To, w jakim świecie będą żyły nasze dzieci, zależy od nas W TYM MOMENCIE. Już nie mamy czasowego buforu bezpieczeństwa, bo w ostatnich latach bezpowrotnie go zmarnowaliśmy, nie robiąc nic (pierwsze oficjalne pismo na temat globalnego ocieplenia zostało wystosowane do polityków w 1965 roku). TERAZ nasze codzienne wybory wpływają na to, czy najbardziej przez nas kochane istoty – nasze własne dzieci – będą musiały walczyć o tlen (masowe wycinanie lasów i rosnące emisje dwutlenku węgla), walczyć o wodę pitną (zatruwanie rzek i pustynnienie świata przez ocieplenie klimatu), o jedzenie (nadmierne eksploatowanie zasobów planety przez hiper-konsumpcjonizm), a w konsekwencji o życie (wojny spowodowane niedostatkiem podstawowych zasobów niezbędnych do życia).

Nie ma co dalej lać wody, jednego z najcenniejszych składników, dzięki któremu żyjemy. Jej zasoby są ograniczone, więc musimy zacząć o nią dbać bardziej, niż dotychczas. Jak? Małymi kroczkami, które Ci podpowiadamy!

Czy wiesz, że…

fot. Paweł Czerwiński
  1. Tegoroczna zima była najcieplejszą w całej historii pomiarów meteorologicznych w Polsce, czyli od ponad 350 lat. Natomiast sama susza zaczyna się stawać w Polsce normą. Doświadczamy jej rok po roku już od 5 lat.
fot. Keagan Henman

2. Poprzez niewielkie opady deszczu, a wcześniej śniegu, zmniejszają się podziemne zapasy wody. Wpływa to na obniżenie poziomu rzek oraz innych zapasów słodkiej wody. Nie pomagają również wysokie temperatury, przez które opady są mniej wydajne, gdyż więcej wody paruje, niż jest wchłaniane w glebę. W konsekwencji obecnie jedynie 6,5 procent wody przepływającej przez nasz kraj zostaje zmagazynowane, a to o co najmniej połowę za mało. Obecnie grozi Polsce deficyt wodny.

fot. Adrien Wodey

3. Mała ilość zatrzymywanej wody jest spowodowana także faktem, że w Polsce nie ma już prawie w ogóle rzek o naturalnym biegu. Jedynie rzeka Biebrza nie została jeszcze w pełni przez człowieka uregulowana. Naturalne meandry i nierówności koryta rzecznego powodują, że woda płynie wolniej, przez co więcej wody jest zatrzymywane w glebie na całej długości nitki. Natomiast regulacja, wyrównywanie brzegów i dna powodują, że rzeka staje się wodną autostradą – płynie szybko i znacznie mniej wody jest „pompowane” do gleby.

fot. Arid Barren Clay Cracks

4. Deszcze o charakterze nawałnic, z którymi mamy do czynienia w ostatnim czasie, trochę ratują sytuację hydrologiczną, jednak jest to krótkotrwałe i mało wydajne, a jednocześnie przynoszące katastrofalne dla ludzi skutki. Przede wszystkim po nawałnicach często znów nadchodzi upał, przez który woda paruje i jest odprowadzana z ziemi. Ponadto mocno wyschnięta skwarem gleba bardzo powoli przyjmuje wodę, jej nasycenie w głębszych warstwach gleby jest więc wciąż niskie.

fot. Martina Picciau

5. Uwielbiane przez wszystkich połacie równo przystrzyżonego trawnika nie pomagają w oszczędzaniu wody. Trawnik, z racji swojej natury, potrzebuje solidnej pielęgnacji z częstym podlewaniem, by pozostał w zielonej kondycji. Obliczono, że dla klasycznego okresu wegetacji, czyli od wiosny do wczesnej jesieni potrzebuje 5 litrów wody na 1m² podczas jednego podlewania, a we wspomnianym okresie powinno się podlewać trawnik 2-3 razy w tygodniu. Po przeliczeniu wszystkiego wychodzi 270-400 litrów zużycia wody na 1m² podczas jednego sezonu i w konsekwencji nasze trawniki pochłaniają tysiące litrów wody rocznie. Są to ogromne ilości. Wielu z nas zależy na zielonym otoczeniu i zdecydowanie lepsze są połacie trawy niż wybetonowany plac niczego. Ale czy jest alternatywa dla trawników i szansa na większą oszczędność wody. Otóż jak najbardziej! I dzięki tej alternatywie oszczędzamy nie tylko wodę, ale także pieniądze i energię elektryczną.

A może by tak…

Łąki piękne i kwietne

fot. Phinehas Adams

Zastąpienie trawnika kwietną łąką to oszczędność naszego czasu, energii i zasobów słodkiej wody! Nie musimy jej regularnie kosić (wystarczy raz-dwa razy do roku), nawozić i podlewać, aby cieszyć się jej urokiem przez cały sezon wegetacyjny. Wygląda pięknie, staje się dla nas idealnym miejscem relaksu, dla wielu pożytecznych zwierząt – domem, a dla zapylaczy – rajem. Łąka to w zasadzie same zalety. Z racji korzeni sięgających nawet 25-krotnie głębiej niż trawa, jest ona suszo-odporna, złożony system korzeniowy znacznie lepiej wiąże wodę deszczową w glebie, dzięki czemu dłużej utrzymuje wilgoć i poziom wód gruntowych na bardziej optymalnym poziomie, ograniczając jednocześnie ryzyko podtopień. Łąka to również oszczędność czasu i pieniędzy – nie musimy jej ciągle kosić, więc nie musimy wydatkować dodatkowych pieniędzy na paliwo bądź energię elektryczną, nie wymaga specjalistycznych nawozów ani stosowania pestycydów/herbicydów, dzięki czemu jest jeszcze bardziej ekologiczna. No i co równie ważne w ostatnich latach – filtrując wodę i powietrze, zatrzymuje pyły tworzące smog oraz obniża temperaturę powietrza i zapobiega nagrzewaniu się powierzchni gleby. O walorach estetycznych i aromaterapeutycznych nie trzeba wspominać. Warto jednak nadmienić, że kleszcze zdecydowanie nie lubią olejków eterycznych wytwarzanych przez liczne rośliny kwietne, jest to więc dobra bariera ochronna przed tymi niebezpiecznymi pajęczakami.

Zamiast betonu wybierz naturę

fot. Danist

Nie jest tajemnicą, że betonowanie świata nie pomaga w zatrzymaniu wody w glebie. Nie mogąc wsiąknąć w podłoże, szybko spływa do rzek, które z kolei wartkim strumieniem trafiają do mórz i oceanów. Nagłe ulewy z kolei mogą powodować podtopienia, zalania garaży i piwnic. Wydaje się, że niewiele możemy z tym zrobić, wszak podejmowanie decyzji o betonowaniu kolejnych obszarów miasta zapada poza naszym zasięgiem. Nie jest tak jednak do końca. Inicjatywy obywatelskie przez dużą rzeszę samorządów są chętnie rozpatrywane. Mamy też wpływ na to, co się dzieje w naszych ogródkach, na naszych działkach, dookoła naszego budynku, w naszej wspólnocie mieszkaniowej. Wszystkie te przestrzenie warto uwolnić od betonu. Przydomowe i ogródkowe alejki można wykonać z alternatywnego do betonowych płytek i kafelków materiału, np. z kory, żwiru, drewnianych pieńków lub belek. Tarasów również nie musimy wykładać betonem, a drewnianymi belkami. Tam, gdzie możemy, starajmy się nie zaklejać świata. Im więcej „dziur w betonie” powstanie, tym więcej dobroczynnej wody zostanie zachowane dla naszych potrzeb.

Las filtruje dla nas

W ostatnich latach lasy oraz ich masowe wycinanie stały się gorącym tematem. Jest to niezwykle znamienne stwierdzenie biorąc pod uwagę fakt, że las tworzy swój własny mikroklimat, ochładzający okolicę latem, a ocieplający zimą. Ale to niejedyna usługa ekosystemowa, jaką dla nas świadczą. Filtrują powietrze, wyłapując szkodliwy dla nas dwutlenek węgla, zatrzymują gwałtowne spływy wody, przeciwdziałając powodziom i zatrzymując wodę w glebie, leśna okrywa zmienia promieniowanie słoneczne docierające przez warstwy atmosfery i intensywnie odbijane przez grunty bezleśne. Lasy to też swoiste SPA aplikujące nam aromaterapię oraz terapię bakteriobójczą i odkażającą (wydzielają filoncydy) oraz naturalne filtry zanieczyszczeń wód. Dzięki roślinom i ściółce leśnej woda trafiająca do cieków i zbiorników oczyszcza się i zmniejsza tempo rozwoju glonów i innej biomasy mającej negatywny wpływ na wodę i organizmów w niej żyjących. Znając te wszystkie fakty, dziw bierze, że nie doceniamy zbawiennej roli drzew w naszym życiu i otoczeniu. Może przy następnej okazji upalnego dnia wybierzemy się do lasu, by poczuć tę siłę na własnej skórze.

Myj się z głową

W zeszłym roku w wielu gminach Polski zdarzały się nieplanowane braki wody w kranach wynikające ze skromnych opadów. Ten rok również jest dość suchy. Nie skazujmy więc ogromnych zasobów wody na bezmyślne spuszczenie w odpływie, podczas gdy my będziemy się namydlać lub z wielką rozkoszą stać bezczynnie pod lejącą się z prysznica wodą. Średnio podczas 10 minutowego prysznica zużywamy 127 litrów wody, gdy w trakcie jego trwania nie zakręcamy kranu. Daje nam to wynik zbliżony do kąpieli w średniej wannie. Zakładając, że kąpiemy się codziennie, w przeciągu tygodnia każdy z nas wylewa niemal 900 litrów wody, w przeciągu miesiąca to już prawie 4 tys. litrów, przez rok – blisko 50 tys. litrów. Niewyobrażalne ilości. Jednak sama świadomość tego, ile wody możemy zaoszczędzić każdej minuty, może się okazać krokiem milowym dla wielu z nas. W przeciągu minuty z kranu wylewa się 12 litrów wody. Jeśli więc zakręcimy wodę podczas namydlania ciała, rąk czy włosów, możemy zaoszczędzić dziesiątki litrów każdego dnia, czyli tysiące przez cały rok, a to robi ogromną różnicę dla przyszłości naszych dzieci i całej planety.

Szanuj wszystko, co posiadasz

Wszystko na planecie potrzebuje wody – my, zwierzęta, rośliny, rzeczy… Wszystko, co istnieje, jej potrzebuje. W przypadku istot żywych jest to oczywiste i zawsze gdzieś z tyłu głowy o tym pamiętamy. Ale czy mamy to na uwadze, gdy kupujemy żywność (czasem za dużo) lub nowe spodnie czy gdy wymieniamy telefon na nowszy model? Do wyhodowania:
1 dużego pomidora potrzeba 50 litrów wody, 1 kg ketchupu to już 730 litrów, 1 kg ziemniaków – 290 litrów, natomiast 1 kg chipsów – już 1040 litrów. By wyprodukować 1 kg kurzego mięsa, zostaje zużyte 4,3 tys. litrów wody, 1 kg wieprzowiny to już 6 tys. litrów wody, 1 kg wołowiny – 14,5 tys. litrów. Zwykły t-shirt – 2,5 tys. litrów, jeansy – 8 tys. litrów wody, smartfon – 12 tys. litrów wody, a samochód – 379 tys. litrów wody. Dla porównania człowiek przez całe swoje życie spożyć może średnio 50-60 tys. litrów wody, czyli mniej więcej tyle, co zużywa produkcja 3,5 kg wołowiny…
Mając już bardzo ograniczone zasoby wody, szanujmy każdy produkt spożywczy i każdą rzecz, którą posiadamy. Nie wyrzucajmy jedzenia, nie zmieniajmy telefonu czy samochodu tylko dlatego, że są nowsze modele. Nie kupujmy piętnastych jeansów czy trzydziestej bluzki. Szanujmy, co mamy, pamiętając, że wszystko pochłania wodę.

Twoje działanie ma wpływ!

Źródło:
Global Compact Network Poland
Nauka o Klimacie
Lasy Państwowe
Teraz Środowisko

Nadmierne lanie wody
5 (100%) 1 vote

Polacane:

O Autorze

Marika Kłuskiewicz

Z wykształcenia psycholożka i trenerka biznesu, z zawodu – menedżerka firmy Karczewski Doradztwo Personalne, w której odpowiada za projekty rekrutacyjne, szkoleniowe, doradcze i strategiczne. W ciągu ostatnich kilku lat miała przyjemność współpracować i doradzać topowym firmom na polskim rynku. Z powołania członkini zarządu Fundacji Młode Mamy, której celem jest wspieranie młodych i samotnych mam. Z pasji podróżniczka z namiotem na plecach i aparatem w ręku.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany