Koszty pobytu w szpitalu za granicą mogą być ogromne, więc warto się ubezpieczyć – mówi Jacek Niedałtowski, ekspert finansowy Phinance S.A.

W ferie jadę z dziećmi na Słowację. Ubezpieczać się?

Niestety, istnieje pewne prawdopodobieństwo, że dosięgną nas koszty leczenia. Dotyczy to szczególnie zimowych wakacji, gdy jesteśmy narażeni na zwichnięcie, złamanie, a w efekcie pobyt w szpitalu. Koszty mogą być horrendalne – sama pomoc ratowników górskich to jakieś 300 tys. zł. Oczywiście inne są ceny na Słowacji, a inne w Norwegii, ale przy zagranicznych wyjazdach zawsze warto pomyśleć o leczeniu. Również o utracie bagażu, to klasyka. Można też ubezpieczyć sprzęt narciarski, on przecież nie jest tani. Nawet karnety na stok – pierwszego dnia zwichnęliśmy nogę, a wykupiliśmy karnet na tydzień w szwajcarskich Alpach.
Warto jednak przede wszystkim pamiętać, że ubezpieczenie powinno być dobrane indywidualnie. Gdy przychodzi klient i mówi: „Jadę do Kenii” albo „Jadę do Nepalu”, to pierwsze, co robię, to pytam, po co tam jedzie, co tam będzie robił. Inne są zagrożenia w tropikalnym kurorcie, inne przy zdobywaniu ośmiotysięczników. Potem decydujemy o wartości ubezpieczenia. Dwutygodniowa wycieczka do Egiptu na dzień dobry kosztuje 5 tys. zł., więc na dodatkowe 200 zł. za ubezpieczenie podróżnika stać.

A może już jestem ubezpieczony? Prawdę mówiąc, nie wiem…

To błąd, takie rzeczy trzeba wiedzieć, żeby nie wyrzucać pieniędzy w błoto. Uważać na oferty, które nie wymagają oceny ryzyka. Dzwoni pani z banku i proponuje ubezpieczenie na życie w sytuacji wypadku. Ryzyko jest takie samo u 50- i 80-latka, a śmierć w takich wypadkach spotyka 0,98 proc. populacji. Dla ubezpieczyciela to nieistotne ryzyko, my płacimy co miesiąc dodatkowe 30 złotych.

Czyli trzeba zgłosić się do pana?

Czemu nie? Gdy boli brzuch, odwiedzamy lekarza, a z zepsutym samochodem udajemy się do mechanika. Dobry lekarz to nie ten, który ma ładny krawat, tylko ten, który przed postawieniem diagnozy wypyta, skieruje na dodatkowe badania. Ta sama zasada obowiązuje przy podejmowaniu decyzji o ubezpieczeniu.

A gdzie są haczyki, te pisane drobnym druczkiem?

Ubezpieczycieli, z którymi pracuję, znam na wylot, ale gdy klient chce ubezpieczyć się w nieznanej mi firmie, przede wszystkim zwracam uwagę na tzw. wyłączenia. Np. towarzystwo pokrywa koszty, ale przy wkładzie własnym do 5 tysięcy. Albo opłacą leczenie, ale skasują za transport do szpitala. Jeśli ukrywają takie rzeczy przed klientem, to znaczy, że nie są uczciwi.


JACEK NIEDAŁTOWSKI EKSPERT FINANSOWY

FB: JACEK NIEDAŁTOWSKI DORADCA FINANSOWY

Youtube: JACEK NIEDAŁTOWSKI DORADCA FINANSOWY PHINANCE S.A.

JACEK.NIEDALTOWSKI@PHINANCE.PL

TEL. 601 964 963

KANCELARIA: UL. JAŚKOWA DOLINA 132, BIURO NR 25, GDAŃSK

Wywiad: Marek Wąs

Ubezpiecz się, ale uważaj na haczyki!
5 (100%) 1 vote

O Autorze

Mat. Redakcyjne

Magazyn Together - Rodzinna strona Trójmiasta

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany