Together Magazyn » Więcej » Hobby » Taniec, moją pasją – Magdalena Najdrowska

Taniec, moją pasją – Magdalena Najdrowska

Czy pamiętasz, kiedy zrodziła się u Ciebie miłość do tańca?

Nie pamiętam tego dokładnie, ale podobno dojrzewała ona u mnie już od najmłodszych lat. Przypominam sobie, że jako dziecko, może w wieku 5 lat, śpiewałam z dezodorantem w ręku, a do tego tańczyłam! Niestety, Bozia mi głosu mi nie dała {śmiech – red.], zatem został taniec! Mama zapisała mnie do grupy, gdzie zostałam biedronką. Mam do dzisiaj kasetę VHS ze swoim pierwszym występem. I takie były moje pierwsze kroki.

 

Jak sądzisz: dla kogo jest taniec?

Uważam, że taniec jest dla każdego, bez względu na płeć czy wiek. Istnieje wiele stylów i odmian, więc każdy może znaleźć cos dla siebie. Moim zdaniem taniec pomaga w przełamaniu wewnętrznych barier. Jest to wspaniała forma spędzania wolnego czasu i możliwość poznania wspaniałych osób, ludzi z pasją!

 

Od kiedy tańczysz profesjonalnie?

Ciężko powiedzieć, co to znaczy „profesjonalnie”… Zaczęłam tańczyć w wieku 6 lat, od tamtej pory nie przestałam. Dziś mam 29 lat i nadal się uczę. Uważam, że każdy instruktor powinien się szkolić przez całe życie, uczestniczyć w zajęciach innych instruktorów, czerpać i dawać energię innym. Pracę instruktora rozpoczęłam bardzo wcześnie, bo już w wieku 16 lat zaczęłam prowadzić zajęcia z najmłodszymi, oczywiście pod okiem mojego trenera. Takie były początki. Myślę, że pierwsze poważne i dorosłe propozycje pracy instruktora i choreografa tańca dostałam na studiach. Kończyłam wychowanie fizyczne, dodatkowo robiłam drugi kierunek, fitness i taniec, do tego oczywiście dużo trenowałam, pracowałam nad sobą i prowadziłam już zajęcia jako instruktor.

 

Jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

Moj typowy dzień pracy zaczyna się już od samego rana. Rozpoczynam oczywiście od biegania, dalej zmierzam do pracy. Pracuję w szkole z młodzieżą w różnym wieku – od przedszkola do liceum. Prowadzę z nimi zarówno zajęcia sportowe, jak i taneczne! Około godziny 16.00 kończę pracę w szkole, jem obiad – najczęściej w samochodzie [śmiech – red.], jadąc z jednego miejsca pracy do drugiego. Dalej prowadzę zajęcia taneczne i fitness. Mój dzień kończy się około godziny 22.00. Jeśli jednak mamy jakieś projekty do realizacji, o tej porze również wkraczam na salę treningową, na treningi instruktorskie.

 

Wraz ze swoim partnerem macie wspólną pasję, którą jest taniec. Czy taka płaszczyzna łączy ludzi?

Jak najbardziej! Uważam, że wspólne pasje łączą, i to nie tylko w tańcu. Ludzie lepiej się rozumieją, jeśli mają wspólne zainteresowania i są wyrozumiali, gdy chodzi o pracę. W moim przypadku jest to raczej pracoholizm! [śmiech – red.]

 

Czy jesteś typową Panią domu i jak godzisz pasję z obowiązkami domowymi?

Nie, zdecydowanie nie jestem typową panią domu, choć staram się być. Dlatego fajnie jest mieć przy sobie kogoś, kto to rozumie. Wydaje mi się jednak, że dla chcącego nic trudnego, więc jakoś radzę sobie z pogodzeniem obowiązków i mojej pasji.

Dodam tylko, że jestem szczęśliwa, że mogę robić to, co kocham i uwielbiam zarażać tym innych!

Oceń