Komunikacja to przede wszystkim czucie, to przestrzeń nadawania znaczeń pomiędzy ludźmi. Wiele zależy w niej właśnie od wypełniania słów znaczeniami, a znaczenia te mają wysoce indywidualny charakter. Jak intencja nadawcy rozmija się z interpretacją odbiorcy? Co właściwie sprawia że proces porozumiewania się jest tak wymagającą sztuką? Słuchanie?

Słowo i chaos komunikacyjny

W komunikacyjnym chaosie z trudem jesteśmy w stanie wychwycić intencję, treść oraz wysyłane do nas emocje. Tak trudno jest naprawdę „usłyszeć”, co jest podstawą prawidłowej komunikacji, która prowadzi do budowania zadowalających relacji, a także stanowi bazę dla edukacji.

Chciałabym na łamach tego artykułu trochę ponarzekać na brak odpowiedzialności za słowo, zwłaszcza te adresowane do naszych dzieci. Pragnę również poprowadzić Państwa ścieżką porozumienia. Będę do tego potrzebować empatycznego słuchania, konstruowania komunikatów empatycznych, a przede wszystkim – metakomuniakcji. Podzielę się z Państwem moim marzeniem o odpowiedzialnym mówieniu, które polega na świadomości co mówię, jak mówię, a co najważniejsze – po co mówię.

Dwa rodzaje komunikatów

Jak mogliby Państwo opisać najważniejsze dla siebie relacje? Szczere, ciepłe, przyjazne, burzliwe, chłodne…? Te cechy wpływają na budowanie klimatu porozumiewania się; ta właśnie dziwna przestrzeń pomiędzy nami pokazuje, jak wysoko cenimy się nawzajem.

Poznajmy dwa rodzaje komunikatów. Pierwszym jest komunikat aprobujący – mówi, że istniejesz, liczysz się, jesteś ważny: „cenię Twoje zdanie, nawet wtedy, gdy moje jest zgoła odmienne”, „szanuję Cię”. Takie komunikaty budują w nas i naszych dzieciach zaplecze zasobów, sprawiając że nasza samoocena się wzmacnia.

Istnieją również komunikaty dezaprobujące, w moim odczuciu – nader często emitowane do naszych dzieci. Bardzo dobrze charakteryzuje je powiedzenie „dzieci i ryby głosu nie mają”, a zatem „nie ma Cię”, „nie istniejesz”, „nie dbam o Ciebie”, „nie lubię Cię, a Twoje zdanie nic dla mnie nie znaczy”, bo przecież „zrozumiesz, jak dorośniesz”. Pamiętajmy o tym, że ważne jest to, jak mówimy, a nie co mówimy.

Siła dobrych i złych wypowiedzi

Przeanalizujmy budowę dobrych wypowiedzi. Na samym początku zastanówmy się nad tym, w jaki sposób to, co mówimy może wpływać na obraz siebie u naszego dziecka. Czy słyszy ono od nas komunikaty wzmacniające jego wiarę w siebie, czy może zdarza nam się powiedzieć „Ty niezdaro, zawsze musisz coś popsuć”?

Komunikat aprobujący to taki, który dostrzega drugą osobę, uznaje jej myśli i uczucia oraz wyraża poparcie, dowartościowuje ją. W bliskich relacjach komunikatem tym jest przytulenie, wyrażające poparcie zdecydowanie silniej niż słowa.

Ku przestrodze, muszą Państwo wiedzieć, że osoby, dla których dezaprobujące komunikaty były nienawistną codziennością, doświadczają takich samych długofalowych skutków jak ofiary innych traum. Towarzyszy im poczucie oszołomienia, szok, lęk, a także zaburzenia afektywne. Raz przejawiona wrogość podlega eskalacji; jedno okazane zachowanie dezaprobujące pociąga za sobą drugie. Bardzo łatwo zapętlamy się w mowie nienawiści, dlatego też zdolność do wyjścia z negatywnej spirali jest głównym czynnikiem udanych relacji.

Przyjazne i wspierające porozumiewanie się może odmienić zły los”

Bliskie relacje stanowią swoiste zabezpieczenie przed uczuciem zranienia. Kompetentni rozmawiający ochraniają zarówno swoje potrzeby, jak i innych.

Nie ma metody, by cofnąć wysłaną wiadomość, tak samo jak nie ma sposobu na to, by nie komunikować. Brak komunikatu także niesie ze sobą informację o naszym stosunku wobec innych. Unikanie jest także formą dezaprobującej komunikacji. Wiele razy zdarzyło mi się dezaprobująco patrzeć na dzieci powtarzające wciąż „mama” oraz ciągnące swoją rodzicielkę za lewą rękę, gdy ta właśnie rozmawiała z koleżanką, co zakomunikowała swojemu dziecku, ignorując je. Przecież niczego nie powiedziała, niczego nie zrobiła, a jednak dziecko „usłyszało”: „nie ma mnie”, „nie jestem ważny”, „nikt nie chce mnie słuchać”. A wystarczyło powiedzieć: „Za pięć minut skończę rozmawiać z panią, wtedy będę skupiona na rozmowie z Tobą”. Jeśli słowa te zostałyby wypowiedziane spokojnym tonem, a także kontakt wzrokowy pomiędzy mamą a dzieckiem byłby prawidłowy, dziecko „usłyszałoby”: „jestem ważny”, „mama chce poznać moje zdanie”, „będę mógł z nią porozmawiać, jak skończy wcześniejszą rozmowę”.

Od umiejętności komunikacyjnych zależy nasza twórczość oraz jakość funkcjonowania społecznego. Dobra komunikacja interpersonalna uzależniona jest przede wszystkim od umiejętności słuchania. W dzisiejszych trudnych relacyjnie czasach słuchanie jest formą komplementu.

Czworo uszu”

Zaangażowanie, uwaga, próba zrozumienia świata drugiej osoby – to informacje o tym, że jesteś dla mnie ważny. Prawdziwe słuchanie to zrozumienie drugiej osoby, próba przyjęcia jej perspektywy; to cieszenie się z jej obecności, wymiana we wspólnym uczeniu się oraz udzielanie sobie pomocy. Dlatego też do słuchania każdy z nas został wyposażony w „czworo uszu”:

  1. ucho rzeczowe – „o co chodzi?”;
  2. ucho relacyjne – „jak Ty mnie traktujesz?”;
  3. ucho ujawniania siebie – „co mówisz o sobie samym?”;
  4. ucho apelowe – „czego oczekujesz ode mnie?”.

Te „czworo uszu” współpracuje z „czworgiem ust” i każde z nich powinno nadawać spójny komunikat. Precyzja językowa stanowi bowiem podstawę do efektywnego porozumienia się, czyli po prostu zrozumienia się (pojmowanego jako zrozumienie treści komunikatu zgodnie z intencją nadawcy).

Odpowiedzialność za słowo – solidny fundament na przyszłość

Na szczęście, mamy wiedzę o tym, jak konstruować komunikaty empatyczne. Pierwszym krokiem empatycznej komunikacji jest zaakceptowanie swoich emocji. Gdy to zrobimy, osiągniemy spokój umożliwiający nam krok drugi, czyli wczucie się w położenie drugiej osoby. Teraz pozostaje nam porównać nasze uczucia i je zwerbalizować: „słyszę, że czujesz się inaczej niż ja” bądź „czuję się bardzo podobnie do Ciebie”. Ostatnim krokiem jest odgraniczenie uczuć i zaoferowanie pomocy: „Co mogę zrobić, abyś poczuł się lepiej?”. Jednak bez metakomunikacji to się nie uda. W procesie tym należy oddzielić się od własnej mowy, dokonać jej obiektywnego oglądu, aby skutecznie wykorzystać język do celów komunikacyjnych. Zadajmy sobie pytania: „Po co to mówię? W jaki sposób to mówię? Jak mogę to powiedzieć inaczej?”.

Z mojego punktu widzenia, główną funkcją rodzinnej komunikacji jest wzajemne udzielanie wsparcia na drodze do osiągnięcia celów zarówno indywidualnych, jak i rodzinnych. A jaki jest cel Państwa rodziny? W zależności od tego, jakiej udzielicie odpowiedzi, taka właśnie będzie Wasza rodzina.

To my, drodzy dorośli, modelujemy zachowania werbalne naszych dzieci, bo mowa jest najwyższą formą naśladownictwa. Weźmy zatem odpowiedzialność i za ten proces, wiedząc że zasób umiejętności komunikacyjnych naszych dzieci jest wyuczony. Język, jakim mówimy, kształtuje nasz obraz świata, a w świecie tym są nasze dzieci. To właśnie od nas się dowiedzą, kim są, co potrafią, jaki jest świat i jak się w nim odnaleźć. Poprzez rozmowę możemy skłonić innych zarówno do zmiany zachowania, jak i do przemiany myślenia, również o sobie samym. To prawdziwa moc. Korzystajmy z tej niej przy konstruowaniu świata wraz z naszymi dziećmi.

CIEKAWOSTKI

  1. Stosunek wypowiedzi pozytywnych/negatywnych w szczęśliwych i trwałych związkach to pięć (pozytywów) do jednego (negatyw).
  2. Badacze notowali rozmowy podczas posiłków 52 rodzin. Na jeden wspólny posiłek przypadło 3,3 epizodu konfliktowego.
  3. Do piątego roku życia człowiek nabywa około miliarda doświadczeń związanych z komunikacją międzyludzką. Ma już zatem względnie ukształtowany pogląd na to, kim jest, jaki jest i czego może oczekiwać od świata i innych ludzi.
  4. Dorosłe dzieci alkoholików deklarują wyższy poziom świadomości komunikacyjnej niż inni dorośli.
  5. Zaledwie 7% naszego przekazu komunikacyjnego stanowią słowa, 37% – sposób naszej wypowiedzi, a aż 55% – mowa ciała.
  6. Komunikacja wpływa na człowieka. Osoby, które mogą porozmawiać, są zdrowsze i mają lepsze samopoczucie.
  7. Gaworzenie dzieci we wszystkich krajach jest niemal identyczne.
  8. Zwierzęta mają ograniczony zasób słownictwa, jednak brak im gramatyki.

Podobne

O Autorze

Iwona Woźniewska

Pasjonatka zaburzeń zachowania i rozwoju oraz krytyk systemu wsparcia rodziny. Założycielka Stowarzyszenia 180 stopni. Działa w wielu przestrzeniach społecznych – od ulicy, placówki, szkoły do galerii sztuki, muzeum, teatru. Doświadczona trenerka, falicytatorka współpracująca z wieloma organizacjami i instytucjami. Prywatnie stara się nieco zwolnić tempo i cieszyć się teraźniejszością. Oficjalnie – pedagog, analityk zachowania, animator kultury i street worker. Kieruje się dewizą „wiem, że nic nie wiem, ale każdego dnia wiem więcej”.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany