Wczoraj informowaliśmy o kłopotach w Niepublicznym Przedszkolu Artystyczno-Językowym „Misia Wojtka” na gdańskiej Morenie. Dzisiaj rodzice dzieci uczęszczających do placówki wystosowali w tej sprawie list do Piotra Kowalczuka – wiceprezydenta Gdańska ds. polityki społecznej.

Przypomnijmy: zarówno pracownicy przedszkola, jak i rodzice dzieci, które do niego uczęszczają, zasygnalizowali, że właściciel placówki, SM Morena, prawdopodobnie będzie zmierzać do jej likwidacji. W ciągu ostatnich tygodni zarząd spółdzielni podjął liczne działania, które de facto stopniowo paraliżują pracę. Niestety, nasze informacje znajdują coraz szersze potwierdzenie. Jak poinformowali nas pracownicy przedszkola, coraz trudniej jest tam wykonywać codzienne obowiązki zawodowe; można wręcz mówić o postępującym mobbingu. Zaczyna brakować nawet podstawowych środków czystości, a atmosfera niepewności udziela się wszystkim, pośrednio odbijając się również na standardach opieki nad dziećmi.

Co na to prawo?

Warto podkreślić, że likwidacja przedszkola, również niepublicznego, jest obwarowana procedurami, które muszą być zachowane. Zgodnie z art. 84 ust. 3 i 4 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty, tego typu placówkę można zlikwidować z końcem roku szkolnego, a więc z dniem 31 sierpnia. Jednak podmiot prowadzący przedszkole jest zobowiązany na co najmniej 6 miesięcy przed likwidacją zawiadomić o zamiarze i przyczynach takiej decyzji: rodziców; organ, w którego ewidencji funkcjonuje przedszkole; gminę, na terenie której znajduje się placówka.
Warto też dodać, że powiadomienia muszą być doręczone na piśmie wszystkim zainteresowanym stronom najpóźniej do końca lutego w roku likwidacji przedszkola. W przypadku Niepublicznego Przedszkola Artystyczno-Językowego „Misia Wojtka” nie dochowano tych procedur. W świetle prawa stopniowa likwidacja placówki poprzez zastraszanie czy zwalnianie pracowników jest po prostu niedopuszczalna, podobnie zresztą jak inne, opisywane wcześniej sposoby paraliżowania pracy.

Poniżej publikujemy w całości list wystosowany przez rodziców dzieci uczęszczających do przedszkola na gdańskiej Morenie. Kopia pisma została wysłana również do Pawła Adamowicza – prezydenta miasta Gdańska, do Pomorskiego Kuratorium Oświaty oraz do trójmiejskich mediów.

Do Szanownego Pana Prezydenta ds. polityki społecznej
Piotra Kowalczuka

Szanowny Panie Prezydencie,
zwracamy się do Pana z prośbą o pomoc. Pokładamy ogromną nadzieję, że pomoże nam Pan rozwiązać powstały tak nagle i z taką siłą – konflikt.

Jesteśmy rodzicami przedszkolaków z Niepublicznego Przedszkola Artystyczno-Językowego „Misia Wojtka”. Mieści się ono na gdańskiej Morenie, a jego właścicielem jest Lokatorsko- Własnościowa Spółdzielnia Mieszkaniowe „Morena”. Przedszkole to powstało pod koniec ubiegłego roku. Od samego początku pani Marzena Czulak, dyrektor przedszkola włożyła w to miejsce ogrom serca i wielki trud. To placówka – można by rzec – idealna i wzorowa dla każdego gdańskiego przedszkolaka. Uważamy, że i Miasto to zauważyło, przyznając placówce dotację. Przede wszystkim wiemy to my, rodzice dzieci, które tam uczęszczają. Widzimy jak wysoki jest poziom edukacji, jak zgrana jest kadra, jak do każdego dziecka podchodzi się indywidualnie. To piękne miejsce na edukacyjnej mapie Gdańska.

Dlaczego więc przedszkolu grozi likwidacja? W miniony piątek dyrektor przedszkola Marzena Czulak, przebywając na zwolnieniu lekarskim, została dyscyplinarnie zwolniona ze stanowiska. Dlaczego? Naszym zdaniem, rodziców gdańskich przedszkolaków z Przedszkola „Misia Wojtka”, jest to osoba profesjonalna i oddana całym sercem w pracę placówki. Zarząd Spółdzielni nie poinformował nas, z jakich powodów z dnia na dzień została ona zwolniona. W chwili obecnej placówka nie ma dyrektora, a tym samym nikt nie wie co się dzieje z dotacją, która co miesiąc przychodzi z Miasta.

Tak wysoki poziom stresu spowodował, że pracownicy poszczególnych zajęć artystycznych przebywają na zwolnieniach lekarskich. Możemy się domyślać, że po powrocie czekają ich również wypowiedzenia.

Zarząd Spółdzielni, która jest właścicielem Przedszkola, zaczyna paraliżować pracę jednostki. Zebranie, które zostało zwołane z inicjatywy Zarządu spowodowało więcej niepewności o dzień następny, a miało nas przecież uspokoić. Boimy się, że dzieci mogą stracić poczucie bezpieczeństwa, kiedy nagle zacznie się zmieniać cudowna i oddana kadra. Przedszkole to przecież nie mury, a ludzie! Już teraz ze względu na nagłe kontrole pracy, bez konkretnego uzasadnienia część pań jest psychicznie bardzo zmęczona. Zarząd nawet nie poinformował nas, co dalej będzie się działo z przedszkolem. Nie wiadomo, czy nadal będzie utrzymany tak wysoki poziom, kiedy zacznie być wymieniana kadra i kto będzie decydował o zatrudnianych osobach. Nie wiadomo, czy przedszkole nadal będzie funkcjonowało.

Dochodzą do nas informacje, że spółdzielnia chciałaby je zlikwidować, a miejsce to wynająć pod działania komercyjne. Mówi się również, że przedszkole zostanie przejęte przez Pomorskie Stowarzyszenie Rozwoju Maximus, którego to członkiem jest Stanisław Lizakowski zasiadający również w Radzie Nadzorczej Spółdzielni.
Specjalna komisja powołana z Zarządu Spółdzielni twierdzi, że w przedszkolu nie został usunięty do końca azbest. Kiedy jednak dyrekcja przedszkola pokazała wszelkie dokumenty świadczące o jego usunięciu i poprosiła o audyt i kontrole zewnętrzną, Zarząd się nie zgodził. Dlaczego? Nie wiemy.

Panie Prezydencie, w Panu nadzieja. Wierzymy, że mając tak bogate doświadczenie zawodowe i dobre serce, będzie Pan wiedział jak nam pomóc. Nie żądamy niczego nadzwyczajnego – chcemy jedynie, by do pracy wróciła pani dyrektor Marzena Czulak i byśmy mogli w spokoju puszczać nasze dzieci do przedszkola. A one, by mogły się rozwijać i być dumne z tego, gdzie się uczą.

Rodzice dzieci uczęszczających do Niepublicznego Przedszkola Artystyczno-Językowego „Misia Wojtka”

Podobne

O Autorze

Michał Mikołajczak

Urodziłem się w 1977 roku, w Grudziądzu, ale od 25 lat mieszkam w Trójmieście – początkowo w Gdańsku, a obecnie w Sopocie. Ukończyłem filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Z zawodu i zamiłowania jestem redaktorem. Jak przystało na urodzonego humanistę, mam bardzo wszechstronne zainteresowania. Szczególnie interesują mnie: kryminalistyka, współczesna historia Polski, medycyna (zwłaszcza psychiatria), a także kultura popularna lat 80. i transport. Wolne chwile spędzam z rodziną, najczęściej na oglądaniu filmów grozy.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany