Pomimo, że Antarktydę uważa się za kontynent niezamieszkany, życie na niej jest możliwe, o czym przekonuje się rokrocznie kilka tysięcy osób, przebywających na jednej z ponad osiemdziesięciu całorocznych lub sezonowych stacji badawczych.

ARCTOWSKI

Polska również posiada działającą od 1977 roku Stację Antarktyczną im. H. Arctowskiego, położoną ponad 14 tys. km od Polski, popularnie zwaną „Arctowskim”. Nie leży ona jednak na Antarktydzie, a w Antarktyce. Antarktyka jest pojęciem szerszym – to cała kraina geograficzna wokół Antarktydy, łącznie z archipelagami i opływającym kontynent Oceanem Południowym. Jako że „Arctowski” położony jest na Wyspie Króla Jerzego w archipelagu Szetlandów Południowych, kilkaset km od kontynentu, poprawnie jest powiedzieć, że stacja leży w Antarktyce, a nie na Antarktydzie. Co ciekawe, położenie stacji kilka stopni szerokości geograficznej na północ od południowego koła podbiegunowego, powoduje, że nie występuje tam noc polarna. Oznacza to, że nawet w najkrótszym dniu w roku, który na półkuli południowej przypada 21. czerwca, słońce pojawia się ponad horyzontem na ok. 4 godziny. Poza tym panuje tam łagodniejszy niż na kontynencie klimat – temperatury w ciągu roku często utrzymują się powyżej 0oC, zdarzają się też opady deszczu. Warto wiedzieć, że Antarktyka wraz z Antarktydą uznawane są za najbardziej wietrzne obszary na Ziemi – w rejonie „Arctowskiego” wiatr wieje z prędkością co najmniej 36 km/h przez 300 dni w roku.

PO CO NAM STACJA ANTARKTYCZNA?

Głównym celem działania stacji jest prowadzenie interdyscyplinarnych badań nad unikatowym i wrażliwym ekosystemem Antarktyki, który od kilkudziesięciu lat podlega bardzo dynamicznym procesom, powiązanym z globalnymi zmianami klimatu. Zwłaszcza obszar zachodniej Antarktyki, gdzie położona jest polska baza, uznaje się w ostatnich latach za jeden z najszybciej ocieplających się rejonów Ziemi. W związku z tym, na „Arctowskim” od wielu lat funkcjonuje szereg programów monitoringowych – m.in. meteorologiczny, hydrologiczny i ekologiczny, mających na celu śledzenie i opisywanie zaobserwowanych zmian.

FAUNA ANTARKTYKI

Praca obserwatora ekologicznego polega mi.in. na monitoringu ptaków i ssaków płetwonogich (np. fok czy uchatek). Oznacza to zliczanie w określonych terminach gniazd pingwinów, regularne obserwacje innych ptaków, a także zliczanie co 10 dni ssaków, występujących wzdłuż zachodniego wybrzeża Zatoki Admiralicji, nad którą położona jest stacja. Obszar zamieszkiwania kolonii pingwinów i skupisk ssaków określa się mianem ASPA (Antarctic Special Protected Area) 128 i jest ścisłym rezerwatem przyrody. Na tym terenie swoje gniazda tworzą trzy gatunki pingwinów – pingwin białooki (Pygoscelis adeliae), dawniej zwany pingwinem Adeli (przez co popularnie mówi się na niego „Adelka”), pingwin białobrewy (Pygoscelis papua), a także pingwin antarktyczny (Pygoscelis antarcticus), potocznie nazywany „policjantem” (z uwagi na czarny pasek ciągnący się wzdłuż „podbródka”, który brytyjskim polarnikom kojarzył się z angielskimi policjantami). W latach 2014-2016 na „Arctowskim” realizowany był ciekawy projekt – MONICA, który polegał na monitoringu populacji ptaków i ssaków żyjących na ASPA 128 za pomocą samolotów bezzałogowych.
foka na antartyce
Z kolei najpowszechniej występującym w pobliżu stacji ssakiem płetwonogim jest słoń morski (Mirounga leonina) – największy gatunek foki na świecie. Są to zwierzęta niegroźne dla człowieka, które w przerwach od zdobywania pożywienia w wodzie, często przebywają w tzw. „chlewikach”, czyli zgrupowaniach liczących nawet 150 osobników. Opieka nad potomstwem w przypadku słoni morskich trwa około 3 tygodnie. Młode w tym czasie kilkukrotnie przybierają na wadze. Liczne skupiska tworzą także uchatki antarktyczne (Arctocephalus gazella), które, w odróżnieniu od słoni, są zwinniejsze i trzeba być wyjątkowo czujnym, by nagle nie zostać przez nie otoczonym, co może być niebezpieczne.

Wśród obserwowanych zwierząt, nie odbywających lęgów na Wyspie Króla Jerzego, a spotykanych w rejonie ASPA 128 jedynie sporadycznie, warto wymienić pingwina królewskiego (Aptenodytes patagonicus) i petrela śnieżnego (Pagodromus nivea) – niewielkiego ptaka, który jest najdalej na południe zapuszczającym się ptakiem na świecie. Jego stanowiska lęgowe znajdowano nawet 300 km w głąb Antarktydy.

ŻYCIE NA STACJI

Życie i pracę na stacji można podzielić na dwa okresy – lato i zimę. Nie chodzi tu ściśle o pory roku, a bardziej o tryb funkcjonowania – latem (od listopada do kwietnia) na stacji przebywa kilkanaście osób załogi, a dodatkowo polskie i zagraniczne zespoły naukowców. Zimą natomiast (od kwietnia do listopada) stacja zamieszkana jest przez 6-9 osób, których zadaniem jest wykonanie zaplanowanych prac konserwacyjnych i przygotowanie placówki na przybycie członków kolejnej wyprawy. Pomocny w przetrwaniu tego okresu odosobnienia jest internet, który zapewnia łączność ze światem zewnętrznym. Kluczowy jest jednak dobór zimowników – powinny być to przede wszystkim osoby o dużej cierpliwości, potrafiące bezkonfliktowo współpracować z innymi ludźmi.

Lato jest okresem bardzo intensywnym. W tym czasie naukowcy (w dużej części botanicy, ale także geofizycy) zbierają próbki w terenie, a następnie analizują je i opisują w laboratorium. Natomiast ekipa techniczna (m.in. mechanicy, elektrycy i wszelkie „złote rączki”) przeprowadza remonty i prace modernizacyjne, których realizacja nie byłaby możliwa zimą. W tym czasie na stacji może przebywać nawet 30 osób, więc potrzebny jest kucharz, który przygotowuje dla tak dużej grupy trzy posiłki dziennie. Menu jest bardzo bogate i mało kto narzeka na monotonię na talerzu. Jedyne czego brakuje, to świeże warzywa i owoce.

PRZYSZŁOŚĆ STACJI

W ostatnich latach, zwłaszcza głównemu budynkowi stacji, mocno dały się we znaki gwałtowne sztormy, i wysoki stan wód. W ciągu ostatnich dwudziestu kilku lat brzeg przybliżył się do głównego budynku o ok. 20 metrów. W związku z tym powstały plany budowy nowej stacji. Projekt otrzymał nagrodę główną w kategorii „Najlepszy projekt ekologiczny” w 6. edycji konkursu PLGBC Green Building Awards, organizowanego przez Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego. Niestety wciąż brakuje funduszy na realizację tego przedsięwzięcia. Naukowcy jednak wierzą, że Stacja Antarktyczna im. H. Arctowskiego pozostanie nadal cennym ośrodkiem dla rozwoju międzynarodowych badań nad ekosystemem Antarktyki, a miłośnicy stacji nie mogą doczekać się kolejnych, ekscytujących misji.

CZY DA SIĘ ŻYĆ NA ANTARKTYDZIE?
5 (100%) 2 votes

O Autorze

Mat. Redakcyjne

Magazyn Together - Rodzinna strona Trójmiasta

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany