Ukończony szesnasty rok życia to moment, w którym można legalnie zasiąść za kierownicą tzw. czterokołowca. Brzmi wspaniale, bo nie trzeba czekać do pełnoletniości, żeby samodzielnie jeździć. Jednak czy rzeczywiście wszystko jest tak piękne jak wygląda? Dlaczego ta kategoria nie zyskała popularności?

Podstawa prawna

Dnia 19 stycznia 2013 roku weszła w życie Ustawa o kierujących pojazdami, w myśl której młode osoby przed rozpoczęciem kariery „dorosłego” kierowcy mogą prowadzić pojazdy przypominające „prawdziwe” auta w normalnym ruchu miejskim. Już od ponad trzech i pół roku szesnastolatki mogą więc zasiadać za kierownicami pojazdów do przewozu osób o masie nieprzekraczającej 400 kg (lub do przewozu rzeczy – maks. 550 kg) i mocy nie większej niż 15 kW (20,4 KM). Są to samochody, które spełniają wymogi unijnej homologacji kategorii L7e. Niektórzy producenci czterokołowców, nazywanych też mikrosamochodami, oferują auta rozpędzające się do 100 km/h. Nie można jednak jeździć nimi ani po autostradach, ani drogach ekspresowych.

Posiadacz prawa jazdy kategorii B1 może też prowadzić te same pojazdy, co osoba, która ma prawo jazdy kategorii AM. Są to motorowery o pojemności silnika do 50 ccm i czterokołowce lekkie, o masie własnej do 350 kg, jednostce napędowej do 50 ccm i prędkości maksymalnej 45 km/h. Uprawnienia kategorii AM może uzyskać już czternastolatek.

Czym można jeździć?

Kategoria B1 jest jednak nieco starsza. Przed 19 stycznia 2013 roku również uprawniała do jazdy lekkimi pojazdami na czterech kołach, jednak limit wagowy był nieco wyższy. Kiedyś wystarczyło auto nie cięższe niż 550 kilogramów i można było nim legalnie kierować. Problem był jednak inny – nie było tak lekkich samochodów. Najlżejsze auta, Trabanty, ważyły – według specyfikacji – ponad 620 kg. Stąd wiele osób decydowało się na tzw. „odchudzanie” samochodów, co w pewnym momencie stało się prawdziwą plagą. Niektórzy diagności stemplowali dowody rejestracyjne pojazdom niespełniającym wymogów wagowych, a ponadto przerobionych z naruszeniem homologacji. Po co więc komu taka kategoria?

Oczywiście zawsze można się zaopatrzyć w pojazd, który fabrycznie spełni przepisowe wymagania. Problemem jest jednak dostępność takich aut oraz ceny. Sieć dealerska tych niewielkich samochodów jest na razie słabo rozbudowana, a koszt zakupu nowego egzemplarza to nawet 30–40 tys. zł. Kurs na kategorię B1 kosztuje praktycznie tyle samo co na kategorię B, a po ukończeniu 18. roku życia część praktyczną szkolenia oraz egzamin należy powtórzyć, żeby się przesiąść do „normalnego” samochodu. Dlatego po B1 sięgają z reguły dzieci najbogatszych rodziców, żeby ułatwić sobie życie. Szkoły jazdy mają w ciągu roku zaledwie kilku lub kilkunastu kursantów, którzy decydują się na kategorię B1. Bardzo niewiele osób stać na zafundowanie dziecku prawa jazdy na dwa lata, nie mówiąc o zakupie pojazdu, bo to poważny wydatek.

Kto może najbardziej skorzystać na B1?

Jeśli weźmiemy pod uwagę realne potrzeby, nie fanaberie czy chęć pochwalenia się przed kolegami, to takie prawo jazdy jest potrzebne w rodzinach, w których problematyczny staje się dojazd dziecka np. do szkoły czy na rehabilitację z odległych zakątków województwa. Szesnastolatek sam siada za kółkiem i problem z głowy. Jest także dużo bezpieczniej, kiedy można zrezygnować z komunikacji publicznej na rzecz własnego środka komunikacji.

Czy to cudowny lek na logistyczne problemy rodziców 16-latków z podmiejskich okolic? Chyba jednak nie, bo spotkanie na ulicy tzw. mikrosamochodu, do tego z młodym kierowcą, graniczy z cudem.

Co warto wiedzieć?

Chociaż minimalny wiek na uzyskanie prawa jazdy kategorii B1 wynosi 16 lat (ukończone w dniu egzaminu), to sam kurs można rozpocząć trzy miesiące wcześniej. Przed zapisaniem się do szkoły jazdy trzeba uzyskać orzeczenie lekarskie o braku przeciwwskazań do kierowania pojazdami. Potem należy udać się z fotografią do starostwa powiatowego lub urzędu miasta na prawach powiatu, by otrzymać Profil Kandydata na Kierowcę (PKK). Niepełnoletni muszą dostarczyć pisemną zgodę rodziców lub opiekuna prawnego. Następnie trzeba zgłosić się z PKK do wybranej szkoły nauki jazdy. Kurs na prawo jazdy kategorii B1 to minimum 30 godzin lekcyjnych teorii i 30 godzin zegarowych szkolenia praktycznego. W zależności od regionu, ceny kursu kształtują się na poziomie 1300–1400 zł, ale w niektórych mniejszych miejscowościach to wydatek tylko 1000 zł.

Co z egzaminami?

Po ukończeniu szkolenia kandydat na kierowcę udaje się do wybranego wojewódzkiego ośrodka ruchu drogowego, by zapisać się na egzamin państwowy. Trzeba za niego zapłacić 200 złotych, z czego część teoretyczna kosztuje 30 zł, a praktyczna – 170 zł.

Egzamin praktyczny na prawo jazdy kategorii B1 przeprowadza się w pojeździe, który zapewnia egzaminowany. Koszt udostępnienia przez szkołę jazdy takiego auta wynosi 150–200 zł, ale nierzadko jest wliczony w cenę kursu. Przebieg egzaminu nie jest rejestrowany, bo w aucie nie ma kamer.

Bariera cenowa i psychologiczna

Kierowca z prawem jazdy kategorii B1 ma łatwiejszą drogę do uprawnień kategorii B, pozwalających m.in. na prowadzenie aut osobowych. Aby je uzyskać, potrzebuje 20 godzin szkolenia praktycznego i musi zdać tylko egzamin praktyczny.

Niestety, według danych Policji często się zdarza, że posiadacze prawa jazdy kategorii B1 siadają za kierownicami „normalnych” pojazdów, nie mając uprawnień do kierowania nimi. Jeżdżą samochodami przypominającymi te, które mieszczą się w ograniczeniach kategorii B1, a w rzeczywistości są to zwyczajne auta, do których kierowania potrzeba prawa jazdy kategorii B. Są to po prostu niewielkie samochody typu smart czy Suzuki Maruti, które jednak mają stosunkowo duże silniki i masę własną.

Na polskim rynku nie ma dużego wyboru samochodów dla kierowców z prawem jazdy kategorii AM lub B1. Modele takich marek, jak Ligier, Aixam, Microcar czy Chatenet, nie są też tanie. Używane, w zależności od rocznika i wyposażenia, kosztują od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Z kolei np. nowy Aixam to wydatek nawet ponad 60 tys. zł. Ubezpieczenie OC dla czterokołowca nie powinno kosztować więcej niż 300 zł.

Takie auto potrafi osiągnąć ponad 100 km/h i zużywa 3–6 litrów paliwa na 100 km. Wnętrze może pomieścić dwie lub cztery osoby, ale niektórzy nastolatkowie… w ogóle nie biorą pod uwagę zakupu mikrosamochodu. Po zdanym egzaminie na prawo jazdy kategorii B1 jeżdżą zwykłymi samochodami osobowymi, za co grozi im tylko 300 zł mandatu i problemy z ubezpieczycielami w razie wypadku.

Oprócz prawa jazdy kategorii AM i B1, niepełnoletni mogą uzyskać też uprawnienia kategorii A1. Pozwalają one na jazdę motocyklami o pojemności skokowej silnika wynoszącej 125 ccm, mocy 11 kW (15 KM) i stosunku mocy do masy wynoszącym 0,1 kW/kg. Aby uzyskać takie uprawnienia, trzeba skończyć 16 lat.

Tekst: Aleksander Proszowski

Podobne

O Autorze

Mat. Redakcyjne

Magazyn Together - Rodzinna strona Trójmiasta

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany