Dzikie Pląsy to jedyna w swoim rodzaju Sala Zabaw dla Dzieci, która zachwyca i przyciąga, zarówno ze względu na oryginalny wystrój, jak i charakter. Okazuje się, że w tym miejscu swoje szczęście eskalują nie tylko najmłodsi i ich rodzice… Dorota Kurkowska, czyli autorka projektu Dzikich Pląsów w wywiadzie opowiada nam o swojej firmie i intensywnym pląsaniu po nieco wyboistej drodze do jej własnego szczęścia.

Poszperałam trochę i wygląda na to, że większą część swojego życia zawodowego zajmowała Pani stanowiska decyzyjne z zakresu marketingu w wiodących trójmiejskich firmach, skąd pomysł na zmianę?

To prawda, na początku podążałam zupełnie inną ścieżką. Postawiłam na marketing. Świat barwnych kampanii, kreacji, grafiki kusił i wytyczał kolejne cele, aż w końcu praca pochłonęła mnie bez reszty. Pracowałam w agencji reklamowej dwanaście lat, pod moim okiem powstało wiele kampanii. Brałam udział w setkach projektów. Doszłam, a właściwie dobiegłam tam, gdzie planowałam. Jednak zamiast wszechogarniającej satysfakcji, znalazłam tam jeszcze więcej gonitwy i nieprzespanych nocy. Wtedy zrozumiałam, że jestem w takim momencie, w którym muszę zweryfikować czy naprawdę o to mi w życiu chodziło. Moje życie rodzinne było dalekie od ideału, córeczki wspaniale wyrosły, a ja nie byłam ich najlepszą przyjaciółką. Kiedy zauważyłam, że umykają mi najlepsze lata, bo albo jestem w pracy fizycznie, albo myślami, to coś we mnie pękło. Postanowiłam spróbować żyć inaczej. Chciałam cieszyć się z tego, co w życiu naprawdę jest ważne.

Właściwe to brzmi jak wypalenie zawodowe. Ale skąd pomysł na Dzikie Pląsy?

Zatoczyłam koło i postanowiłam wrócić do pierwotnych pragnień każdego marketingowca, o rozpoczęciu kreowania własnej marki. Postanowiłam zrealizować marzenie i stworzyć salę zabaw inną niż wszystkie. Salę z duszą, z charakterem, inną, oryginalną, daleką od bylejakości. Bazującą na najlepszych wzorcach i budowaną zgodnie z najlepszymi praktykami. Tak powstały Dzikie Pląsy. Marka będąca jednocześnie kwintesencją szaleństwa i dobrego smaku. Marka konkretna i charakterystyczna, za którą kryją się usługi najwyższej jakości. Wiele lat żyłam „na ostatnią chwilę” i gdy w końcu postanowiłam się zatrzymać, bylejakość zaczęła mi przeszkadzać bardziej niż kiedykolwiek. Dlatego obecnie tak dużą wagę przywiązuję do każdego „zapląsanego” detalu.

Dzikie Pląsy są naprawdę dzikie, skąd czerpie Pani pomysły? Czy efekt końcowy to wyłącznie Pani dzieło?

Dzikie pląsy to efekt wytężonej pracy przy udziale uzdolnionych specjalistów z kilku dziedzin. Miałam ułatwione zadanie, ponieważ przez lata zbudowałam sieć kontaktów, dzięki którym mogłam liczyć na najlepszą z możliwych kreację graficzną oraz projektową samego wnętrza. Otrzymałam wsparcie od graficzki o pseudonimie Magenta. W kwestiach związanych z marketingiem online, czy budową strony www także posiłkowałam się fachową wiedzą. Dzięki profesjonalnemu działaniu wizerunek marki jest spójny, a efekt satysfakcjonujący, choć marka jest dopiero na początku drogi. Kolejnym etapem będą nowe placówki, a w przyszłości konkretna, dostępna sieć, w myśl naszej dewizy: „Dla każdego coś dzikiego”.

A co właściwie oferują Dzikie Pląsy?

Starałam się dobrać wystrój, sprzęty i programy animacyjne, tak by oferować dzieciom szereg naprawdę ciekawych atrakcji. Mamy zatem tyrolkę, zjeżdżalnię rolkową, baseny z piłeczkami, cymbergaja, podłogę interaktywną, ultra szybkie zjeżdżalnie, ściankę wspinaczkową, ponad czterdziestometrową konstrukcję z przeszkodami, trampolinę, wypełnioną po brzegi atrakcjami strefę dla maluszka i wiele innych. Oferujemy gościom kilka rodzajów usług, po pierwsze — swobodną zabawę na placu. Kiedy maluch będzie pląsać pod czujnym okiem naszych animatorów, rodzic może spędzić czas na lekturze z kubkiem pysznej włoskiej kawy w naszej komfortowej strefie dla rodzica lub pozałatwiać własne sprawy. Po drugie — organizujemy urodzinki. Mamy wyjątkowy zasób dostępnych opcji w podziale na grupy wiekowe — od urodzinek detektywistycznych, królewskich, szalonego naukowca, mini spa, à la escape room, kosmicznych, indiańskich, czarodziejskich, magicznych, cyrkowych po całonocne pidżama party. Urodzinki w Dzikich Pląsach to dwie godziny wypełnione atrakcjami, podczas których animator jest do wyłącznej dyspozycji grupy urodzinowej. Trzeci rodzajem aktywności są nasze zajęcia i imprezy okolicznościowe. W grudniu organizujemy m.in. warsztaty z eksperymentami, dekorowanie pierniczków oraz świąteczne warsztaty mydlarskie. Odwiedzi nas także Iluzjonista, teatr oraz Święty Mikołaj. Największym hitem jednak okazują się całonocne imprezy dla dzieci typu Halloween, czy Andrzejki. W tym duchu zorganizujemy także imprezę Sylwestrową. Planujemy również zorganizować pełną atrakcji opiekę dla dzieci podczas ferii.

Przebyła Pani dość długą drogę zatem, czy we właściwym kierunku? I jak właściwie jest teraz?

Teraz jest po prostu dobrze. Mam właściwie poukładane priorytety, cieszę się każdym dniem, dziko pląsam razem z moimi dziećmi i jestem obok zawsze, kiedy mnie potrzebują. Czasami los nas ostrzega, należę jednak do osób, które się łatwo nie zniechęcają i sygnały od losu zaczęłam dostrzegać stosunkowo późno. Jakiś czas temu obiecałam sobie, że będę słuchać wewnętrznego głosu i nauczę się odpuszczać we właściwym momencie. Podczas pracy nad Dzikimi Pląsami od początku przyświecała mi idea „nic na siłę” i proszę mi wierzyć, że od pierwszego dnia wszystko układało się jak należy. Miałam i wciąż mam to wewnętrzne przekonanie, że tak się dzieje w przypadku, gdy to właśnie TA właściwa ścieżka.

Wywiad: Marta Wach

W drodze do szczęścia
4.9 (97.24%) 29 votes

Polacane:

O Autorze

Mat. Redakcyjne

Magazyn Together - Rodzinna strona Trójmiasta

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany