Kiedy moja mama mnie urodziła, miała dwadzieścia osiem lat. Moja siostra pojawiła się na świecie siedem lat później. W tamtych czasach było to dziwaczne, bo kobiety szybciej rodziły dzieci, a mama była jedną z niewielu, które decydowały się na dojrzałe macierzyństwo.

Jeszcze 20 lat temu późne macierzyństwo było kojarzone z rodzinami patologicznymi lub ekscentrycznymi celebrytami, a ciąża po czterdziestce uważana była za skrajną nieodpowiedzialność. Teraz czas na dziecko przychodzi coraz później. Ten trend przybył do nas z Zachodu i rozprzestrzenił się z prędkością światła. Aktualnie mówi się, że około 10% kobiet rodzących przekroczyło 35. rok życia.

We współczesnym świecie matki i babki trudno rozróżnić

W jaki bowiem sposób stwierdzić, kim dla śpiącego malucha jest pchająca wózek 45-latka? Późne macierzyństwo już nie dziwi, właściwie nie jest już „późne”, tylko „dojrzałe” i „świadome”. Kobiety decydują się na dziecko w poczuciu, że ich zegar biologiczny tyka i mają rację, bo chociaż rozwój technologii daje nowe możliwości, na przykład zapłodnienie in vitro, to z naturą nie tak łatwo jest wygrać. Zresztą stwierdzenie, że każda matka po czterdziestce to kobieta świadomie decydująca się na ciążę i gotowa na macierzyństwo, jest sporym uproszczeniem. Owszem, istnieje duża grupa kobiet, które są dojrzałymi matkami z wyboru. To „kobiety sukcesu”, które skończyły studia i skupiały się na karierze zawodowej, ale niektóre z nich gubią się w tym pędzie i dziecko rodzą z nieplanowanej ciąży albo… wcale.

Ostatnio fala krytyki popłynęła na kampanię „Nie zdążyłam zostać mamą” Fundacji Mamy i Taty. Spot reklamowy przedstawia piękną, zadbaną kobietę w przestronnym, nowoczesnym (choć pustym) domu, która rozmyśla nad sensem tego, co udało się jej dokonać. „Zdążyłam zrobić karierę, zdążyłam być w Paryżu, zdążyłam kupić dom, ale… nie zdążyłam zostać mamą” – mówi kobieta. Plakat ostrzega: “Nie odkładaj macierzyństwa na potem”. Choć ujęcie tematu jest dosyć kontrowersyjne, to jednak zawiera ziarenko prawdy. Nasza lista priorytetów jest coraz dłuższa. Czasem bywa i tak, że na dziecko jest po prostu za późno. Młodym ludziom są nie w smak nieprzespane noce i zmiana pieluch. Przecież muszą zdobywać wykształcenie, dbać o swoją konkurencyjność na rynku pracy. Staranie się o dziecko jest coraz bardziej spychane na dalszy plan. Młodzi czują, że dziecko to wielkie obciążenie i chcą najpierw osiągnąć stabilizację finansową, a dopiero potem myśleć o potomstwie. Często właśnie ta stabilizacja jest powodem decyzji późnego zajście w ciążę. Innym częstym powodem jest ratowanie związku. Ile kobiet, tyle motywacji, jednak czy każdy wiek jest dobry na dziecko?

Późne macierzyństwo to ryzyko?

Lekarze ostrzegają, że dojrzałe matki podejmują ryzyko, bowiem wśród kobiet późno decydujących się na dziecko odnotowuje się więcej poronień, ciąż pozamacicznych, przedwczesnych porodów. Medycyna idzie naprzód i tych przypadków jest coraz mniej. Wciąż jednak pozostaje kwestia problemów społecznych: utrudnione relacje z dziadkami, którzy są bardzo starzy i nie mają sił na zajmowanie się wnukami, większa zależność rodziców od państwa – bo ich dzieci nie są na tyle dorosłe, by zająć się rodzicami na starość, spadek liczby urodzeń – bo im później kobieta decyduje się na pierwsze dziecko, tym mniej dzieci urodzi. Poza tym pozostaje ryzyko wczesnego osierocenia potomka.

Z pewnością także o tym wszyscy myśleli, gdy Polskę obiegła historia 60-letniej aktorki, która urodziła bliźnięta. Aktorka mieszka z dziećmi i matką. Utrzymuje rodzinę z niewielkiej emerytury, nie przysługuje jej zasiłek macierzyński. Macierzyństwo w tym wieku, bez ojca i środków do życia – to wszystko budzi skrajne emocje i sprawia, że zastanawiamy się, co nakłoniło tę kobietę do zostania matką i czy na pewno stało się to naturalnym sposobem. Może to było in vitro? A może surogatka? Nie wiadomo czy poznamy odpowiedzi na wszystkie pytania. Na pewno jednak warto zastanowić się, czy każdy wiek jest dobry na macierzyństwo.

 

marta_jagodzinska_specjalistkaSPECJALISTA RADZI

Na rosnącą popularność późnego macierzyństwa składa się kilka równolegle funkcjonujących mechanizmów psychologicznych i społecznych. Psycholodzy nie negują macierzyństwa w późnym wieku. Wydaje się, że taka sytuacja związana jest z osiągnięciem stabilnej sytuacji zawodowej, materialnej oraz rodzinnej. Perspektywa ekonomiczna ma tutaj duże znaczenie –w młodości kobiety większość czasu spędzają na budowaniu swojej pozycji zawodowej. Docierają w końcu do miejsca, w którym czują się materialnie zabezpieczone i gotowe na powiększenie rodziny. Duże znaczenie ma również trudna sytuacja kobiet na rynku pracy – przerwa w karierze często oznacza utratę dotychczasowej pozycji.

Kobieta dojrzała wykazuje mniejszy pęd do korzystania z życia pełnymi garściami. Ten etap ma już za sobą, a decyzja o zostaniu matką jest najczęściej wyrazem wewnętrznej potrzeby. Wśród mam funkcjonuje przekonanie, że mama dojrzała to synonim większej cierpliwości, mniejszy perfekcjonizm, mniejsza presja związana z wizerunkiem idealnej matki i pani domu. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy dojrzałe macierzyństwo jest z punktu widzenia psychologii korzystne czy też nie. W macierzyństwie najważniejsza jest relacja z dzieckiem. Więź można budować na wiele sposobów, jednak najlepszym jest towarzyszenie dziecku, wspieranie go i reagowanie na jego potrzeby. Jeśli dojrzała matka jest na to gotowa, ma siłę fizyczną i dysponuje dobrym zdrowiem, psychologia nie widzi przeciwwskazań.

Trudność pojawia się, gdy świeżo upieczoną matką jest kobieta w wieku 60-70 lat, kiedy to rozwojowo następuje przyjęcie roli babci. Tym samym modyfikacji ulega rola matki – zmniejsza się jej wpływ na dorosłe już dziecko. Wydaje się, że ten wiek może generować trudności fizyczne w donoszeniu ciąży oraz opiece nad dzieckiem, na pewno jednak nie przesądza o nawiązaniu prawidłowej więzi emocjonalnej. Zagrożeniem tak późnego macierzyństwo może być niedopełnienie roli matki ze względu na dolegliwości okresu starości, a także niewypełnienie ostatniej fazy macierzyństwa – roli babci. Późne macierzyństwo może być tak samo świadome i pełne radości jak wczesne macierzyństwo – to nie wiek przesądza o jakości więzi emocjonalnej z potomkiem.

Podobne

3 komentarze

  1. Renata

    a ja jestem już zmęczona debatowaniem nad „późnym macierzyństwem”, tzn. po 30-tce – bo dla większości osób macierzyństwo po 30-tce (a co dopiero po 35-ym roku życia!) jest „późnym macierzyństwem”. Jestem zmęczona, bo nie bardzo rozumiem, komu przeszkadza matka w tym wieku? urodziłam syna w wieku 38 lat, w ciążę zaszłam szybki i bez problemów, całą ciążę pracowałam, ćwiczyłam i dobrze się czułam – w przeciwieństwie do 90% poznanych młodszych kobiet w ciąży (cały czas coś je bolało, skracało, otwierało, zamykało i musiały 9 miesięcy przeleżeć na kanapie obżerając się niemiłosiernie). O zgrozo, planuję kolejne dziecko jeszcze przed 40tką i nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Nie jestem zmęczona, mam dużo sił, dużo radości z życia, optymizmu, energii i planów na przyszłość. Zakładam, że przede mną jeszcze wiele wspaniałych lat, niekoniecznie w domu starców. Zakładam – bo nie wiadomo co komu pisane, ale i młodszym (niestety) matkom przydarzają się choroby. Nie bardzo wiem, dlaczego wszyscy debatują nad moim wiekiem, to raczej ja jestem przerażona kondycją tzw. młodych matek, które są „wiecznie zmęczone”, zapracowane, nie mają na nic czasu, są sfrustrowane,a dzieci znerwicowane. Próbują wyrwac się z domu przy każdej możliwej okazji, albo wręcz przeciwnie siedzą w domu czekając aż dzieci podrosną. Po co debaty nt. „co psychologia mówi o „późnym” macierzyństwie (w wieku 40 lat 😉 a czego nie mówi, neguje, czy nie neguje”, skoro większość matek w tym wieku jest w dużo lepszej kondycji niż nasze młodsze koleżanki? Jesteśmy ustawione, zadbane, karierę już zrobiłyśmy, a jeszcze pół życia przed nami. Czy to naprawdę jakiś problem? natura umożliwiła mi urodzenia zdrowego dziecka, nad czym tu debatować??

    Odpowiedz
    • Marta

      mysle tak samo…pierwszego Syna urodzilam majac 37 lat…bo wczesniej nie dalo sie ze wzgledow finansowych zaplanowac powiekszenia rodziny.
      Jestem szczesliwa i pelna sil jak moja Poprzedniczka w tym temacie.
      Obecnie mam 39 lat i w lutym przyjdzie na swiat nasza Corka…bede miala wtedy akurat skonczone 40 lat. Tez jeszcze pracuje i nie narzekam. Jestem dojrzala mama i niczego nie zaluje. Aktywna zawodowo, planujaca …
      To prawda o mlodszych kolezankach, nie wiem czemu tak jest, ze nie moga pracowac, ze choruja, ze ich ciaze sa zagrozone i ciagle maja jakies problemy…
      Mimo mojego wieku czuje sie mlodo i jestem zdrowa, nie cierpie na zadne przewlekle choroby, nie pale, zdrowo sie odzywiam…wiec czemu nie powiekszac rodziny?
      Tak samo mysle ze jeszcze pol zycia przede mna i wierze ze wszystko pojdzie gladko.
      Rodze znowu naturalnie…bez cesarek na zyczenie, strachu przed bolem i innych pierdol…
      I czasem mysle ze my dojrzale matki jestesmy inny rocznik, inna fabryka…z tych „solidniejszych materialow”

      pozdrawiam wszystkie dojrzale mamy
      trzymajcie sie i nie dajcie sobie wmowic ze zle robicie.
      idzcie za glosem serca
      :-*

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany