„Jak zjesz to dostaniesz deser”, „Jeśli skończysz jeść warzywa, pójdziemy na lody”. „Będzie nagroda jak zjesz obiad” lub najbardziej popularne, tak często słyszane w placówkach przedszkolnych „Kto zje surówkę, otrzyma naklejkę”. Tymczasem oferowanie nagrody za zjedzony posiłek nie jest najlepszym pomysłem. Strategia ta wykorzystywana jest najczęściej przez rodziców i opiekunów w celu kontrolowania zachowań żywieniowych, powszechna jest zwłaszcza w rodzinach tzw. niejadków. Nagradzanie produktami spożywczymi lub drobnostkami w postaci naklejki, zabawki lub bajki to karmienie instrumentalne. Początkowo wydaje się być skuteczne, jednak z perspektywy długoterminowej – nie działa.

Dziecko decyduje

Dziecko powinno jeść tylko tyle, ile potrzebuje. Jak mówi złota zasada w responsywnym karmieniu „Rodzic decyduje co, gdzie i kiedy dziecko je, ale to dziecko właśnie decyduje ile i czy cokolwiek zje”. W ten właśnie nieprzymuszony sposób dziecko uczy się swojego ciała, doświadcza głodu i sytości. Dzięki temu w przyszłości nie grozi mu otyłość lub zaburzenia jedzenia – to właśnie takie podejście umożliwia samoregulację. Natomiast karmienie instrumentalne (w którym pojawia się nagroda) zakłóca naturalną umiejętność prawidłowego regulowania mechanizmów związanych ze spożywaniem posiłków, m.in. zachęca do jedzenia pomimo uczucia sytości. Jeśli dziecko jest regularnie nagradzane za jedzenie, zaczyna kojarzyć przyjmowanie pokarmów z dobrym samopoczuciem, co sprawia, że jedzenie zaczyna być emocjonalne. W przyszłości może sięgać po nie właśnie w celu regulowania emocji, nawet przy braku poczucia głodu. Owszem – dzieci mają kojarzyć jedzenie z pozytywnymi emocjami, mają czerpać z jedzenia radość, mają się dobrze i swobodnie czuć przy stole, jednak to wszystko może zagwarantować wspólny, rodzinny posiłek, bez presji, nagród, przekupywania i zmuszania do jedzenia.

Jedzenie bez nagród

Nagroda w postaci słodkiej przekąski nie sprawi niestety, że dziecko polubi warzywa, które musi zjeść, aby ją dostać. Wręcz przeciwnie – oferowanie nagrody jeszcze bardziej podkreśla, że jest to coś mało smacznego. 

Zawsze, kiedy dziecko nie chce lub nie może czegoś zjeść, warto zadać sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje? Może oferowana porcja była zbyt duża? Może konsystencja pokarmu jest zbyt trudna dla dziecka? Może to kolejny raz, kiedy Twoje dziecko zostawia groszek na talerzu, bo być może naprawdę go nie lubi (przecież każdy z nas ma coś, za czym nie przepada). A może Twoje dziecko nie jest głodne, bo przed chwilą zjadło przekąskę lub odstęp między posiłkami był zbyt mały? Może być też tak, że smyk jest w okresie neofobii pokarmowej – okresu, w którym z mniejszą ochotą między innymi sięga po warzywa. Refleksja nad przyczynami zachowania, które prezentuje dziecko przy stole, pomoże poszukać rozwiązania. Nie będzie nim niestety nagroda, której działanie jest krótkotrwałe, a w przyszłości daje zupełnie odwrotny efekt. Udowodniono, że dzieci, którym oferowano nagrodę za zjedzenie warzyw, rzadziej sięgały po nie w dorosłości. Nikt przecież nie stoi nad dorosłymi, oferując deser lub inną niespodziankę za zjedzenie warzyw – nie ma zatem już potrzeby, by je jeść.

Nie nagradzaj jedzenia
Oceń ten post

Polacane:

O Autorze

Mat. Redakcyjne

Magazyn Together - Rodzinna strona Trójmiasta

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany