Zgodnie z raportem Nationale Nederlanden „Dojrzałość finansowa Polaków 2017” prawie 40% rodziców, którzy dotąd nie oszczędzali z myślą o przyszłości dzieci, deklarują, że w ciągu najbliższego roku zaczną odkładać. Wielu z nich ogranicza się do depozytów – czy słusznie?

Ostoja bezpieczeństwa – Obligacje Skarbowe

Detaliczne obligacje skarbowe to najbardziej bezpieczny instrument finansowy dostępny dla inwestorów indywidualnych. Można przyjąć założenie, iż są bezpieczniejsze od lokat bankowych, gdyż ich wykup jest gwarantowany przez Skarb Państwa. Dla beneficjentów programu 500+ warta uwagi jest aktualna oferta 12-letnich ROS, oprocentowane 3,20% w pierwszym rocznym okresie odsetkowym, w kolejnych rocznych okresach: marża 2,00% + inflacja. Dla pozostałych jest wiele innych możliwości, m.in. 10-letnie obligacje skarbowe.

Bankowy Fundusz Gwarancyjny

Wybierając depozyty jako formę oszczędzania na przyszłość naszych dzieci, bardziej stawiamy na bezpieczeństwo środków gwarantowane przez BFG, niż na wyższy, ale obarczony ryzykiem zysk. Flagowym przykładem może być lokata oferowana w PKO BP – „Kapitał dla dziecka”. Jest to nic innego jak 15-letni program systematycznego oszczędzania, w ramach którego zobowiązujemy się do regularnych, miesięcznych wpłat określonych kwot pieniędzy (w wysokości od 100 zł do 500 zł). Oprocentowaniem lokaty jest WIBOR 3M (aktualnie 1,71%), które po spełnieniu określonych warunków, może być podwyższone o 0,20%. Innym przykładem jest lokata Deutsche Bank „db Plan 500+ Premia”. Standardowo oprocentowanie to WIBID ON (aktualnie 1,28%). Wisienką na torcie jest premia odpowiadająca 1/12 kwoty wpłaconej przez dany rok. Maksymalna kwota rocznej wpłaty to 6.000 zł. Po zsumowaniu wpłat przez 5 lat i dodaniu odsetek oraz wypłacanej każdego roku 500 zł premii, otrzymujemy wynik ok. 5,20% w skali roku. Ważne – musimy wpłacać 5 lat, aby zachować wypłacone wcześniej premie. Warto zwracać uwagę na pojawiające się oferty, w czym może być pomocny blog www.livesmarter.pl – do którego czytania gorąco zachęcam.

Wracające ubezpieczenie

Wśród szerokiej oferty ubezpieczeń, jedno z nich jest wyjątkowe. Jako mąż i ojciec ubezpieczam się na wypadek śmierci, aby nie pozostawić moich bliskich samym sobie. Wszyscy wiemy, jak działa standardowe ubezpieczenie na życie. Jest jedno, które po określonym czasie, w całości wraca do osoby ubezpieczonej (zależnie od wariantu po okresie od 10 do 20 lat). To tak, jakby wykupić autocasco na samochód, a po roku, jak nic się nie stanie, otrzymać zwrot składki.

Pozytywna kombinatoryka

Standardowo IKE i IKZE traktujemy (zresztą, jak ich nazwa wskazuje) jako zabezpieczenie naszej emerytury. Wpłata na IKZE (limit na 2018 rok wynosi 5.331,60 zł) umożliwia nam odliczenie dokonanych wpłat od podstawy opodatkowania. Jego wysokość jest zależna od sposobu rozliczania się z fiskusem. Znane mi są sposoby innego wykorzystywania tych instrumentów, nie tylko przez rodziców. Pierwszy – uzyskany zwrot z podatku (w najwyższym progu podatkowym wynosi ponad 1.700 zł) dziadkowie przeznaczają na przyszłą edukację wnucząt. Jeśli przyjmiemy, że w momencie narodzin wnuczka/wnuczki, co roku uzyskany zwrot będziemy przeznaczali na zabezpieczenie startu w dorosłość dziecka, odłożymy w nominale kwotę 30.600 zł. Warto pamiętać, iż kwota odliczenia rok po roku również zyskuje na wartości (przynajmniej powinna), ponieważ pracuje nie tylko kapitał, ale również odsetki od wcześniejszych odsetek. Przy założeniu 18 wpłat po 1.700 zł, osiągniętym wyniku 5% rocznie otrzymujemy 50.216 zł (w przypadku IKZE na końcu trzeba zapłacić podatek 10%). Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w taki sam sposób środki zgromadzone na IKE i IKZE wykorzystywali rodzice, odkładając zarówno na przyszłość własną i swoich dzieci. Bywa również tak, że dobrze zarabiające osoby w średnim wieku sposobem tym wspierają zarówno dzieci, jak i rodziców – dokonują darowizny na swoich rodziców w kwocie odpowiadającej wpłacie na IKZE. Kwota bazowa stanowi godziwą emeryturę dla rodziców, zaś coroczne odpisy są przeznaczane na przyszłość dla dzieci.

Nie ma jak złoto

Oszczędzając na przyszłość dzieci czy wnucząt, wiele osób preferuje złoto fizyczne, wierząc, że skutecznie przetrwa zawirowania rynkowe. W tym zakresie TKF bezpośrednio współpracuje z Mennicą Wrocławską, która umożliwia zakup certyfikowanych złotych monet. Jedne z najmniejszych to 1/20 uncji. Ich cena, w zależności od kursu złota i amerykańskiego dolara, waha się w granicach 300-400 złotych. Większość transakcji to jednak monety uncyjne, których cena aktualnie oscyluje w granicach 4.700 zł. W zależności od zasobności portfela, takie zakupy mają miejsce w cyklach kwartalnych lub rocznych.

Dobry trunek nie jest zły, komiks też

Coraz częściej w poszukiwaniu przyszłych zysków i ochrony przed inflacją korzystamy z inwestycji alternatywnych. Wśród nich możemy wymienić alkohole kolekcjonerskie. Przykładem może być miniaturka (5cl) Karuizawa 1964, którą nabyłem w 2014 roku za kwotę 3.000 zł (obecnie osiąga ceny na aukcjach w granicach 7.500 zł). Rok później uczestniczyłem w emisji obligacji spółki Desa Unicum, których zabezpieczeniem były dzieła sztuki. Szczególnie interesowały mnie plansze komiksowe – znane i uwielbiane w dzieciństwie przygody „Tytusa, Romka i A’Tomka”, „Kajko i Kokosz”, jak również „Kapitan Kloss”. Zdecydowana większość tych plansz była wówczas wyceniona po kilkaset złotych za sztukę. Niedługo po tym, w listopadzie 2015 r. padł niespodziewany rekord. Nowy właściciel za oryginał okładki „Tytusa, Romka i A’Tomka, księga XX. Druga wyprawa na Wyspy Nonsensu” Papcia Chmiela wraz z opłatą aukcyjną uiścił 88.500 zł.

Szerszy opis wymienionych form inwestycji wraz z przykładami znajduje się na stronie internetowej Trójmiejskiej Kancelarii Finansowej – www.tkf.pl

Autor: Andrzej Jelinek

Inwestycyjne morze możliwości
5 (100%) 2 votes

O Autorze

Andrzej Jelinek

Wieloletni praktyk rynku finansowego. Od 2004 roku związany z pracą z klientem. Od 2007 roku w sektorze najbardziej wymagających klientów – Private Bankingu. Założyciel i Prezes Zarządu Trójmiejskiej Kancelarii Finansowej. Specjalizuje się w funduszach inwestycyjnych. Jedna z tych szczęśliwych osób, które zawodowo mogą zajmować się tym, co ich pasjonuje – finansami. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec dziewięcioletniej córki. Fascynuje się podróżami, motoryzacją i od wczesnych lat dzieciństwa sportem.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany