To naturalne, że wczesną jesienią warto zgromadzić zapasy żywności, które pomogą zbudować odporność na zimę i będą przypominać pełne słońca letnie dni. Podczas codziennych zakupów w sklepie ekologicznym można zaopatrzyć się we wszystkie potrzebne produkty.


Sklep ekologiczny wychodzi naprzeciw wszystkim potrzebom – nie tylko w kwestii sprawdzonego pochodzenia produktów, ale i ich wyśmienitego smaku. To prawdziwy róg obfitości, bo mamy do wyboru suszone owoce, cukry, syropy i słodziki, mąki, oliwy i oleje oraz przetwory. Nie zabraknie także takich bestsellerów z kategorii „zdrowa żywność ekologiczna”, jak: nasiona chia czy olej kokosowy, sól himalajska, ocet jabłkowy lub ciecierzyca z bio-upraw.

Czy wiesz, że ekologiczne bakalie są suszone naturalnie na słońcu lub w piecach? Substancje chemiczne w produktach tego typu przygotowywanych innymi metodami mogą podrażniać żołądek. Naturalnie suszone morele łatwo na przykład rozpoznać po wyglądzie.
W sklepie ekologicznym można kupić takie owoce, jak morwa biała, żurawina bez cukru (!), imbir kandyzowany, jagody inkaskie czy goji. Choć suszone owoce są bogate w błonnik, sole mineralne i witaminy nie powinno się ich spożywać bez ograniczeń, mają bowiem bardzo dużo kalorii i naturalnego cukru.

Skoro jesteśmy przy cukrach, do tablicy wywołamy w tym miejscu ich zdrową alternatywę w postaci alkoholi cukrowych, takich jak ksylitol, erytrol, a także stewia – to najlepsza oferta dla odchudzających się i cukrzyków. Syropy ekologiczne z owoców (np. daktyli) czy klonowy to też dobry wybór, o ile są spożywane w rozsądnej ilości. W sklepie ekologicznym można przebierać w substancjach słodzących i zdecydować się na to, co dla nas odpowiednie w zależności od oczekiwań – niektórzy planują w ogóle ograniczyć cukier, a innych interesuje jego inny, ciekawy smak, na przykład cukier kokosowy.

W sklepie eko mamy do wyboru bardzo wiele rodzajów mąki, między innymi z nieco zapomnianych, starych zbóż jak samopsza, ze strączków, teff – bardzo dużo bezglutenowych opcji. Zboża z upraw ekologicznych nie zawierają pozostałości środków ochrony roślin, spulchniaczy, wybielaczy itd. Dzięki mąkom bogatym w białko można ograniczyć ilość węglowodanów w diecie, a przy okazji znacząco ją urozmaicić.

Wybór oliw i olejów tłoczonych na zimno jest ogromny. Nadają się praktycznie do wszystkiego: smażenia, pieczenia, sałatek. Niezdrowe tłuszcze są bardzo często słabym punktem diety, a łatwo je zastąpić zdrowszymi „wersjami”.
Warto się orientować, które oleje mają wysoką temperaturę dymienia, wiele z nich po prostu szkodzi po podgrzaniu. Tymczasem zdrowe tłuszcze są niezbędne w diecie, szczególnie w tak zwanej „zachodniej”, w której deficyt dotyczy głównie olejów omega-3, a nadmiar – omega-6. Tu warto uważać na popularny i wszechobecny olej słonecznikowy, a jak ognia unikać utwardzanych tłuszczów palmowych.

Nieco pracochłonna czynność przygotowania kiszonek zwraca się w dwójnasób, gdy mamy zimą możliwość korzystania z własnych zapasów. Kiszone warzywa zawierają więcej witamin m.in. A, C, E, K oraz z grupy B. Dodatek kiszonek do obiadu lub kanapki pomaga zwiększyć wchłanianie żelaza z posiłku (za sprawą obecności witaminy C)!Kiszonki nie tylko pomagają przyswajać sole mineralne, ale same są ich źródłem. W zależności od warzywa mogą to być: żelazo, potas, cynk czy siarka. 

Mówi się, że jelita to nasz drugi mózg, a prawidłową pracę układu pokarmowego można śmiało przyrównać do koła zamachowego funkcjonowania całego organizmu. Im więcej dobrych bakterii zasiedlających nasze jelita, tym lepiej dla naszego zdrowia. Kiszonki mobilizują do wydzielania kwasów żołądkowych. Jeśli ktoś boryka się z problemami trawiennymi, poleca się jeść np. kiszoną kapustę lub pić sok z kiszonych warzyw przed większym posiłkiem. Kiszonki zawierają błonnik, który poprawia perystaltykę jelit.

Znają je wszyscy dbający o linię, są bowiem polecane w dietach odchudzających, a jedyne, czego im brak, to kalorie. Kwaśny smak pomaga pokonać pragnienie słodyczy.

Wreszcie last but not least – kiszonki pomagają zwalczać infekcje. Za sprawą witaminy C oraz obecnej w kapuście kiszonej siarki dużo łatwej uporać się z przeziębieniami.

Kiszenie to jeden z najstarszych sposobów na zabezpieczenie żywności przed zepsuciem, dzięki czemu możliwe jest długie przechowywanie zapasów. Niegdyś były one wręcz niezastąpione, ratowały przed niedostatkami żywności. Gdzie pułapka? Nie każdy zdaje sobie sprawę, że współczesne kiszonki nie zawsze są… prawdziwe. Jak to możliwe? Ze względu na stosunkowo długi czas wymagany do naturalnej fermentacji, wielu próbuje obejść ten proces, stosując „przyspieszacze” tego procesu – warzywa zalewa się już na początku odpowiednimi substancjami np. kwasem octowym. Ocet z kiszonkach jest niekorzystny dla zdrowia i nie ma żadnych szans na rozwój tak pożądanego w kiszonkach bakterii kwasu mlekowego. 

Jak rozpoznać „podrabianą” kiszonkę?  Wystarczy poszukać na opakowaniu certyfikatu ekologicznego. Otrzymanie go oznacza bowiem, że produkt na pewno został przygotowany w sposób tradycyjny, czyli najkorzystniejszy dla naszego zdrowia (i przy okazji dla smaku).

Warto przygotować domowe warzywa kiszone samemu wykorzystując warzywa sprawdzone i najlepszej jakości. Najczęściej wybierane są ogórki lub kapusta, ale kisić można wiele innych warzyw np. pomidory, czosnek, buraki, marchew, kalafior i cukinię, a nawet owoce.
Tym, którzy nie mają ochoty lub czasu, bądź wprawy poleca się kiszonki ze sklepu ekologicznego. Coraz popularniejsze stają się także kimchi – tradycyjne danie koreańskie przygotowane najczęściej z kapusty pekińskiej w łagodnej lub ostrej wersji.

Codzienne zakupy w sklepie ekologicznym to szansa na zimę bez przeziębień
5 (100%) 12 votes

Polacane:

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany