Każdego dnia zwierzęta na całym świecie mierzą się z zagrożeniami. Proces wymierania fauny i flory jest coraz szybszy i powoduje nieodwracalne w skutkach konsekwencje. Wszystko za sprawą gwałtownie zachodzących przemian cywilizacyjnych, przyrostu populacji ludzkiej, a co za tym idzie – sukcesywnej degradacji środowiska, destrukcyjnego pozyskiwania zasobów naturalnych i wielu innych zjawisk pobocznych, o których istnieniu możemy nawet nie wiedzieć.

Nasi krewni

W gdańskim zoo żyje rodzina 9 szympansów. Najstarsza, Kasia, ma 44 lata i przyjechała do Gdańska w 1977 roku z Wielkiej Brytanii. W ciągu wielu lat odchowywała kolejne dzieci oraz uczyła pozostałe samice opieki nad potomstwem. Wraz z Kasią stado tworzy Karolina, Lola, Goja, Lozana, Kali, Czita i Sambor. W ogrodach zoologicznych szympansy mogą żyć nawet 60 lat.

Bliskie pokrewieństwo z człowiekiem przyczyniało się do wykorzystywania tych zwierząt w przemyśle farmaceutycznym, między innymi do badań nad wirusem HIV, żółtaczką, chorobą Alzheimera oraz różnymi infekcjami. Brak zadowalających efektów owych badań, a także wzrost świadomości i wrażliwości społecznej, znacznie ograniczyły ich wykorzystywanie do badań laboratoryjnych. Nie oznacza to, że szympansów zaczęło przybywać. Niestety, gatunek ten wciąż jest zagrożony wyginięciem, a jego populacja nadal maleje. W ciągu ostatnich 30 lat liczebność szympansów zmalała o około 66%. Według najnowszych informacji liczba żyjących na wolności szympansów wynosi 172–301 tys. osobników, podczas gdy na początku XX wieku żyło ich prawdopodobnie około 2 mln. Za najpoważniejsze czynniki wpływające na małą liczebność szympansów uważa się przede wszystkim niszczenie i fragmentację ich naturalnych siedlisk. Intensywna deforestacja na potrzeby przemysłu drzewnego oraz wydobywczego prowadzi do nieodwracalnej destrukcji ekosystemów leśnych. Wyrąb drzew powoduje większe narażenie obszarów leśnych na działanie wiatru i słońca, a także zwiększa ryzyko wybuchu wielkich pożarów. Zniszczone siedliska prowokują także częstsze spotkania człowieka z małpami, narażając je na choroby, na które nie są odporne.

Kotoniedźwiedź?

W gdańskim zoo, tuż obok serwali, mieszka Burma, młody samiec binturonga, który przybył z węgierskiego ogrodu zoologicznego. Niedawno dołączyła do niego samiczka Rhea, prawdziwa Francuzka. Wszyscy z niecierpliwością i nadzieją oczekują, aż tych dwoje połączy się, tworząc zgodną parę wydającą na świat potomstwo.

Binturong to niezwykle ciekawy, drapieżny ssak, którego nazwa w języku angielskim brzmi kotoniedźwiedź (ang. bearcat). I nie jest to bezpodstawne, bowiem sylwetką rzeczywiście przypomina małego niedźwiedzia, a jego pysk upodabnia go do kota. Binturong jest zresztą zaliczany do podrzędu kotokształtnych, zaraz obok gatunków kotowatych, hienowatych i mangustowatych.

Najbliższy krewniak binturonga to słynny producent najdroższej kawy świata (kopi luwak), czyli łaskun. We dwóch stanowią najbardziej reliktowe gatunki spośród żyjących kotokształtnych. Ich naturalnym środowiskiem są tropikalne lasy Azji Południowej i Południowo-Wschodniej. Nie bez powodu natura obdarzyła binturonga chwytnym, umięśnionym ogonem oraz długimi pazurami – najlepiej czuje się wysoko, wśród koron drzew, i spędza tam większą część dnia. Nie jest jednak tak wybitnym akrobatą jak małpy, ponieważ, aby przemieścić się z jednego drzewa na drugie, schodzi na ziemię. Żeby tego było mało, binturong może obrócić stopę o 180 stopni, co dodatkowo zwiększa jego przyczepność podczas schodzenia z drzewa. Gatunek ten wydziela charakterystyczny zapach, który może pełnić dwie funkcje. Po pierwsze, podobnie jak u skunksa, w momencie silnego stresu traktuje potencjalnego drapieżnika drażniącą i daleką od woni fiołków substancją. Po drugie, sprawdza się w trakcie szukania partnera lub jako informacja dla innych osobników tego gatunku, że wkraczają na obce terytorium.

Niestety, binturongi również dołączają do gatunków narażonych na wyginięcie (dane Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody). Dzieje się tak z powodu nieustającego wylesiania ich naturalnych siedlisk. Lasy tropikalne Azji Południowej i Południowo-Wschodniej to najbardziej bioróżnorodny region na świecie i jednocześnie najbardziej atrakcyjny dla licznych koncernów. Fragmentacja lasów tropikalnych – głównie pod przemysł drzewny, ale także uprawę palmy olejowej – to jedno z największych zagrożeń czyhających na binturongi.

Ogrody zoologiczne, w tym również gdański, to miejsca, gdzie przede wszystkim podejmuje się działania na rzecz ochrony zagrożonych wyginięciem gatunków. I mimo że zanikanie gatunków nie jest widoczne od razu, bo zwykle odbywa się na odległych obszarach naszej planety, możemy być pewni, że prędzej czy później wpłynie bezpośrednio na jakość naszego życia. Pozostaje mieć nadzieję, że ogrody zoologiczne na całym świecie przyczynią się do przetrwania chociaż części zagrożonych wymarciem gatunków.

Ginąca fauna
5 (100%) 5 votes

Polacane:

O Autorze

Mat. Redakcyjne

Magazyn Together - Rodzinna strona Trójmiasta

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany