko po egzaminie na prawo jazdy, nie nabył jeszcze rutyny, która może być zgubna. To właśnie utrwalane przez lata niewłaściwe nawyki często są przyczyną kolizji i wypadków drogowych. Jako przykłady można podać niesygnalizowanie manewrów za pomocą kierunkowskazu, przejeżdżanie przez skrzyżowanie na żółtym świetle czy nieustępowanie pierwszeństwa pieszym.

W Polsce miliony kierowców posiadają bezterminowe uprawnienia, co oznacza, że nie muszą przechodzić okresowych badań lekarskich, o ile nie prowadzą samochodu zawodowo. Przekroczenie określonej granicy wieku nie wymaga w takich przypadkach weryfikacji stanu zdrowia i praktycznych umiejętności na drodze. Żyjemy coraz dłużej. Odsetek kierowców w starszym wieku będzie więc systematycznie wzrastał. Jedynym sposobem na stopniowe wycofywanie się z czynnego prowadzenia pojazdów zdaje się być zdrowy rozsądek.

Po 70. roku życia znacznemu osłabieniu ulega refleks kierowcy. Trudno znaleźć również osobę w tym wieku, która może się cieszyć doskonałym wzrokiem i słuchem. Do tego dochodzą zaburzenia układu ruchu, które także utrudniają przemieszczanie się samochodem. Wiele przewlekłych schorzeń w ogóle powinno uniemożliwiać prowadzenie auta. To samo dotyczy przyjmowania niektórych leków. Problem w tym, że wielu doświadczonych kierowców nie widzi albo nie chce dostrzegać postępujących problemów ze zdrowiem i obniżenia własnych umiejętności. Tymczasem zdarza się, że osłabiony refleks bywa przyczyną poważnych wypadków, zwłaszcza wówczas, gdy trzeba podjąć szybką decyzję ratującą sytuację na drodze, taką jak awaryjne hamowanie.

Zaprzestanie prowadzenia samochodu z powodu wieku może być przykrą koniecznością, a często wiązać się także z różnymi niedogodnościami komunikacyjnymi. Najczęściej jest to jednak słuszny, rozsądny wybór. Ważne jest w takim przypadku wsparcie rodziny, która powinna utwierdzać seniora w tym przekonaniu. W końcu najważniejsze jest to, by jak najdłużej cieszyć się sobą, bez narażania siebie i innych na niebezpieczeństwo.

Podobne

O Autorze

Michał Mikołajczak

Urodziłem się w 1977 roku, w Grudziądzu, ale od 25 lat mieszkam w Trójmieście – początkowo w Gdańsku, a obecnie w Sopocie. Ukończyłem filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Z zawodu i zamiłowania jestem redaktorem. Jak przystało na urodzonego humanistę, mam bardzo wszechstronne zainteresowania. Szczególnie interesują mnie: kryminalistyka, współczesna historia Polski, medycyna (zwłaszcza psychiatria), a także kultura popularna lat 80. i transport. Wolne chwile spędzam z rodziną, najczęściej na oglądaniu filmów grozy.

Jedna odpowiedź

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany