Gdy w sklepowych witrynach pojawiają się choinki, a z ekranu śmieje się Mikołaj, to znak, że czas zająć się zakupem prezentów. Co kupić, by zawartość pięknie zapakowanego pudełka nie przestała cieszyć małego właściciela szybciej, niż skończył się stary rok? Gdzie jest granica świątecznej pomysłowości, jak nie dać się złapać w pułapki zastawiane przez markety oraz co tak naprawdę jest ważne, gdy pierwsza gwiazdka pojawi się na niebie? Odpowiadają Zuzanna i Piotr Myszka.

Gotowi na akcję święta? Prezenty zamówione?

Zuzanna: Na nią nikt nigdy nie jest gotowy (śmiech)! Mamy dużą rodzinę, więc Boże Narodzenie to długo wyczekiwany czas wyjątkowego spotkania. Prezenty oczywiście będą, ale przy takiej liczbie zasiadających przy wigilijnym stole niemożliwym jest obdarować każdego zgodnie z listem, który wysłał do Mikołaja. Z drugiej strony zauważyłam, że czasy się zmieniły i zarówno dzieci, jak i dorośli zazwyczaj wszystko już mają. Dlatego trafić w prezent idealny to jak wygrana w Lotto.

Czy macie tradycję, która pozwala zachować proporcje?

Zuzanna: Wymyśliliśmy pewien sposób, który pozwala, abyśmy się w tym szaleństwie nie pogubili – robimy prezenty tylko dzieciom i drobne rodzicom.

Piotr: Prezenty zawsze planujemy wspólnie. Ja co roku staram się dopasować kalendarz sportowych wyjazdów tak, by być na święta w domu. Boże Narodzenie jest dla mnie szczególnym czasem. Spędzamy je bardzo rodzinnie, więc kładę nacisk, by tego nie zmieniać.

Zuzanna: Dogadujemy się z najbliższymi, że każda rodzina robi jeden duży prezent dla swoich dzieci, aby podarunki się nie dublowały.

Świąteczne prezenty są jakąś rekompensatą?

Piotr: Nie wydaje mi się. Staramy się przygotować coś większego, jakąś wyjątkową rzecz, z której nie robimy wydarzenia. Sama oprawa świąt – kolędy, choinka, rodzina przy jednym stole są ważne, więc prezent jest symbolem i właściwie jedynie dodatkiem. Wydaje mi się, że oboje z Zuzią mamy w tym wszystkim umiar ale, co zaskakuje, po latach wciąż dochodzimy do wniosku, że jednak znów było tego odrobinę za dużo (śmiech).

Zuzanna: Klasyka, ciocia wyłamała się i kupiła drobiażdżek.

Piotr: Staramy się, by było skromniej, ale i tak kończy się zawsze ponad plan. Święta są magiczne, rządzą się swoimi prawami i pewnie trochę podświadomie próbujemy zrekompensować uciekający czas, dając więcej od siebie.

W jakim wieku są Wasze dzieci?

Zuzanna: Mamy 10-letniego syna i dwie córki, 7-mio i 3-letnią.

Działa na Was magia przedświątecznej reklamy?

Zuzanna: Próbujemy nie ulegać. Z Antkiem przechodziliśmy etap „chcę to”, gdy widział reklamy. Dzieci ulegają modom, które są w przedszkolu i szkole, a my musimy pogodzić się, że teraz nastał czas Elzy czy Świnki Peppy. Aktualnie na topie jest Psi Patrol, więc córka wszystko z tym związane uważa za najbardziej super.

Piotr: Mamy listę rzeczy, które według naszych dzieci są fajne. Na jej podstawie wybierają jedną, którą potencjalnie mogłyby dostać pod choinkę. Dzięki temu my dowiadujemy się, jakie są ich pragnienia i staramy się je spełniać.

Zdarza się, że lista przyprawia o wstrząs?

Zuzanna: Wiadomo, taka lista zawsze jest za długa. U dzieci wszystko szybko się zmienia, wystarczy, że zobaczą coś nowego u kolegi czy w reklamie. Umawiamy się z nimi, że kupimy to, co wybrały i widzę, że potrafią to zrozumieć – bez większego sprzeciwu, mimo presji ze strony rówieśników.

Wierzą w Mikołaja? Piszą do niego poważny list?

Zuzanna: Najstarszy Antek już nie, ale dla dobra najmłodszej podtrzymuje tradycję. Tak, piszą listy, czasem je rysują.

Zdarzało się Wam zaszaleć i mieć „moralniaka”?

Zuzanna: Pewnie, że zdarzało się przegiąć.

Piotr: To dzieje się tak, że kupujemy przemyślany prezent i na końcu dorzucimy jeszcze coś. Potem to, tamto i kolejne to, co sprawia, że po czasie widzimy, jak bardzo nie miało to sensu.

Zuzanna: Zakupy robimy przez Internet, który pozwala powstrzymać emocje. Wystrzegam się wielkich sklepów z zabawkami, bo tam logika, a tym bardziej zdrowy rozsądek schodzą na drugi plan.

Te użytkowe upominki, jak rękawiczki i nowe buty też trafiają pod przystrojone drzewko?

Piotr: Tak praktycznych nie robimy. Zdarzały się konstrukcyjne, mające stymulować rozwój i pozwolić na wspólną zabawę.

Zuzanna: Swego czasu Antek zażyczył sobie grę Cywilizacja. Okazało się, że jest skomplikowana i gdy próbowałam z nim grać, nie było takiej frajdy, jak się początkowo spodziewaliśmy.

Piotr: Skarpetom, kalesonom i czapce mówimy: nie (śmiech)!

Gdzie Waszym zdaniem jest granica świątecznej pomysłowości?

Piotr: Myślę, że najważniejsza jest świadomość, czym są święta. Jeśli pamiętamy, jakie niosą wartości, jest szansa, że zdrowy rozsądek pozostanie z nami do ich zakończenia. Całkowicie niepotrzebne jest szaleństwo, pogoń od sklepu do sklepu na fali kolejnej reklamy, które moim zdaniem wypaczają sens Bożego Narodzenia. Prezenty są elementem, miłym dopełnieniem, więc jeśli stracimy proporcje, to sami nieuchronnie zbliżymy się do katastrofy. Podział, który robimy wśród rodziny, pozwala odciążyć siebie i innych, dzięki czemu przyjeżdżamy zrelaksowani, chcąc spędzić czas ze sobą, nie z podarunkami. Nie są najważniejsze, tworzą dopełnienie bożonarodzeniowej atmosfery.

Zuzanna: Przed wyjazdem do rodziny pakujemy do samochodu wiele rzeczy, dzięki którym możemy spędzać czas razem, świetnie się przy tym bawiąc – niezależnie od wieku. Niby banał, ale zwróć uwagę, ile radości dla młodszych i starszych wnoszą sanki. Oboje nie zapominamy też o dorosłych – przecież każdy z nas chce w tym czasie złapać oddech i na moment odpocząć od codziennej gonitwy.

Zuzanna, czy w ocenie psychologa ponosi nas fantazja?

Zuzanna: Rozumiem każdą ze stron. Przedsiębiorca, chcąc zwiększyć sprzedaż, będzie używał wszystkich dostępnych technik, które spowodują, że rodzice to kupią. Przede wszystkim jako rodzic wiem, że powinniśmy spróbować wypracować prawdziwe święta, a nie taki czas, gdzie jesteśmy przepracowani poprzedzającą je gonitwą i zaczynamy chorować, najczęściej z przejedzenia. Boże Narodzenie powinno być dla wszystkich miłe.

Dostrzegacie wyścig, który jest wyznacznikiem rodzicielskiego statusu i zainteresowania?

Zuzanna: Ja obserwuję, że im więcej dzieci w domu, tym mniejsza rywalizacja, ponieważ nie ma na nią czasu. W kontaktach z innymi rodzicami, którzy podobnie jak my mają 3 dzieci, posługujemy się zupełnie innym językiem. Wyścig wcale nie dzieje się wyłącznie w okolicy świąt, ma miejsce na co dzień. Ten ma nowy telefon, a tamtemu kupili playkę. To „oni mają” adresowane do rodziców pada bardzo często.

Co jest popularne w tym roku?

Piotr: Jeszcze nie rozmawialiśmy o tym z dziećmi, ale chyba już najwyższy czas (śmiech).

Zuzanna: Do kin wchodzi Elza, więc dziewczynki są zachwycone. Drogie prezenty i rywalizacja na gadżety zaczynają się w wieku 10 lat, zauważam to u syna. Myśleliśmy, że jeśli w tym roku mielibyśmy inwestować w porządny prezent dla wszystkich, to chyba zdecydujemy się na Play Station. Jeśli mamy kupić grę, zawsze głównym kryterium jest możliwość grania w nią razem.

Czego byście nigdy nie kupili?

Piotr: Są takie rzeczy?

Zuzanna: Samochód!

Zwierzak pod choinkę?

Piotr: Nie.

Zuzanna: Musiałaby paść deklaracja o opiece nad zwierzakiem. Nasze dzieci są za małe, aby zapewnić nas, że zajmą się kotem czy psem. Jednak na pewno żywa istota nie byłaby prezentem pod choinkę.

Dziwny jest ten świat podarunków?

Zuzanna: Mamy rozsądnych znajomych, więc nigdy nie byliśmy zszokowani ich pomysłowością. Nas raczej zaskakuje niezmiennie wiek, w którym dzieci otrzymują pierwsze tablety i smartfony, gdzie okres prezentowania rozciąga się na cały rok.

Voucher na operację uszu pasuje pod choinkę?

Piotr: O tych operacjach słyszę od wielu lat. Taki trend jest zwłaszcza w Ameryce Południowej – na igrzyskach miałem okazję nasłuchać się różnych opowieści.

Zuzanna: Uszy jak uszy, ale operacja piersi u dziewczynek w wieku 15 lat to jest coś (śmiech).

Piotr: Zdajemy sobie sprawę z kierunku, w którym zmierza świat. Nawet jeśli pożądane są takie operacje, to wydaje mi się, że powinno się je załatwiać w ciągu roku – jako rzecz, która jest niezbędna i potrzebna. Jeśli dziecko nie byłoby w stanie żyć ze swoimi odstającymi uszami, pewnie zrobiliśmy korekcję, ale nie wyobrażam sobie, że stałaby się prezentem pod choinkę. Chyba nie o to chodzi w święta.

Byliście grzeczni? Mikołaj zapuka do drzwi?

Zuzanna: O, może właśnie się dowiem, co dostanę (śmiech).

Piotr: Nie mam pojęcia, co chciałbym dostać od Mikołaja! Jak co roku bardzo czekam na święta i cieszę się czasem, który mogę spędzić z rodziną. Od kilku lat największą radość sprawia mi moment, w którym dzieci odpakowują swoje podarki. Ten obrazek jest bezcenny i kruszy serce!

Zuzanna: Od mojej mamy dostaniesz przemyślany prezent. Ciepłe skarpety i piankę do golenia, jak na prawdziwego męża i ojca przystało!


Zuzanna Myszka – psycholog, terapeuta eeg-biofeedback, współwłaścicielka Waves of Harmony, zawodnik amator w triathlonie.

Piotr Myszka – Złoty Medalista Mistrzostw Świata w Windsurfingu z 2010 i z 2016 r., Mistrz Europy 2011 i 2014, 4 zawodnik Igrzysk Olimpijskich w Rio w 2016 r, współwłaściciel Waves of Harmony.

Idą święta
Oceń ten post

Polacane:

O Autorze

Mat. Redakcyjne

Magazyn Together - Rodzinna strona Trójmiasta

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany