Według Paula Ekmana złość to jedna pięciu podstawowych emocji. Ten amerykański psycholog spotkał ją (i pozostałe cztery emocje: strach, radość, smutek, wstręt) w wielu kulturach. Stwierdził, że jest uniwersalna i biologicznie determinowana. Pełni ważną funkcję w psychice człowieka – informuje o wkraczaniu w granice oraz wskazuje ważne dla jednostki obszary. Jak to się dzieje, że ta naturalna, pierwotna emocja przysparza rodzicom tyle trudności w relacji z dzieckiem?

Rodzice często opisują swoją złość jako obezwładniająca i przygniatającą. Relacjonują, że trzymają ją w ryzach do pewnego momentu, aż nagle tracą nad nią kontrolę. Znajduje ona swoje ujście w często nieakceptowalny przez rodzica sposób. Powoduje to wyrzuty sumienia, poczucie bezsilności i porażki, niejednokrotnie obniżając poczucie kompetencji w obszarze rodzicielstwa. Co ciekawe, okazuje się, że ci sami rodzice kontrolują złość w relacjach z innymi dorosłymi na satysfakcjonującym poziomie. Dlaczego więc tak się dzieje, że destrukcyjna postać złości objawia się właśnie w relacji z dzieckiem?

Zaplecze złości

Więź z dzieckiem, oprócz oczywistego poczucia szczęścia, rodzi również potrzebę dobrze spełnionego zadania rodzicielskiego, wyposażenia dziecka w przydatne mu kompetencje i umiejętności, spełnienie oczekiwań rodziny i społeczeństwa. Jest to najtrudniejsza z ról w życiu dorosłego człowieka, gdyż odpowiedzialność, jaka się za nią kryje, bywa przytłaczająca. Rodzi napięcie i frustracje typowe dla sytuacji, w których człowiek staje przed dylematem. Towarzyszenie dziecku w jego rozwoju jest pełne wątpliwości: na ile stawiać granice dziecku? Czy w ogóle je tworzyć? Jak zachęcać dziecko do współpracy? Czy stosować kary? Jak i czy nagradzać dziecko? Jak się zachowywać, gdy dziecko przekracza nasze granice? Jak postępować, gdy prezentuje wobec nas zachowania agresywne? Człowiek w rozterce potrzebuje poznać opinie innych – czasem bywa to pomocne, równie często wprowadza jednak jeszcze większy chaos poznawczy. Zdarza się, że w stronę rodziców wysyła się wiele oczekiwań odnośnie do zachowań ich dzieci – powoduje to kolejny stres. Dla jednych jest on związany z chęcią sprostania tym oczekiwaniom. Dla innych jest tożsamy ze złością wobec irracjonalnych wymagań, które nie przystają do wyznawanych wartości.

Mechanizmy złości

Obok odpowiedzialności rodzicielskiej, równie ważna wydaje się kondycja psychofizyczna rodzica. Zmęczenie, ciągła gotowość oraz nieustanna uważność powodują wysoką eksploatację. Kiedy dbałość o podstawowe potrzeby fizjologiczne jest utrudniona, równie ciężko skupić się na samokontroli. To właśnie wtedy najczęściej złość kumuluje się i znajduje szybkie ujście. W praktyce psychologicznej spotykam się z relacjami o byciu na krawędzi, tuż przy swojej granicy. Najczęściej jako rodzice wiemy, że za chwilę stracimy cierpliwość. Ten moment dobrze jest zauważyć i zastosować jedną z wielu technik rozładowujących napięcie. W książce „Kiedy Twoja złość krzywdzi dziecko” autorzy podają dwuczynnikowy model złości, gdzie pierwszym czynnikiem jest właśnie stres, a drugi stanowią myśli-zapalniki. To one wywołują wybuch. Takie myśli to, na przykład, przypisywanie dziecku złej intencji czy zakładanie celowego, złośliwego działania. Mechanizm złości jest tu opisany jako narastające napięcie, które podsycane jest negatywnym rozumowaniem. Jeśli weźmiemy pod uwagę jeszcze inne modele złości, zakładające wzbudzanie i wzmacnianie tego odczucia poprzez działanie hormonów adrenaliny oraz kortyzolu, okazuje się, że należy podejść do zagadnienia kompleksowo. Teoretycy mechanizmu złości zwracają również uwagę na znaczenie rodzinnych doświadczeń w tym obszarze. To, w jaki sposób pokazywano nam w dzieciństwie rozładowywanie złości, mogło mieć istotny wpływ na rozwinięcie własnego sposobu radzenia sobie z nią. Dziecko uczy się poprzez modelowanie, dlatego każde zachowanie rodzica jest bacznie obserwowane i często włączane w repertuar własnych reakcji. Pamiętając o tym, warto pracować nad innymi sposobami, tak by dzieci mogły nabywać zdrowych nawyków w radzeniu sobie ze złością.

Samoświadomość podstawą oswajania złości

Kierowanie się w oswajaniu złości całościowym spojrzeniem może zagwarantować sukces. Kluczem do niego jest odpowiednio wczesne reagowanie na narastającą złość. Działania profilaktyczne pomagają dać jej konstruktywne ujście. Jednak wymaga to nieustannego monitoringu, który może być wyczerpujący. Jak więc przygotować się do ujarzmiania złości, tak by miało to pozytywne i oczekiwane sutki? Drogą do celu jest samoświadomość – odpowiedni poziom samopoznania pozwala wychwytywać momenty, w których kondycja fizyczna lub psychiczna jest nadszarpnięta. Każdy czynnik pogarszający komfort funkcjonowania powoduje wzrost napięcia. Stres wzrasta, gdy jesteśmy głodni, zmęczeni czy chorzy – wtedy samokontrola jest prawie niemożliwa. Całość zasobów skupiona jest na przetrwaniu, dlatego tak łatwo o wybuch. Sytuację utrudniają mechanizmy poznawcze, które prowadzą do wspomnianych wcześniej myśli-zapalników. Kiedy na dyskomfort fizyczny nakłada się dodatkowo negatywizm w myśleniu i upatrywanie w zachowaniu innych ludzi złych intencji, jest to prosta droga do wyrzucenia złości. Najczęściej ma to wtedy skutek totalny. Oznacza to, że następuje destrukcyjny wybuch złości, gdyż zabrało zasobów, by dać jej upust w sposób kontrolowany.

Praca nad złością

Rozpoczynając pracę nad złością w relacji z dzieckiem, warto rozszerzać spojrzenie na wszystkie obszary swojego życia. Pozwala to w odpowiednim momencie skupić się na pojawiających się sygnałach dyskomfortu i udaremnić wzrost napięcia. Jeśli wszystkie wysiłki włożymy w profilaktyczne działania, to znaczy zauważanie, gdy robimy się głodni czy zmęczeni, i odpowiednio szybko będziemy spełniać te fizjologiczne potrzeby, istnieje duża szansa, że napięcie nie będzie w nas rosło. Jednak oprócz fizjologicznej strony funkcjonowania człowieka, dochodzi cała skomplikowana strona psychologiczna. Napięcie cechuje łatwość przenoszenia z obiektu na obiekt, co oznacza, że złość niewyrażona w jednym obszarze, skumuluje się i może znaleźć upust w innym. Często zdarza się tak, że konflikty i trudne sytuacje, które miały miejsce w obszarze zawodowym, są przynoszone do domu, gdzie znajdują swoje ujście – najczęściej w relacji z dzieckiem lub partnerem. Najlepszym działaniem jest stworzenie rytuału, który obniży stres powstał w pracy. Dobrym pomysłem jest wypróbowanie kilku sposobów, tak by znaleźć najbardziej optymalny. Wśród polecanych znajdują się: spacer, ćwiczenia oddechowe, słuchanie głośnej muzyki, relaksacja. Wykorzystując czas powrotu do domu, można zastosować jedną z podanych propozycji. Powrót organizmu do normalnego funkcjonowania po technikach obniżania napięcia jest gwarantem udanego radzenia sobie z trudnościami w rodzinie.

Recepta na złość

Co robić, kiedy podczas kontaktu z dzieckiem pojawia się uczucie dużego napięcia oraz niebezpieczeństwo niekontrolowanego wybuchu? Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie zwiększającego się stresu. Ta wiedza pozwala na wdrożenie kolejnych etapów. Najprostszym ze sposobów jest mówienie o swoich odczuciach i pojawiających się emocjach. Pozwala to usłyszeć siebie i zareagować. Buduje również autentyczną więź z dzieckiem, które uczestniczy w świecie emocjonalnym rodzica i może z nim go dzielić. Dowiaduje się w ten sposób, że złość jest naturalną emocją, poznaje jednocześnie sposoby radzenia sobie z nią poprzez kontakt z innymi ludźmi. „Zaczynam odczuwać złość, chciałabym ją zmniejszyć – potrzebuję chwili samotności” – to jeden z wielu komunikatów, który można przekazać dziecku. Jeśli dziecko usłyszy, że rodzic potrzebuje chwili dla siebie, a słowa te wypowiedziane będą ze spokojem, istnieje duża szansa, że uszanuje tę potrzebę. Gdy rodzic wykrzyczy to w stronę dziecka, prawdopodobnie poczuje ono, że ich więź jest zagrożona i będzie protestować przed separacją. W czasie odosobnienia rodzic może zastosować wszystkie techniki, które stosuje w czasie obniżania napięcia, w drodze z pracy do domu. Wyjście z sytuacji konfliktowej zatrzymuje nakręcającą się spiralę złości. Metodą na to może być opłukanie twarzy zimną wodą, napicie się wody, zaczerpnięcie świeżego powietrza, tupanie, naprzemienne zaciskanie i rozluźnianie mięśni. Ta ostatnia technika stanowi podstawę treningu relaksacyjnego Jacobsona, który, obok treningu autogennego Schulza, tworzy efektywną baterię strategii obniżania stresu. Regularne stosowanie sesji relaksacyjnych pomaga wdrożyć w życie ich elementy, tak by później wykorzystywać fragmenty treningu w momentach potrzeby. Systematyczne podejmowanie prób nauki konstruktywnego ujarzmiania złości doprowadzą do efektywniejszej samokontroli. Mózg uczy się poprzez wielokrotne powtarzanie czynności, jest to więc jedna z dróg do sukcesu w oswajaniu tej emocji w relacji z dzieckiem. Rodzic zdrowo wyrażający złość jest dobrym przykładem dla dziecka, dlatego warto podjąć wyzwanie i rozprawić się z destrukcyjnymi nawykami.

SONY DSC

MARTA JAGODZIŃSKA
Centrum Wspierania i Rozwoju Rodziny
Familion (www.centrumfamilion.pl)
oraz Naturalna Szkoła Rodzenia

Podobne

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany