Together Magazyn » Więcej » Mój Biznes i finanse » PRUDENTIAL – OBIETNICA ZOBOWIĄZUJE NAWET PO WIELU LATACH

PRUDENTIAL – OBIETNICA ZOBOWIĄZUJE NAWET PO WIELU LATACH

Ktoś powiedział, że dzisiaj, nawet jeśli coś się należy, to trzeba o to walczyć.
Jednak czasami życie potrafi nas zaskoczyć pozytywnie, choć się tego kompletnie
nie spodziewamy. Tak było w przypadku pani Izabeli z Warszawy i pana Jacka z Łodzi.

Złośliwi twierdzą, że to zbyt piękne, aby było prawdziwe. Okazuje się, że nie mają racji.
Ponad siedemdziesiąt pięć lat temu działający w przedwojennej Polsce Prudential wystawił polisy ubezpieczeniowe. Kiedy wybuchła druga wojna światowa, wydawało się, że posiadaczom polis i ich spadkobiercom przyjdzie pogodzić się z myślą, że ich dokumenty ubezpieczeniowe będą nadawały się wyłącznie do rodzinnego archiwum, jako pamiątka po dziadku, pradziadku, matce, czy ojcu. Przez wiele lat po wojnie firma nie była obecna na polskim rynku, zdominowanym przez jednego ubezpieczyciela. Jednak proces poszukiwań klientów bądź ich spadkobierców trwał dalej. Nieco ponad rok temu, po kilkudziesięcioletniej przerwie, Prudential powrócił do Polski – chociaż będący jego przedwojenną wizytówką najwyższy budynek ówczesnej Warszawy przez wszystkie powojenne lata nazywany był „Prudentialem” – i rozpoczął budowę swojej sieci oddziałów i konsultantów. Nie zapominając o Trójmieście, gdzie oddział brytyjskiego ubezpieczyciela pojawił się prawie rok temu, a zaledwie kilka tygodni po oficjalnym powrocie firmy do Polski. Równo rok po wznowieniu swojej działalności, Prudential postanowił pokazać to, co buduje wizerunek ubezpieczyciela i jest wyjątkiem na trudnym i zmagającym się z wizerunkowymi wyzwaniami rynku ubezpieczeń. Wszak każdy wie, co przeciętny Polak myśli o ubezpieczycielach. Firma zaryzykowała i mimo wielu zwolenników spiskowej teorii dziejów zdecydowała się na pokazanie prawdziwych historii polis wystawionych jeszcze przed wojną, a zrealizowanych w ciągu kilkunastu ostatnich miesięcy.

Oczywiście, to kampania reklamowa. Ale nie tylko. Prudential deklaruje, że chce dotrzeć do potencjalnych spadkobierców swoich przedwojennych klientów z Polski. Czy to możliwe? I – co ważniejsze – czy to prawda? Sprawdźmy. Oficjalne materiały firmy mówią o tym, że krewni obydwojga bohaterów spotów reklamowych byli klientami przedwojennego Prudentiala. I to właśnie Pani Izabela i Pan Jacek, jako rodziny klientów Prudentiala, dają najlepsze świadectwo firmie. Tyle oficjalny marketing. Najważniejsze jest to, co można znaleźć samemu w Internecie. Bez trudu, korzystając z dowolnej wyszukiwarki internetowej, dotrzemy do brytyjskiej strony Prudential, na której – to ewenement w branży – znajdziemy listę przedwojennych klientów w Polsce oraz przedwojennych pracowników firmy w Polsce. Wszystko to napisane w języku polskim. Według danych podanych przez serwis korporacyjny Prudential, do dzisiaj udało się odnaleźć ponad 2 700 z 4 623 przedwojennych klientów. Formularz kontaktowy i sposób zgłoszenia ewentualnego pokrewieństwa z klientem firmy sprzed wojny oraz wiadomość od osoby odpowiedzialnej za rozpatrywanie zgłoszeń zachęcają do bezpośredniego kontaktu.

Co nam to mówi? Przede wszystkim pokazuje, że istnieją jeszcze firmy, które dotrzymują obietnic. Że nie jest to tylko reklama, każdy sam może sprawdzić. Czy ubezpieczyciel z ponad 165-letnią tradycją ryzykowałby tanią reklamę kosztem ludzkich tragedii związanych z wojną?

Beata Dębowska 533 690 766
Joanna Milarska  793 391 347
Danuta Groth       662 177 931
www.prudential.pl
www.prudential.pl
Oceń