Liczba samochodów sukcesywnie wzrasta. Odsetek rannych i zabitych w wypadkach drogowych wciąż pozostaje wysoki. Antidotum na tę sytuację mają być surowsze kary za przekraczanie prędkości. To sprawia, że coraz bardziej popularne stają się urządzenia pozwalające na uniknięcie mandatu.

 

„Walka” z radarami, czyli omijanie przepisów

Tak naprawdę nikt rozsądny nie kwestionuje zasadności karania piratów drogowych. Podobnie jak nikt nie pragnie, by stać się przypadkową ofiarą wypadku drogowego. Wydawać by się mogło, że wobec tego, zwłaszcza w świetle nowych przepisów, na polskich drogach powinien zapanować zdrowy rozsądek. Jak mówią sami policjanci, przepisy odstraszały skutecznie piratów drogowych jedynie w ciągu pierwszych tygodni ich obowiązywania. Obecnie sytuacja wraca do „normy”, czyli nie tyle stosowania się do nowych rozporządzeń, co unikania policyjnych patroli i radarów.

Oczywiście nie jest to praktyka znana wyłącznie w Polsce. Niemniej w naszym kraju da się zauważyć wyraźną niechęć w stosunku do wszelkich ograniczeń, również tych obowiązujących w ruchu drogowym. O ile w krajach skandynawskich, w Niemczech czy Szwajcarii są one traktowane jako oczywistość, Polacy postrzegają je jako formę opresji, którą trzeba omijać wszelkimi możliwymi sposobami. Jest to zatem problem mentalności społecznej. Nic dziwnego, że dużą popularnością cieszą się urządzenia, które mają ostrzegać kierujących przez policyjną kontrolą radarową.

 

Antyradary

Urządzenia sygnalizujące bliską obecność policyjnych rejestratorów prędkości pojawiły się w powszechnym użyciu kilkanaście lat temu. Starsze antyradary informowały jedynie o stacjonarnych urządzeniach rejestrujących prędkość. Nowszy sprzęt tego typu pozwala również na wykrycie policyjnych radarów, zamontowanych w nieoznakowanych radiowozach policyjnych. Kierowca jest uprzedzany poprzez sygnał dźwiękowy o możliwości policyjnej kontroli. Tańsze i mniej zaawansowane technologicznie antyradary czasami jednak wprowadzają w błąd kierujących, ponieważ odczytują fale z urządzeń sterowanych zdalnie (np. bramy wjazdowe) jako aktywność radaru.

Na rynku nie brakuje różnego rodzaju antyradarów na każdą kieszeń, a ich ceny zaczynają się od kilkuset złotych do nawet kilku tysięcy. Mogłoby się wydawać, że kierowcy mają doskonały oręż w walce z radarami, gdyby nie fakt, że… ich używanie, a nawet przewożenie w aucie w gotowości do użycia, jest zabronione. Artykuł 66 ust. 4 pkt ustawy Prawo o ruchu drogowym z 20 czerwca 1997 roku brzmi: „Zabrania się wyposażania pojazdu w urządzenia informujące o działaniu sprzętu kontrolno-pomiarowego, używanego przez organy kontroli ruchu drogowego lub działanie to zakłócające albo przewożenia w pojeździe takiego urządzenia w stanie wskazującym na gotowość jego użycia”. Korzystanie z tego rodzaju sprzętu może wiązać się z ryzykiem otrzymania wysokiego mandatu (3000 zł). Podobnie jest zresztą w całej Europie. Na przykład, we Francji kierowca przyłapany na używaniu antyradaru musi liczyć się z mandatem w wysokości 1500 euro.

Aplikacje na smartfony

Coraz większą popularnością cieszą się aplikacje na smartfony, które pełnią funkcję antyradarów. Ich używanie, póki co, nie jest zabronione. W praktyce trudno byłoby policjantowi udowodnić, że kierujący pojazdem, w określonym momencie używał danej aplikacji. Policjanci podkreślają jednak, że korzystanie z tego typu oprogramowania, po pierwsze, może wprowadzać w błąd, a po drugie – obniża koncentrację kierowcy podczas prowadzenia samochodu. Warto zatem zastanowić się, czy nie lepiej po prostu przestrzegać dozwolonej prędkości niż narażać się na ryzyko wypadku drogowego.

Trochę magii – folie, spraye, mazaki…

Od kiedy w Polsce zaczęły się pojawiać stacjonarne urządzenia rejestrujące przekroczenia prędkości, czyli fotoradary, część kierowców, zamiast zdjąć nogę z pedału gazu, zaczęła opracowywać sposoby na ich oszukanie. Dobry interes zwietrzyli również producenci gadżetów motoryzacyjnych. W sklepach stacjonarnych i internetowych pojawiły się oferty sprzedaży „cudownych” środków, mających przeciwdziałać otrzymaniu niechcianej „pamiątki”, jaką jest zdjęcie wykonane przez fotoradary. Według sprzedawców wystarczyło tylko posmarować numery rejestracyjne przeźroczystą warstwą, nanoszoną za pomocą mazaka. Można było również nakleić niewidoczną folię na tablicę rejestracyjną bądź spryskać ją specjalnym sprayem, żeby flesz policyjnego radaru został odbity, a przez to – odczytanie numerów stało się niemożliwe. Problem w tym, że nikt wcześniej nie testował takich rozwiązań w praktyce. W niezależnych testach wykazano, że tego typu „magiczne” środki kompletnie nie działają. Jeszcze większą naiwnością była wiara w to, że wystarczy powiesić za lusterkiem płytę CD, aby oszukać urządzenie rejestrujące przekraczanie prędkości… Obecnie nadal można znaleźć na rynku różnego rodzaju środki mające uniemożliwiać odczytanie zapisu z tablicy rejestracyjnej na zdjęciu z fotoradaru, choć popyt na nie, wobec ich nieskuteczności, drastycznie zmalał.

Część zdeterminowanych kierowców stosuje również nielegalne sposoby walki z fotoradarami. Najprostszą, wręcz banalną metodą jest zaklejanie tablic rejestracyjnych liśćmi albo celowe ich zabrudzanie. Warto jednak pamiętać, że takie działanie jest niezgodne z prawem. Według obowiązujących przepisów, kierowca powinien zapewnić odpowiedni stan tablicy rejestracyjnej, a jej podświetlenie z tyłu powinno zagwarantować możliwość odczytania numerów z odległości co najmniej 20 metrów przy dobrej pogodzie. Bardziej zaawansowane technologicznie rozwiązania, choć również nielegalne, to specjalne rolety zakrywające tablice rejestracyjne, sterowane zdalnie. Ich producenci zapewniają, że chodzi o ochronę prywatności w przypadku dłuższego postoju. Nikt chyba nie ma jednak wątpliwości, jaki jest faktyczny cel stosowania takich zabezpieczeń.

 

CB radio

Początkowo używane głównie przez kierowców ciężarówek w Stanach Zjednoczonych, CB radio zdobyło dużą popularność wśród milionów kierujących na całym świecie. Jego stosowanie w Polsce jest legalne, ale wyjeżdżając za granicę warto zapoznać się z przepisami obowiązującymi w innych krajach. Na przykład, w Austrii grożą za to wysokie mandaty. Co ciekawe, w kraju tym nie wolno również używać popularnych kamer samochodowych. Ich używanie wymaga odpowiedniego pozwolenia, a jego brak może oznaczać bardzo surowy mandat karny (10 tys. euro).

Urządzenia CB mają od lat swoich miłośników, niekoniecznie tylko w ruchu drogowym. Radiowcy już od dawna mają swoje fankluby, posługują się też specyficznym językiem. Niemniej nie da się ukryć, że obecnie CB radia są powszechnie wykorzystywane do wzajemnego ostrzegania się przed patrolami policji na drogach. Jednak takie działanie może być wykorzystywane także i przez przestępców, którzy w ten sposób mogą uniknąć spotkania ze stróżami prawa. O tym również warto pamiętać.

 

Przede wszystkim zdrowy rozsądek!

Współczesne zdobycze techniki mogą skutecznie przyczynić się do karania kierowców, którzy nie szanują ograniczeń prędkości. Po drugiej stronie barykady pojawiają się coraz to nowsze rozwiązania techniczne, które utrudniają pracę policji drogowej. Można odnieść wrażenie, że polskie (i nie tylko) drogi to prawdziwe pole bitwy. Czy jest jednak o co się bić? Osoby, które przeżyły wypadki drogowe, najczęściej już znają odpowiedź na to pytanie… Ale czy koniecznie trzeba stosować się do znanego przysłowia: „Polak mądry po szkodzie”? Narażanie własnego i cudzego życia to nie tylko skrajna nieodpowiedzialność – w niektórych przypadkach to wręcz przestępstwo.

Poruszamy się coraz lepszymi, bardziej zaawansowanymi technicznie samochodami, po coraz doskonalszych drogach. Warto jednak pamiętać, że samochód powinien być dla nas środkiem, który służy osiąganiu celów – w sensie dosłownym i w przenośni. Niekiedy warto korzystać również z użytecznych, zupełnie legalnych opcji, które są dostępne w wielu samochodach, takich jak tempomat czy ogranicznik prędkości. Nie tylko uprzyjemniają one jazdę, ale pozwalają również na oszczędności paliwa.

 

Podobne

O Autorze

Michał Mikołajczak

Urodziłem się w 1977 roku, w Grudziądzu, ale od 25 lat mieszkam w Trójmieście – początkowo w Gdańsku, a obecnie w Sopocie. Ukończyłem filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Z zawodu i zamiłowania jestem redaktorem. Jak przystało na urodzonego humanistę, mam bardzo wszechstronne zainteresowania. Szczególnie interesują mnie: kryminalistyka, współczesna historia Polski, medycyna (zwłaszcza psychiatria), a także kultura popularna lat 80. i transport. Wolne chwile spędzam z rodziną, najczęściej na oglądaniu filmów grozy.

Jedna odpowiedź

  1. Hosting

    Policja na slowacji zachowuje sie jak jak rekin polujacy na zwierzyne czyli polskiego kierowce . Jadac na Chorwacje czulem sie jak intruz a ta jazda radiowozu za mna czasem przez kilometr z wyczekiwanie na blad lub stres kierowcy. Omijac szerokim lukiem ta nacje .

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany