Dzieci nie trzeba nakłaniać do obcowania z kulturą popularną. Migotliwe wideoklipy w wielu domach są częścią codzienności, a postacie znane z rzeczywistości wirtualnej często wyrastają na bohaterów już w oczach kilkulatków. Nieco trudniej przychodzi najmłodszym poznawanie piękna kultury wysokiej i sztuki.

Czy naprawdę to takie ważne…?”

Tego typu pytanie stawia sobie wielu rodziców. I trzeba przy tym dodać: „niestety”. Sens edukacji kulturalnej nawet najmłodszych dzieci nie powinien być w ogóle tematem do dyskusji. Wychowanie, w którym kultura i sztuka nie jest egzotyką, przynosi wyłącznie korzyści. Przede wszystkim oddziałuje na kształtowanie wrażliwości dziecka. Na przykład, odpowiednio dobrany spektakl teatralny – stosownie do możliwości poznawczych i emocjonalnych małego widza – może być najlepszą lekcją wychowawczą, prawdziwą skarbnicą wiedzy o świecie.

Inną zaletą edukacji kulturalnej dzieci jest wszechstronne poszerzanie ich horyzontów. Kino, teatr, muzea, galerie sztuki – to miejsca, do których zawsze warto wracać z dziećmi, choćby po to, aby inspirować ich kreatywność, budzić ciekawość świata czy rozwijać wyobraźnię. To musi zaprocentować w przyszłości. I procentuje. Wiadomo bowiem, że czerpanie z rezerwuaru najlepszych wzorców, jakie zapewnia kultura i sztuka, korzystnie oddziałuje na dzieci i młodzież. Edukacja kulturalna na co dzień, nie tylko na obowiązkowych zajęciach w szkole, jest najlepszą formą kształtowania charakteru młodego człowieka, jego przyzwyczajeń, tolerancji, poglądów i wrażliwości.

Wysiłek, który się opłaca

Kontakt dziecka z kulturą i sztuką nie zawsze bywa łatwy i przyjemny. Jak wiadomo, dziecko najchętniej odbiera bodźce, które nie wymagają od niego szczególnego skupienia uwagi. Stąd naturalne zainteresowanie dzieci elementami kultury popularnej, które służą przede wszystkim rozrywce. To normalne, że dziecko przede wszystkim poszukuje zabawy. Łatwiej sięgnąć po smartfona czy tablet niż skupić się na odbiorze złożonego przekazu. Możliwości poznawcze dziecka często utrudniają – niekiedy wręcz uniemożliwiają – interpretację przekazu, jaki niesie za sobą spektakl, wystawa w galerii sztuki czy film. Patos wydarzeń artystycznych, który jest czytelny dla dorosłego, pozostaje niezrozumiały dla młodego odbiorcy. Niezrozumienie zaś budzi zniechęcenie…

Ważne, aby dziecko nie zraziło się do obcowania z kulturą i sztuką. Edukacja poprzez zabawę, która jest najlepszą formą nauki i wychowania, sprawdza się również i w tych dziedzinach. W przypadku dzieci istotne jest stwarzanie pozytywnego wrażenia, że kontakt z dziełami sztuki może być formą przyjemności. Walory edukacyjne w początkowym etapie powinny odgrywać pomniejszą rolę. Z pewnością wizyta w teatrze powinna być przede wszystkim formą swobodnej rozrywki, niekoniecznie zaś sztywną lekcją przepełnioną moralizatorstwem i dydaktyką. Tutaj ważną rolę do odegrania mają teatry dziecięce i inne instytucje kultury, które przygotowują program dla najmłodszych odbiorców. Nie mniej ważne jest także nastawienie samych rodziców. Powinni oni rozumieć i docenić znaczenie edukacji kulturalnej, przejmować inicjatywę oraz aktywnie zachęcać swoje pociechy do spędzania wolnego czasu w taki właśnie sposób. Nie da się ukryć, że może to być wyzwanie, zwłaszcza w pierwszych latach życia dziecka, ale zdecydowanie warto je podjąć.

Czy nie jest zbyt wcześnie?

W mniemaniu wielu rodziców kultura i sztuka to przede wszystkim domeny dorosłych, gdyż do poprawnego odbioru dzieł należy po prostu „dorosnąć”. Rzeczywiście, jak już wcześniej wspomniano, trudno, aby kilkuletnie dziecko zachwycało się malarstwem Picassa, filmami Felliniego albo spektaklami teatru groteski… Nie oznacza to jednak, że zamiłowanie do sztuki pojawi się u dziecka wraz z wiekiem, na zasadzie automatyzmu. Do obcowania ze sztuką warto przyzwyczajać stopniowo, metodą małych, ale systematycznych kroków.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby nawet małe dzieci gościły na przedstawieniach w teatrze. Trudno wymagać od trzy- albo czterolatka pełnego skupienia podczas wszystkich aktów, mimo że sztuki dedykowane najmłodszym są odpowiednio dostosowane do ich możliwości odbiorczych, co dotyczy zarówno formy teatralnej, jak i samego czasu trwania spektaklu. Roztargnienie małego widza i jego swobodne zachowanie to zupełnie normalna sprawa i żaden powód do niepokoju dla rodzica.

Może się wręcz zdarzyć, że określona sztuka teatralna czy film kompletnie nie przypadną do gustu dziecka; może się ono przestraszyć jakiejś postaci na scenie czy wykazywać całkowity brak zainteresowania fabułą filmu. W takich przypadkach nie należy usilnie przekonywać dziecka do konieczności pozostania na miejscu, lecz po prostu wybrać się ponownie na inny film lub spektakl. Na pewno nie można się zniechęcać po pierwszych niepowodzeniach. Najważniejsze jest wypracowanie przekonania, że sala kinowa i teatralna to miejsca relaksu, do których powraca się z przyjemnością.

Kultura i sztuka nie są nudne!

Tradycyjne postrzeganie kultury i sztuki wysokiej jako intelektualnych wyżyn sprawia, że dla dziecka te dziedziny mogą się wydawać zarówno niedostępne, jak i… nudne. Niestety, podobnie uważa również część rodziców. Tymczasem obcowanie z kulturą i sztuką może (i powinno) być barwną przygodą, również dla najmłodszych.

Współczesne spektakle teatralne dla dzieci często opierają się na interakcji z widownią, co sprawia, że dziecko staje się „współtwórcą” całego wydarzenia. Filmy w technologii 3D i 4D mogą dostarczać niezapomnianych wrażeń i efektywnie zachęcać do dalszych kontaktów z kinem. Coraz więcej muzeów organizuje interaktywne wystawy, posługując się najnowocześniejszym sprzętem audiowizualnym i komputerowym. To sprawia, że obcowanie z historią może być częścią dobrej zabawy. Podobnych przykładów jest znacznie więcej, a zróżnicowana oferta kulturalna sprawia, że każde dziecko może znaleźć wydarzenie, które je zainteresuje, oczywiście z pomocą rodziców. Obecnie przyjazny dla dziecka, łatwy w odbiorze i po prostu atrakcyjny kontakt z dziełami sztuki staje się standardem. Warto o tym pamiętać, gdyż jest to jeden z ważniejszych etapów rozwoju młodego człowieka.

Podobne

2 komentarze

  1. małgorzata

    Nie ma to jak obcowanie z kultura i sztuka w praktyce! Moj syn chodzi do szkoly muzycznej Muzofilia. Jestem pod wrazeniem jak bardzo sie rozwinal od kiedy tam uczęszcza. Kadra wywarla na nim ogromny wplyw, uksztaltowala mu sie wrazliwosc, ale takze samodyscyplina. Bardzo sie ciesze, ze wybralam te szkole.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany