Depresja jest jedną z chorób cywilizacyjnych, które dotykają coraz większe grono osób. I choć mówiąc o depresji, myślimy najczęściej o osobach dorosłych, jest faktem, że choroba ta dotyka również najmłodszych. Począwszy od niemowlęcia, po dzieci dorastające.

Zdiagnozowana depresja w tej grupie to jednak rzadkość, ponieważ wiele niepokojących sygnałów albo umyka nam, dorosłym, albo zostaje niefrasobliwie przypisanych specyfice dorastania. To błąd, który może wiele kosztować. Statystyki są nieubłagane. Nawet 1/3 najczęstszych zgonów wśród dzieci jest wynikiem udanych prób samobójczych.

Kiedy reagować?

Zanim dziecko poważnie zapadnie na depresję, wyśle nam z pewnością liczne sygnały ostrzegawcze. Alarmujące powinny być następujące objawy:

  • spadek zainteresowania dziecka zabawą i aktywnością, która dotąd sprawiała mu radość;

  • ociąganie się przy każdorazowym wyjściu z domu;

  • nerwowość, drażliwość, płaczliwość;

  • małomówność, udzielanie lakonicznych odpowiedzi;

  • pogorszenie ocen w szkole;

  • widoczny brak energii i motywacji;

  • zaniżona samoocena, niechęć do próbowania nowych rzeczy, rezygnacja z hobby: „ty to zrób za mnie”, „ty zrobisz to lepiej”, „nie potrafię”, „nic mi nie wychodzi”.

Sygnały te mogą być z początku ledwie uchwytne, z czasem jednak nastrój dziecka pogarsza się do tego stopnia, że trudno pomylić go z przelotną chandrą. Tydzień, dwa tygodnie utrzymującego się obniżonego nastroju to w przypadku dziecka kryzys, który natychmiast powinien pobudzić naszą czujność.

Typowe objawy depresji

Jeśli zignorujemy bądź nie dostrzeżemy w porę pogorszonego nastroju u dziecka, jego stan prawdopodobnie ulegnie pogorszeniu. Choroba rozwinie się i wywoła zmiany wymagające poważnej i długotrwałej interwencji.

W zależności od wieku i jego specyfiki, depresja może mieć różne oblicza. Chorują już niemowlęta, zwłaszcza te zaniedbane emocjonalnie i pozbawione fizycznej opieki; tu najbardziej narażone są dzieci pozbawione rodziców, ale także te, które mimo że ich mają, nie są otoczone staranną opieką. U najmłodszych dzieci dotkniętych tą chorobą charakterystyczne będą napady gwałtownego płaczu na przemian ze stanami głębokiego uspokojenia. W tym stanie dziecięca twarz przypominać może maskę pozbawioną mimiki, która z czasem swoiście się utrwala. Do tego dochodzi brak apetytu, a tym samym – zaburzony rozwój fizyczny.

Starsze dzieci, w wieku przedszkolnym i szkolnym, reagują podobnie jak dorośli. Choć w przeciwieństwie do nich, nie są w stanie właściwie rozpoznać i zdiagnozować swojego stanu. Wycofują się z życia towarzyskiego i zamykają w pokoju, gdzie samotnie spędzają większość czasu, unikają rozrywek, przejawiają zupełny brak zainteresowania światem zewnętrznym. Zdawałoby się, że u najmłodszych szczególnie łatwo wychwycić tę zmianę, gdyż kontrastuje ona ze zwykłą dziecięcą fascynacją otoczeniem. Dzieci wyraźnie markotnieją, niechętnie zostają w przedszkolu lub w szkole, nie odpowiadają na pytania o miniony dzień, wspólne zabawy, stają się drażliwe, płaczliwe i smutne. Znamienny jest także brak apetytu (albo wzmożony apetyt) i związane z tym chudnięcie, także nieprzybieranie na wadze, mimo nerwowego podjadania. Dzieci śpią częściej i dłużej niż zwykle albo cierpią na bezsenność, budzą się w nocy z płaczem.

Przyczyny depresji u dzieci

Obniżony nastrój u młodych osób jest najczęściej konsekwencją zaburzeń na płaszczyźnie społecznej i emocjonalnej. Emocjonalne zaburzenia małych dzieci związane są z niedostateczną uwagą i troską rodziców. Konotacje tych zaniedbań szybko utrwalają się w psychice dziecka, siejąc tam duże spustoszenie. Młoda osoba, zdana na osoby dorosłe, które nie interesują się jej rozwojem we właściwy sposób albo robią to nieudolnie, traci grunt pod nogami. Pojawia się nieufność do otoczenia, brak wiary we własne możliwości, agresja, poczucie stałego zagrożenia i nadwrażliwość na bodźce. Słowem: dziecko nie rozwija się prawidłowo – zamiast rosnąć w siłę i szukać swojego miejsca wśród ludzi i w świecie, wycofuje się z niego i reaguje agresywnie na wszelkie próby nacisku. Unika działania, ponieważ jest przekonane o rozczarowaniu, którym zawsze się kończy.

Tego rodzaju zaburzenia behawioralne bezpośrednio wpływają na relacje z otoczeniem. Dziecko nie potrafi nawiązywać trwałych i wartościowych relacji z ludźmi, staje się konfliktowym albo zupełnie biernym nastolatkiem. Ta postawa implikuje coraz większe problemy na tle społecznej adaptacji. Brak akceptacji wśród rówieśników to dla dorastającej osoby z wciąż nieukształtowaną osobowością problem dużego kalibru.

Jeśli natomiast dotąd dziecko potrafiło się uporać z obniżonym nastrojem, w okresie dorastania momencie ryzyko rozwinięcia głębokiej depresji drastycznie rośnie. W wieku nastoletnim dzieci są zdolne do wielu nieprzemyślanych i nieracjonalnych działań; uwrażliwienie na ich potrzeby ma więc jeszcze większe znaczenie.

Co robić, gdy dziecko zachoruje?

Wystarczy być, uczestniczyć w życiu dziecka, otaczać je opieką i zrozumieniem. Pierwsze sygnały powinny natychmiast zmotywować nas do kontaktu z dzieckiem. Porozmawiajmy z nim. Ustalmy, dlaczego dziecko źle się czuje. Co je martwi, z jakich powodów szkoła generuje stres? Możliwe, że pewne dziecięce problemy urosły ponad swoją miarę i wystarczy z dzieckiem przepracować metody konstruktywnego radzenia sobie z przeciwnościami.

Niekiedy właśnie nasze włączenie się w jego troski i pomoc w ich rozwiązaniu to jedyne, czego trzeba, aby wyprowadzić dziecko na prostą. Ale bardzo często rozmowa to tylko wstęp, po którym nieodzowne stają się wizyty u specjalistów, a nawet leczenie farmakologiczne.

Pamiętajmy, że dziecko, które przez długi czas skrywa w sobie lęki i niepokoje, któremu brakuje ufności i wiary, najprawdopodobniej w pierwszych odruchu po prostu odtrąci rodzicielską pomoc. Możliwe, że nawet wpadnie w złość, którą łatwo pomylić z buntem naturalnym dla nastoletniego wieku. Jest to jednak najczęściej z gruntu błędna interpretacja wiadomości wysłanej przez dziecko, które nieświadome własnego stanu, reaguje instynktownie. W pewnych sytuacjach agresja może wynikać z doświadczanej przemocy, o której nie wiemy i od własnego dziecka nie usłyszymy, ze względu na przeżywany wstyd, strach i upokorzenie.

Terapia psychologiczna nie jest powodem do wstydu. To tylko etap, przez który dziecko (a my razem z nim) musi przejść, aby wyjść z potrzasku. To szansa na powrót do zdrowia i normalnego funkcjonowania.

Harmonijna rodzina

Za dziecko odpowiada dorosły. To jego zaniedbania albo niekompetencja wychowawcza dają podłoże pod wszelkie dysfunkcje w zachowaniu potomstwa. W rodzinie najważniejsza jest harmonia i odnalezienie w swoich rolach. To rodzic wprowadza dziecko w świat; to on musi je wyposażyć w odpowiednie narzędzie psychiczne, dzięki którym stanie się niezależne. Jeśli rodzic źle wywiąże się z roli opiekuna i wychowawcy, maluch pozostawiony sam sobie zachowa się tak, jak podpowie mu instynkt. Reakcją na strach będzie ucieczka, reakcją na ból agresja i smutek. Świadomie nigdy byśmy nie pozwolili na krzywdę, dlatego tak ważne jest wyczulenie na niuanse, z pozoru mało istotne, a z perspektywy czasu – rzutujące na przyszłość naszego potomstwa. Zdrowe dziecko to dziecko szczęśliwe. Szczęśliwe dziecko zaś stanie się zdrowo funkcjonującym dorosłym, a tym samym – prawdziwą rodzicielską dumą.

Tekst: Marta Horbal

Podobne

O Autorze

Marta Horbal

Pasjonatka starożytności oraz literatury i malarstwa z nurtu realizmu magicznego. Oprócz wykształcenia humanistycznego, zdobyła wiedzę niezbędną do wykonywania zawodu technika farmaceuty, w efekcie czego kilka lat spędziła, pracując w ogólnodostępnych aptekach. Wolne chwile najchętniej poświęca nauce tworzenia grafiki komputerowej i pisaniu, a ostatnio – także bieganiu.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany