Młodzi ludzie, którzy przyjeżdżają na studia, często manifestują swoją niezależność, również poprzez wybór miejsca zamieszkania. Co powinni wiedzieć sami studenci? Czy wynajem mieszkania studentom to dobry interes, czy może ryzykowna forma poszukiwania zysku?

 

Dlaczego nie „akademik”?

Chociaż standardy obowiązujące w domach studenckich w ostatnich latach znacznie się poprawiły, nadal pokutuje mit „akademika” jako miejsca mało komfortowego, gdzie poczucie dyskrecji istnieje tylko w sferze teorii. I trzeba otwarcie przyznać, że taki mit ma… realne podstawy. Nie chodzi już wyłącznie o „integracyjne” kuchnie i prysznice, choć nadal można spotkać (coraz rzadziej) takie rozwiązania. Wiele pokoi posiada własne węzły sanitarne i aneksy kuchenne. Baza lokalowa trójmiejskich uczelni jest dość imponująca. Tylko Uniwersytet Gdański, największa pomorska uczelnia, oferuje 1716 miejsc w dziewięciu domach studenckich na terenie Gdańska i Sopotu. Z kolei Politechnika Gdańska posiada aż 12 „akademików”. We wszystkich tych miejscach można znaleźć pokoje o zróżnicowanym standardzie, również jednoosobowe, co jednak wiąże się z dodatkowymi opłatami.

W ubiegłym roku akademickim opłaty za pokój jednoosobowy w domach studenckich Uniwersytetu Gdańskiego wahały się w przedziale 345–445 zł za miesiąc, w zależności od standardu i lokalizacji. Można stwierdzić, że to dość atrakcyjna cena, zwłaszcza dla studentów z mniej zamożnych rodzin. Tyle tylko, że życie w domu studenckim ma swoją specyfikę. Nie każdy będzie umiał się do niej dostosować, zwłaszcza osoby, których priorytetem jest zdobywanie wiedzy, niekoniecznie zaś udział w regularnych, spontanicznych imprezach studenckich. Życie studenta w „akademiku” może dla wielu osób wiązać się z niedogodnościami. Trzeba przestrzegać wewnętrznych regulaminów, umieć integrować się z wieloma osobami, a przede wszystkim – opanować trudną sztukę kompromisów. Nie wszystkim studentom się to udaje. Zdarzają się sytuacje konfliktowe, jak w każdym większym skupisku różnych osobowości. To prawda, że w „akademiku” można znaleźć prawdziwych przyjaciół, a nawet partnerów życiowych. Istnieje jednak i druga strona medalu – nieporozumienia, dyskomfort, ciasnota i nadal spartańskie warunki w wielu domach studenckich. To wszystko sprawia, że na rynku wynajmu nieruchomości już w maju i czerwcu pojawiają się oferty wynajmu mieszkań studentom na kolejny rok.

 

Gdzie najlepiej wynająć mieszkanie?

Największą popularnością wśród studentów cieszą się dzielnice bezpośrednio sąsiadujące z kampusami akademickimi. W przypadku Gdańska wielu studentów wynajmuje mieszkania we Wrzeszczu, w Oliwie czy na Przymorzu. Dużym powodzeniem cieszą się również lokale położone nieopodal osi komunikacyjnej Trójmiasta, czyli Alei Grunwaldzkiej i przystanków Szybkiej Kolei Miejskiej. Ma to swoje racjonalne uzasadnienie. Codzienne dojazdy na wykłady i zajęcia mogą być i czasochłonne, i kosztowne. Niestety, mieszkania ulokowane w bezpośrednim sąsiedztwie ośrodków akademickich najczęściej są również najdroższe, jeśli chodzi o wynajem. Być może warto się zastanowić, czy nie lepiej wynająć dobrze wyposażony lokal, do którego trzeba będzie dojeżdżać komunikacją miejską lub rowerem. Koszty takiego wynajmu mogą okazać się bardziej atrakcyjne, mimo pozornych niewygód.

Student zamierzający wynająć mieszkanie powinien oczywiście nakreślić sobie priorytety. Jeśli nie musi radykalnie oszczędzać, niekoniecznie powinien wprowadzać się do zaniedbanej kamienicy, która pamięta II wojnę światową. Mimo atrakcyjnych cen w takich lokalizacjach, można stracić sporo czasu i nerwów na zgłaszanie usterek technicznych. Nieszczelne okna czy niewydolny system grzewczy również powinny być sygnałem ostrzegawczym; zwłaszcza zimą trudno będzie o wygodę w takich warunkach.

Jeśli ktoś poszukuje komfortowego mieszkania w Trójmieście, w dodatku nieopodal uczelni, musi się liczyć z wydatkiem rzędu co najmniej 1500 zł miesięcznie plus opłaty. Górna granica ceny może przekraczać nawet 3000 zł w przypadku wielopokojowych lokali. Mieszkania o przeciętnym standardzie i niewielkim metrażu, w lokalizacji wymagającej dojazdów, to wydatek rzędu 1000 – 1500 zł oraz opłaty. Często są to lokale położone w popularnych blokowiskach, takich jak Zaspa czy Żabianka, w domach zbudowanych w latach 70. i 80. Poniżej 1000 zł trudno żądać komfortu, choć czasami udaje się wynająć przytulną kawalerkę, która spełnia oczekiwania. Często jednak najtańsze mieszkania są ulokowane w zaniedbanych domach, a ich stan techniczny pozostawia wiele do życzenia.

Aby częściowo zrekompensować ciężar wydatków, niektórzy studenci decydują się na zamieszkanie w kilka osób. Musi być to jednak przemyślana decyzja. Wprawdzie łatwiej dzielić się kosztami, jednak najczęściej trudno w takich warunkach o dyskrecję i skupienie. Z czasem może się okazać, że taka opcja niewiele różni się od pokoju w „akademiku”, pomimo ponoszenia wyższych kosztów. Poza tym mieszkanie pod jednym dachem może być trudną próbą dla każdej, nawet najtrwalszej przyjaźni…

Znacznie tańsza jest opcja wynajmu pokoju. Z reguły to wydatek około 500 zł. Jest to jednak rozwiązanie zdecydowanie mniej komfortowe i przeznaczone dla wyjątkowo ugodowych osób. Najczęściej wiąże się ono z koniecznością korzystania ze wspólnej kuchni czy łazienki. W takim przypadku również może być trudno o dyskrecję i ochronę prywatności.

 

Co powinien wiedzieć wynajmujący?

Mimo stereotypu studenta-lekkoducha, wiele osób w Trójmieście już od lat decyduje się na wynajem mieszkania studentom. Powodem są oczywiście wymierne zyski. Do zalet takiego rozwiązania z pewnością należy zaliczyć wysoką pewność wynajęcia nieruchomości. Rzadko który student będzie się decydował na zmianę lokalu w trakcie trwania roku akademickiego. Po pierwsze, wiąże się to z wieloma problemami czasowymi i logistycznymi, a po drugie – w trakcie trwania nauki trudno o atrakcyjne oferty. Te najciekawsze mogą być zarezerwowane już latem, a nikt nie chce „wpaść z deszczu pod rynnę”.

Chociaż zdarzają się różni studenci, w większości przypadków nie mają wygórowanych oczekiwań w zakresie wyposażenia lokalu. Najczęściej najważniejszy będzie swobodny dostęp do internetu, kuchni i łazienki. Większości wynajmującym wystarczy podstawowy standard i umeblowanie – łóżko, stół z krzesłami, szafa. Wiele młodych osób nie potrzebuje obecnie nawet odbiornika telewizyjnego, oglądając filmy i programy w sieci. W licznych przypadkach studenci spędzają w mieszkaniach mniejszą część doby, traktując je wyłącznie jako sypialnie.

Oczywiście mieszkanie powinno być odpowiednio przygotowane do wynajmu. Rozsądnym wyjściem jest przeprowadzenie fotograficznej dokumentacji przed wynajmem. W zależności od rodzaju umowy, trzeba zapewnić standard adekwatny do oczekiwań i przedstawionej wcześniej oferty. Zakładając nawet najlepszą wolę najemców, nierozsądnym rozwiązaniem będzie udostępnianie im cennej zastawy stołowej czy drogich urządzeń RTV i AGD.

Standardowym zabezpieczeniem na poczet ewentualnych szkód jest kaucja zwrotna, najczęściej w wysokości miesięcznego czynszu. Jeśli mieszkanie jest komfortowo wyposażone, można podnieść stawkę kaucji. Część wynajmujących nakłada też na najemców obowiązek zapłaty ubezpieczenia OC. Na ogół taka składka nie jest szczególnie uciążliwa, a może zabezpieczyć obie strony w przypadku powstania szkody.

Teoretycznie problemem jest fakt, że większość studentów formalnie nie uzyskuje dochodów, a zatem wyegzekwowanie wierzytelności może być utrudnione. W praktyce jednak studenci stanowią dość rzetelną grupę najemców. Słynne imprezy studenckie to obecnie raczej domena licznych klubów niż prywatek w wynajętych mieszkaniach. Na pewno nie można z góry zakładać, że wszyscy studenci to osoby nieporządne, które nie dbają o cudze mienie.

Reasumując, nie warto bać się wynajmowania mieszkań studentom. Na ogół są oni grupą najemców, która nie stwarza większych problemów, a może zapewnić stały dochód przez większą część roku. Jeśli współpraca z obiema stronami układa się wzorowo, warto pomyśleć o jej przedłużeniu na kolejny rok. To korzyść i dla studentów, którzy nie muszą tracić czasu na poszukiwania nowego lokum, i dla właścicieli – zyskujących solidnych, sprawdzonych najemców.

 

O Autorze

Michał Mikołajczak

Urodziłem się w 1977 roku, w Grudziądzu, ale od 25 lat mieszkam w Trójmieście – początkowo w Gdańsku, a obecnie w Sopocie. Ukończyłem filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Z zawodu i zamiłowania jestem redaktorem. Jak przystało na urodzonego humanistę, mam bardzo wszechstronne zainteresowania. Szczególnie interesują mnie: kryminalistyka, współczesna historia Polski, medycyna (zwłaszcza psychiatria), a także kultura popularna lat 80. i transport. Wolne chwile spędzam z rodziną, najczęściej na oglądaniu filmów grozy.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany