Dietetycy i lekarze zalecają codziennie spożywanie pięć porcji warzyw i owoców – ot, taka mała dawka zdrowia. Niestety, dla rodziców dzieci, które nie przepadają za burakami czy groszkiem i które w stronę szpinaku nawet nie spojrzą, pięć porcji warzyw i owoców wydaje się być ogromnym wyzwaniem. Jak sprawić, by owoce i warzywa zagościły na talerzach naszych dzieci? Czy jest jakiś magiczny sposób, aby maluchy wreszcie zaczęły je jeść?

Zalecane dzienne spożycie warzyw i owoców nie dotyczy wyłącznie dzieci, ale też osób dorosłych. Na początek warto więc zadać sobie pytanie: „Czy ja, rodzic zjadam odpowiednią ilość warzyw i owoców? Czy moje dziecko widzi, jak je jem?” Jeśli nie, zmiany musimy zacząć od siebie.

Jeśli jesz warzywa lub owoce, podkreślaj, jakie są smaczne, unikaj jednak mówienia, że są zdrowe. Syrop na kaszel też często jest tak określany, a smaczny nie jest, dlatego dzieci bardzo często uważają, że to, co zdrowe, jest okropne w smaku.

Dzieci jedzą i lubią to, co im smakuje. Tak to już jest, że wśród preferowanych przez nie smaków dominuje ten słodki, kojarzący się z poczuciem bezpieczeństwa. Potwierdzają to liczne badania, dlatego też może okazać się, że owoce będą grupą produktów, które Twoje dziecko polubi szybciej niż warzywa.

Z drugiej strony na rozwój preferencji smakowych ma wpływ wczesna ekspozycja, dlatego jeśli jako rodzic jesteś dopiero na początku drogi rozszerzania diety swojego dziecka, zacznij od warzyw i produktów mniej słodkich.

Jednak mówiąc „ekspozycja”, mamy na myśli również wyeksponowanie warzyw i owoców w domu. Niech nie będą schowane w lodowce czy spiżarni, niech nieustannie goszczą na stole, niech będą w zasięgu wzroku i ręki dziecka. Liczne badania wykazały, że w domach, w których jest wiele warzyw i owoców, dzieci jedzą ich zdecydowanie więcej. Może dobrym pomysłem będzie więc zagospodarowanie parapetów, balkonów i przydomowych ogródków? Nic bardziej nie cieszy dzieci niż możliwość samodzielnego opiekowania się roślinami, na których za moment pojawią się poziomki lub małe pomidorki. Nie przejmuj się, jeśli Twoje dziecko ich nie chce spróbować, od czegoś trzeba zacząć.

Oferuj warzywa i owoce tak często, jak tylko się da. Jeśli twoje dziecko je na śniadanie owsiankę, na osobnej miseczce połóż malinkę lub truskawkę. Pamiętaj jednak o zasadzie: „nie musisz tego jeść”. Kiedy dzieci są gotowe spróbować, zazwyczaj wolą, aby to była mała ilość, dlatego zwracaj uwagę na wielkość produktu, który oferujesz dziecku. Pozwól dziecku narysować wielkość warzywa, który Ty umieścisz na talerzyku.

Pierwsza próba posmakowania może zakończyć się niechęcią lub powiedzeniem „fuj, to mi nie smakuje” – nie przejmuj się i absolutnie się nie poddawaj. Dziecko musi wielokrotnie spróbować dany produkt, a im częściej go próbuje, tym bardziej zaczyna go lubić. Ale próbowanie nie ma odbywać się w ciągu jednego dnia czy tygodnia, po prostu często i regularnie wracajcie do danego smaku. Tak właśnie działa ekspozycja. Jeśli zazwyczaj pijesz kawę z mlekiem lub słodzisz swoją herbatę, a pewnego dnia postanowisz zrezygnować z mleka i cukru, to prawdopodobnie kawa bez mleka i niesłodzona herbata nie będą Tobie smakowały, ale każdy kolejny raz, sprawi, że przyzwyczaisz się do nowych doznań smakowych. To samo dotyczy dzieci, które wielokrotnie próbują nawet naprawdę maleńkie ilości warzyw czy owoców. Sam fakt, że podejmują próbę, świadczy o tym, że jesteście na dobrej drodze.

Nigdy nie zmuszaj do jedzenia warzyw i owoców, nie ukrywaj ich w sosach, kanapkach czy pierogach, nie oferuj słodkości i nagród za zjedzenie surówki i przede wszystkim podawaj dziecku to, co sama lubisz i chętnie jesz. Jedzenie ma być dla was przyjemnością.

Jak sprawić, by magiczne „pięć porcji warzyw i owoców dziennie” zagościło na talerzach dzieci?
Oceń ten post

Polacane:

O Autorze

Marta Baj-Lieder

Logopeda wczesnej interwencji, terapeuta integracji sensorycznej, terapeutka Empathy Dolls®, terapeuta ręki, instruktor masażu Shantala, doradca noszenia ClauWi®. Jest autorką książek „Barwy Świata”, „Kręć się, biegaj, baw się z nami. Zestaw kart do terapii integracji sensorycznej” oraz artykułów ukazujących się na ogólnopolskich portalach. Członkini Stowarzyszenia Integracji Sensomotorycznej SISM oraz Polskiego Towarzystwa Integracji Sensorycznej Współzałożyciel Szkoły Terapii Karmienia „Od pestki do ogryzka” z siedzibą w Gdańsku i Warszawie.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany