Wirtualny świat staje się najlepszą bajką. Zabawą, w której nie potrzeba rodzica. Dla stale włączonych do sieci odebrany smartfon jest dotkliwą karą. By go odzyskać, zrobią wiele. Grożąc i krzycząc, wymuszają zwrot innego wymiaru, który szybciej, niż nam się wydaje, wymyka się spod rodzicielskiej kurateli. Kim jest młody fonoholik – wyjaśnia dr Maciej Dębski, socjolog, założyciel Fundacji Dbam o Swój Zasięg i pomysłodawca akcji edukacyjnych, w których media cyfrowe zastępuje to, czego trzeba nam najbardziej. Miłości, zainteresowania i troski.

Każdy wie, co znaczy fonoholizm?

Termin jest coraz częściej używany. Odnosi się do nałogowego, kompulsywnego, problemowego używania smartfona.

Nałogowo, czyli kiedy?

Gdy tracimy kontrolę nad urządzeniem mobilnym, kiedy to ono wyznacza rytm, kiedy bez niego nie dajemy rady funkcjonować w codziennym życiu. Korzystając z niego przez cały czas, całkowicie nie bacząc na okoliczności, które temu towarzyszą. W sytuacjach, w których tracimy poczucie czasu, zaczynamy się denerwować, czujemy frustrację i stajemy się agresywni, gdy z jakichś względów nie możemy korzystać z telefonu. Najczęściej tworzy je brak zasięgu, rozładowana bateria i zakaz wydany przez rodzica.

Zabrany smartfon to najbardziej dotkliwa kara?

Często tak. Gdy mamy do czynienia z nałogowcem, to pozbawienie go smartfona z bezpośrednim dostępem do internetu staje się nie lada wyzwaniem dla osoby przyklejonej do mediów cyfrowych. Zabierając dostęp musimy mieć świadomość kilku spraw. Wszyscy żyjemy w społeczeństwie sieci, więc narzędzie, jakim jest smartfon, jest potrzebne do codziennego użytku. Korzystamy z niego nie tylko w celach rozrywkowych czy spędzania czasu wolnego, ale jest dla nas narzędziem do komunikacji, które doprowadza do realnych kontaktów ze znajomymi. Odcięcie „tydzień szlabanu na komórkę i internet” powoduje ograniczenie rozrywki i pola do spotkań. O takiej karze trzeba decydować rozsądnie.

Kiedy dać dziecku pierwszego smartfona?

Trudno wskazać konkretny wiek dziecka, każdy z nas ma inną sytuację życiową, każdy z nas ma inne dzieci, które żyją w różnorodnych środowiskach rodzinnych. Ale na pewno można powiedzieć, że osobiście jestem zdecydowanym przeciwnikiem dawania smartfonów w prezencie. Rodzic daje dziecku smartfona lub tablet używając komunikatu: „Masz, to jest twój telefon”. To oznacza, że jeśli z jakichś względów będzie chciał ograniczyć używanie smartfona przez swoje dziecko, to okaże się, że nie będzie chciało oddać rodzicowi własnego prezentu. Używajmy: „Masz, to jest nasz telefon, używaj go rozsądnie”. Nieporozumieniem jest sytuacja, kiedy rodzic daje smartfona na urodziny albo – o zgrozo – na komunię. Dochodzi do jeszcze większego sprzęgnięcia dziecka z urządzeniem, albowiem dane jest ono w bardzo ważnym dla niego dniu.

Zamiast smartfona zegarek?

Czemu nie, ale uczulam, abyśmy nie przesadzali w naszych regulacjach. Kierujmy się rozwagą i rodzicielską intuicją. Prezent w postaci smartfona wręczony na komunię świętą to nie podkreślenie rangi wydarzenia, ale podkreślenie rangi smartfona.

Czy rodzic od razu jest w stanie rozpoznać, że jego dziecko zaczyna mieć problem z codziennym używaniu smartfona?

O ile spędza ze swoim dzieckiem czas. O ile wie, skąd takie, a nie inne reakcje na odłączenie dziecka od sieci. O ile rozumie nagły smutek dziecka wywołany brakiem dostępu do cyfrowych gadżetów. Rodzic, który zna swoje dzieci, umiejętnie łącząc fakty, zorientuje się, że coś jest na rzeczy w związku z siecią, telefonem, czy mediami społecznościowymi. Tutaj kluczowa wydaje się być relacja łącząca rodziców i dziecko: im jest ona lepsza, pełniejsza, osadzona na wspólnych chwilach, określona wspólnymi rytuałami, tym uważność rodzica większa.

Kiedy u zapracowanego, ale uważnego rodzica powinna zapalić się czerwona lampka?

Kiedy dziecko każdą wolną chwilę spędza w bezpośrednim otoczeniu mediów cyfrowych. W każdej chwili, jeśli dziecko dopada do telefonu, gra na komputerze i smartfonie oraz korzysta z nowych technologii, powinniśmy usłyszeć syrenę alarmową: „Uważaj rodzicu, są momenty, w których Twoje dziecko się nudzi i od razu wskakuje w wirtualny świat”. Powinniśmy poczuć niepokój, jeśli zauważymy utratę dotychczasowych zainteresowań, a dziecko uczestniczy w nich niechętnie, kierując energię wyłącznie w ekran. Czerwona lampka powinna się również zapalić w sytuacji, gdy dziecko nie rozstaje się z telefonem, kiedy nie chce go odłożyć idąc na spacer, kiedy bierze ze sobą smartfona do toalety, a na nasze próby zwiększenia dystansu między dzieckiem a smartfonem dziecko reaguje lękiem, napięciem, a nawet agresją. To znak zbyt mocnej, a nawet bym powiedział patologicznej więzi z urządzeniem.

Co oznacza dla dziecka odłączenie od smartfona?

Zależy, jak bardzo dziecko jest przyklejone do telefonu. W ostrych przypadkach taka sytuacja powoduje wściekłość, agresję słowną, czasem fizyczną. Badania wskazują, że częste otrzymywanie pozytywnych reakcji za pośrednictwem portali społecznościowych powodują wydzielanie w mózgu dopaminy. Tej samej, która wydziela się w przypadku osoby uzależnionej od alkoholu. Odłączając dziecko od mediów cyfrowych, odłączamy je nie tylko od strefy rozrywki i zabawy, ale od możliwości kontaktowania się z innymi.

Jednak messenger nie zawsze jest sielanką…

Badania prowadzone przez Fundację Dbam o Mój Zasięg oraz Uniwersytet Gdański wskazują, że część użytkowników mediów cyfrowych nie radzi sobie z podstawową higieną osobistą związaną z używaniem nowych technologii. Wulgaryzacja mowy, wysyłanie nagich zdjęć, stosowanie cyberprzemocy to minusy związane z utratą kontroli w relacji ja – smartfon. Staramy się, poprzez działania fundacyjne, poszukać odpowiedniego balansu między nowymi technologiami a budowaniem realnej więzi z drugim człowiekiem.

Bezpieczniej będzie unikać smartfonów?

Nie mam w sobie zgody na to, aby bezwzględne stosować zakaz używania smartfonów. Żyjemy w społeczeństwie sieci, a sieć ma to do siebie, że takie pojęcia jak internet, aplikacje, mobilność będą zyskiwać na znaczeniu. Smartfony są potrzebne do kontaktu z innymi, do nawiązywania znajomości i budowania nowych relacji, do poznawania świata. Dzięki nim jesteśmy w stanie oszczędzać czas, pomagać innym, rozwijać swoje zainteresowania. Starajmy się zatem oswajać nowe rozwiązania cyfrowe i współistnieć z nimi.

Czy można powiedzieć, że fonoholizm to choroba nudy i braku zainteresowania ze strony rodziców?

To, czego nie damy dzieciom jako rodzice, dzieci same znajdą w sieci. To nie media cyfrowe niszczą więzi, ale zniszczone albo zerwane więzi przez rodziców powodują, że dziecko ucieka w nieznaną przestrzeń internetu. Jeśli mamy do czynienia z sytuacją, w której nie znajdujemy czasu na wspólne bycie z dzieckiem, na wspólną zabawę i rozmowę o rzeczach ważnych, chcąc nie chcąc oddalamy się od naszego dziecka.

O czym powinien pamiętać rodzic chcący kupić dziecku pierwszy telefon komórkowy?

Przede wszystkim o tym, żeby dziecko nie miało nieograniczonego dostępu do internetu. Nie chodzi tutaj o to, aby rodzic kupował dziecku archaiczny model telefonu bez ekranu dotykowego. Jeśli rodzic daje smartfona swojemu dziecku, to powinien się zastanowić, czy 8-latek potrzebuje najnowszy model smartfona. Według mnie nie. Zdaję sobie sprawę, że presja środowiska na posiadanie najlepszych gadżetów elektronicznych wśród nastolatków jest dość wyraźna, ale to stanowisko i zdanie rodzica powinno być najważniejsze. Dając własnemu dziecku smartfona w używanie, nie sprowadzajmy naszej roli tylko do kupującego i opłacającego abonament. Rodzic powinien wraz z dzieckiem wejść w świat mediów cyfrowych, systematycznie rozmawiać o ochronie danych osobowych, o tym, co to znaczy prywatność w sieci. Przede wszystkim powinien wspólnie z dzieckiem ustalić zasady związane z codzienną higieną w zakresie używania nowych technologii. Jest mnóstwo momentów, w których może więcej dać od siebie w kontekście podstawowej wiedzy.

Wspólnie czytając instrukcję obsługi?

Gdy rodzic zmienia swój model telefonu na nowszy to doskonała okazja na to, aby poprosić dziecko o pomoc. Młodzi mają technologie „w małym palcu”. Wspólny „problem” jest świetnym momentem, aby zweryfikować, w jaki sposób nasza latorośl korzysta z telefonu.

Ile lat ma najmłodszy fonoholik?

Tego nie wiem. Fonoholik to osoba, która problemowo używa telefonu komórkowego. Wydaje mi się, że można mówić niekiedy nawet o 7-latkach. Ale ja bym rozszerzył dyskusję na urządzenia mobilne w ogóle. Ostre objawy abstynencyjne potrafi mieć 3-lentie dziecko, które krzyczy i staje się agresywne tylko dlatego, że podczas obiadu w restauracji nie dostało od swoich rodziców dostępu do bajki oglądanej na tablecie. To nie media cyfrowe niszczą więzi między ludźmi, to nie smartfon jest szatańskim pomysłem. To nasze ich używanie może być problemowe, a nawet zaburzone. A to już wina użytkownika i tego, jakiej jakości więzi udało mu się stworzyć z najbliższymi.

Wywiad i tekst: Dagmara Rybicka

Przyklejeni do smartfona
Oceń ten post

Polacane:

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany