Od chwili narodzin dziecka na rodzicach spoczywa ogromna odpowiedzialność. Dotyczy to przede wszystkim zapewnienia mu bezpieczeństwa, niezależnie od okoliczności – w domu, na placu zabaw czy w samochodzie. Wybór bezpiecznego auta wydaje się więc oczywistością, choć, powiedzmy to szczerze, nie zawsze jest postrzegany jako absolutny priorytet.

Bezpieczeństwo „po macoszemu”

Wiadomo, że do rodzicielstwa trzeba dojrzeć. W praktyce bywa z tym różnie, a brak odpowiedzialności, którym cechują się niektórzy rodzice, przekłada się na obniżenie bezpieczeństwa dziecka. Decydując się na zakup auta spełniającego kryteria samochodu rodzinnego, ani przez chwilę nie można zapomnieć o tym, że musi być to wóz zarówno funkcjonalny, jak i bezpieczny. Niestety, nie zawsze tak właśnie jest. Powody są oczywiste – koszty. Jednak oszczędzanie na bezpieczeństwie to najgorsze z możliwych rozwiązań.

Ciągle jeszcze w naszym kraju samochód jest wyznacznikiem pozycji społecznej. To dlatego chętnie inwestujemy w efektowne dodatki, czasami traktując „po macoszemu” względy bezpieczeństwa. I tu po raz kolejny powraca kwestia odpowiedzialności rodzicielskiej. Jeśli już musimy na czymś oszczędzać, to może niekoniecznie trzeba wybierać model auta z modnie zmatowionym lakierem albo najbardziej efektownymi felgami. Na to jeszcze przyjdzie czas. Kupując nowy model, warto dopłacić raczej za dodatkowe zabezpieczenia elektroniczne i mechaniczne. To prawda – są one niewidoczne, ale mogą ocalić życie, a nawet zdrowie małego pasażera.

Auto bezpieczne, czyli jakie?

Najprostsza odpowiedź, która nasuwa się na tak zadane pytanie, jest oczywista. Najbezpieczniejsze są nowe samochody. Obyśmy nigdy nie musieli tego sprawdzać, ale kupując fabrycznie nowy wóz, możemy być niemal pewni, że wszystkie systemy bezpieczeństwa czynnego i biernego zadziałają poprawnie. Potwierdza to zresztą gwarancja producenta. Otrzymujemy więc finalny produkt, nad którym pracowały setki specjalistów, oczywiście uwzględniając również względy bezpieczeństwa. O tym, jak wielką wagę już od lat przywiązują wytwórcy samochodów do bezpieczeństwa, może świadczyć zakres wyposażenia podstawowego nowych wozów. Obecnie standardowo fabrycznie nowe auta są wyposażane w system ABS, ISOFIX czy pasy bezpieczeństwa z napinaczami. Inne oczywiste udogodnienia to poduszki powietrzne kierowcy i pasażera czy wzmocnienia konstrukcji nadwozia. Słowem: nabywcy nowych samochodów zyskują nie tylko lśniący lakier i pachnące nowością wnętrze, ale również i gwarancję niezawodności pojazdu.

Ryzykowny rynek wtórny

W Polsce dużą popularnością wciąż cieszą się auta z rynku wtórnego. I nie ma się czemu dziwić, skoro za cenę przeciętnie wyposażonego samochodu salonowego możemy nabyć ekskluzywną limuzynę – z większym przebiegiem i niepewną historią, ale jednak wyższej klasy. Brzmi kusząco? Być może, niemniej rodzice powinni być odporni na takie pokusy i kierować się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem.

Nie można zaprzeczyć, że również na rynku wtórnym trafiają się prawdziwe motoryzacyjne perełki dla rodziców. Trzeba jednak przyznać, że ich poszukiwanie może być dość kłopotliwe. Błędem jest bezgraniczne zaufanie do sprzedającego, o ile nie jest nim autoryzowany punkt sprzedaży. Poszukując używanego wozu, który będzie spełniał kryteria bezpieczeństwa, zdecydowanie lepiej postawić na modele, które nie liczą sobie więcej niż pięć lat. Jednak sam wiek to nie wszystko. Równie ważna jest historia pochodzenia pojazdu – jego regularne badania techniczne, bezwypadkowość i bieżące serwisowanie. Pod tym względem wyróżniają się samochody używane oferowane przez dealerów aut. Z reguły są one gruntownie sprawdzane przed wystawieniem do sprzedaży. Wielu autoryzowanych sprzedawców daje też gwarancję na swoje auta z drugiej ręki.

Samochody powypadkowe? Nie dla rodziców!

Jeśli jednak chcemy zaryzykować i samodzielnie poszukać bezpiecznego auta rodzinnego, musimy pamiętać, że umiejętności naszych rodzimych mechaników przechodzą już do legendy. Wiadomo, że nawet samochód po ciężkim dachowaniu czy czołowym zderzeniu potrafią oni doprowadzić do efektownego stanu, który może budzić podziw. Mniejsze i większe oszustwa sprzedawców są smutną normą rynku wtórnego, a piękny lakier często stwarza jedynie pozory niezawodności. W rzeczywistości bywa, że wóz oferowany jako „bezwypadkowy” jest dziełem intensywnej pracy mechaników, lakierników i blacharzy, którzy dali mu drugie życie, niekoniecznie lepsze.

Samochody powypadkowe to kategoria aut na rynku wtórnym, którą rodzice powinni omijać szeroki łukiem. Trzeba pamiętać, że nawet na pozór niegroźna kolizja może obniżyć walory bezpieczeństwa pojazdu. Natomiast każde auto po poważnym zderzeniu drogowym może być jeżdżącą bombą zegarową, zwłaszcza jeśli było naprawiane poza autoryzowanym serwisem. Dlaczego tak się dzieje? Przede wszystkim zostaje naruszona cała struktura bezpieczeństwa biernego samochodu, a więc m.in. boczne wzmocnienia konstrukcji czy strefy kontrolowanego zgniotu. Każdy materiał, który wcześniej uległ wypadkowi, podlega tzw. zmęczeniu i mikropęknięciom. Wszystkie elementy, które były spawane bądź regenerowane, mają mniejszą wytrzymałość. Tak naprawdę nikt nie będzie w stanie przewidzieć, jak się zachowają w razie zderzenia. Jedno jest pewne – nie będą chronić kierowcę i pasażerów w takim samym stopniu, jak nowe komponenty. Zdecydowanie nie warto podejmować takiego ryzyka.

Po każdym zderzeniu pasy bezpieczeństwa powinny być wymieniane na nowe. W praktyce nieczęsto tak się dzieje. To samo dotyczy poduszek powietrznych. W zakresie bezpieczeństwa czynnego auto powypadkowe również może zawieść w sytuacji kryzysowej, a elektroniczne układy kontrolujące jazdę mogą odmówić posłuszeństwa.
Na szczęście, coraz łatwiej jest sprawdzić historię pojazdu, nie tylko dzięki elektronicznym bazom. Można to zrobić również w wyspecjalizowanych stacjach obsługi samochodów. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości, warto skorzystać z tego rodzaju usług.

Niezbędne minimum dla rodzica

Niezależnie od tego, czy zamierzamy codziennie wozić nasze dzieci (np. do żłobka), czy raczej chcemy robić to sporadycznie, przed zakupem auta warto ustalić minimum bezpieczeństwa.

  • Pasy bezwładnościowe i ISOFIX – bez tych elementów w zasadzie nie wolno ruszać z dzieckiem w drogę. Samochód, który ma uszkodzone mocowania pasów czy uniemożliwia usztywnienie fotelika, po prostu zagraża zdrowiu i życiu dziecka.
  • Poduszki i kurtyny powietrzne – im jest ich więcej, tym lepiej. Równie ważne jest to, by za ich liczbą kryła się pełna sprawność działania. Bezcenne mogą się okazać dodatkowe kurtyny, które chronią przed zderzeniem bocznym.
  • Systemy ABS i ESP – na szczęście, są to rozwiązania, które stają się standardem. Jeśli wybrany przez nas model samochodu nie ma tych systemów lub są one uszkodzone, warto jeszcze raz przemyśleć taki wybór.
  • Ta krótka lista zaledwie otwiera zestawienie kwestii, na które powinniśmy zwracać uwagę. Warto śledzić wyniki testów zderzeniowych, zainwestować w reflektory bi-ksenonowe czy w elektroniczne systemy domykania drzwi i szyb. A co z kolorem samochodu i fakturą tapicerki? Na pewno nie powinny one przesłaniać nam tego, co najważniejsze – bezpieczeństwa.

    O Autorze

    Michał Mikołajczak

    Urodziłem się w 1977 roku, w Grudziądzu, ale od 25 lat mieszkam w Trójmieście – początkowo w Gdańsku, a obecnie w Sopocie. Ukończyłem filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Z zawodu i zamiłowania jestem redaktorem. Jak przystało na urodzonego humanistę, mam bardzo wszechstronne zainteresowania. Szczególnie interesują mnie: kryminalistyka, współczesna historia Polski, medycyna (zwłaszcza psychiatria), a także kultura popularna lat 80. i transport. Wolne chwile spędzam z rodziną, najczęściej na oglądaniu filmów grozy.

    Zostaw odpowiedź

    Twój e-mail nie zostanie opublikowany