Od jakiegoś czasu można zauważyć prorodzinny trend polegający na tym, że w naszym otoczeniu przybywa miejsc tak zwanych „przyjaznych” dziecku lub rodzinom z dziećmi. Pojawiają się więc różnego rodzaju lokale przyjazne dzieciom: restauracje, knajpki, kawiarnie, jadłodajnie, bistra, a także inne miejsca, w których rodzice z dziećmi nie są traktowani jak intruzi, a wręcz stają się mile widziani.

Kultura fusion

Podobnie ma się rzecz w przybytkach kultury. Coraz chętniej są otwarte na młodszych uczestników kultury, chociaż proponowana oferta wciąż dotyczy raczej starszych dzieci. Na szczęście, skończyły się już czasy, gdy spektakl teatralny można było obejrzeć tylko w teatrze lub operze, muzyki posłuchać w filharmonii, a film – obejrzeć w kinie. Kultura wychodzi na ulicę (nieraz wręcz dosłownie) i trafia pod strzechy. Dzięki temu każdy, nawet nieobyty z kulturą normalny „zjadacz chleba”, może uczestniczyć w różnorakich wydarzeniach kulturalnych lub parakulturalnych. Poza tym kultura coraz chętniej wchodzi w mariaż z oświatą, sportem, a nawet gastronomią, co niejednokrotnie przynosi interesujące efekty.

Gdzie? W bibliotece!

Biblioteki ponadto to jedne z tych miejsc, które przejęły stery w kulturotwórczym posłannictwie. Dlatego też poza swoją naturalną funkcją propagowania czytelnictwa, biblioteki coraz częściej pełnią funkcje ośrodków kultury. Możemy w nich obejrzeć wystawy lub teatrzyki dla dzieci, wziąć udział w spotkaniach z pisarzami i innymi znanymi ludźmi albo w różnorakich warsztatach i konkursach, a także po prostu pobyć oraz pobawić się z dzieckiem. W większości placówek dostępny jest nie tylko bogaty księgozbiór dla dzieci, ale także kąciki zabaw lub sale dla najmłodszych. Prym w tej mierze wiodą takie placówki, jak Biblioteka Manhattan, Bibliotka Głównej, czy filia 26 na Żabiance, gdzie raz w miesiącu organizowana jest „Pora malucha” dla dzieci w wieku od 1,5 roku do 4 lat wraz z rodzicami lub opiekunami. Warto podkreślić, że są to zajęcia bezpłatne. Podobne wydarzenia odbywają się też w bibliotekach sopockich (zwłaszcza w Minitece czy niedawno otwartej Sopotece) i gdyńskich, dlatego też warto do nich zaglądać i szukać czegoś dla siebie.

Jeśli nie do biblioteki, to gdzie z niemowlakiem?

Dla tak małego dziecka najlepszym rozwiązaniem jest wybór zajęć ogólnorozwojowych z elementami muzyki, plastyki, rytmiki i tańca, które są adresowane do roczniaków oraz starszych dzieci. Można je znaleźć w ofercie wielu centrów edukacji, klubów, fundacji czy szkółek, aczkolwiek za każde trzeba solidnie zapłacić. Jedno spotkanie, które trwa około 45 minut, kosztuje średnio 20–30 zł. Nie każdego na to stać, dlatego opiekunowie już na tym etapie zaczynają się rozglądać za darmowymi lub tańszymi zajęciami dla swych pociech, zwłaszcza że z wiekiem dziecka jego chęci i możliwości uczestnictwa w różnego typu lekcjach dodatkowych będą się zwiększały.

Przyjazne i kulturalne, choć nieoczywiste

Zanim świeżo upieczeni rodzice ośmielą się przekroczyć progi jakiejś świątyni sztuki (wszak krzyk lub płacz niemowlaka w świątyni mógłby być niemile widziany), pierwsze kroki z dzieckiem kierują raczej w stronę czegoś mniej „zobowiązującego”, czyli do kawiarni lub knajpki, gdzie można coś zjeść lub napić się kawy, pobyć chwilę poza domem, a także oswoić swoją pociechę z inną, niedomową przestrzenią. Nic dziwnego – wszak kulinaria i obyczaje to również część kultury i warto od tego zacząć edukację kulturalną małego człowieka.

Ciekawe jest to, że niektóre lokale wyczuły ten target i poszerzają swą działalność o dodatkowe atrakcje dla milusińskich, organizując np. spektakle dla dzieci, różnorodne zajęcia lub warsztaty dla samych malców albo rodziców z dziećmi.

Kulturalnie – gastronomicznie

Przewijaki w toalecie, wysokie krzesełka dla maluchów, miejsca dla karmiącej matki, podjazdy dla wózków, miniplace zabaw w ogrodzie, kąciki do zabawy i menu dla dzieci – to minimum, jakie powinno spełniać miejsce przyjazne dzieciom i właściwie generalny standard, dlatego część lokali stara się przyciągnąć najmłodszych klientów w inny sposób. Jak grzyby po deszczu wyrastają więc zwłaszcza miejsca do zabaw, w których dzieciaki mogą porysować, pobawić się, poukładać klocki lub poczytać. Niektórzy restauratorzy idą o krok dalej i stwarzają wręcz całe strefy przeznaczone dla najmłodszych lub bezpośrednio dla całych rodzin z dziećmi, gdzie można połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli spokojnie zjeść posiłek i spędzić czas na zabawie z dzieckiem.

Wszystko to jest godne podziwu, zwłaszcza gdy w ślad za tą zabawową stroną idzie jeszcze jakaś zacna oferta kulinarna. Tymczasem w większości miejsc chełpiących się mianem „przyjaznego dzieciom” w menu albo nie znajdziemy wcale pozycji dla najmłodszych, albo propozycja obiadowa ogranicza się do rosołu lub zupy pomidorowej, spaghetti, nuggetsów, paluszków rybnych i naleśników. Oczywiście niektóre lokale proponują połowę dorosłej porcji dla dziecka z ogólnodostępnego menu, jednak jedzenie to zwykle nie nadaje się dla młodszych dzieci, bo jest zbyt mocno przyprawione (zbyt słone, za ostre itd.).

Kulturalnie – kawiarnianie

Niebanalnym miejscem, łączącym gastronomię z oferta kulturalną, jest np. gdyńska Ciuciubabka Cafe (na ul. Piłsudskiego) – kawiarnia rodzinna, z założenia „miejsce dla dzieciatych”. Oferowane tu wydarzenia adresowane są i dla rodziców, i dla dzieci, a spora część programu jest bezpłatna. Można więc skorzystać z porad lub wziąć udział w spotkaniach lub warsztatach. Organizowane są ponadto spotkania z psychologami, położnymi, dla chorych na tarczycę czy spektakle dla dzieci (w wieku 0–5 lat). Działa tu Strefa Rozwoju Osobistego Kobiet Aktywnych i Klub Przedsiębiorczych Mam. Odbywa się cykl warsztatów dla dzieci „Kim będę, gdy dorosnę”. Można też przyjść na jogę, wymianę dziecięcych ubranek, spotkania chustowe lub zajęcia gimnastyczne dla mam itp.

Podobny profil ma gdańska restauracja BabyCafe.pl (ul. Słowackiego), „stworzona z myślą o dzieciach i ich Rodzicach, Dziadkach, Ciociach, Wujkach”. Już sama nazwa wskazuje na charakter tego miejsca. W karcie znajdziemy specjalne menu dla milusińskich – jak twierdzą właściciele, to domowe, zdrowe, naturalne i przygotowywane tradycyjnymi sposobami jedzenie, ale też uwzględniające różne diety (np. bezglutenową). Posiłki podawane są na dziecięcej zastawie i ze sztućcami dla najmłodszych. Na życzenie można dostać zmiksowaną zupę lub podgrzać własne jedzenie dla maluszka. Mamy karmiące piersią mają do dyspozycji wygodny fotel do karmienia. Poza tradycyjnym kącikiem zabaw (tzw. Zabawialnią), dla starszych pociech powstał kącik internetowy z konsolą. Ponadto w lokalu organizowane są zajęcia baletowe, taneczne, nauka języków obcych itp., a w weekendy – zajęcia z animatorką na zasadzie zajęć „świetlicowych”.

Kulturalnie po sąsiedzku

Świetlica to miejsce kojarzące się zapewne niektórym z poprzednim ustrojem, jednak tego typu punkty na mapie wciąż istnieją. Może zmieniły nazwę, stały się bardziej nowoczesne, ale prosperują, a niektóre z nich mają się nawet całkiem nieźle. Mowa tu o domach kultury, klubach osiedlowych lub dzielnicowych, domach sąsiedzkich czy ogniskach młodzieżowych. Oferta w nich jest różnorodna, zwykle zależna od wielkości dzielnicy lub osiedla, na którym się znajduje, ale na ogół dość szeroka – obejmująca zarówno młodszych, jak i najstarszych mieszkańców danego terytorium. Warto przejrzeć program i poszukać czegoś właśnie dla siebie i dziecka. Festyny, dni sąsiadów, pchle targi, różnego rodzaju spotkania są na porządku dziennym. Zajęcia, warsztaty i projekcje bywają czasem tam nieodpłatne lub za symboliczną złotówkę, a nawet jeśli są płatne, to zazwyczaj bilety kosztują mniej niż te do kina czy teatru. Poza tym w większych ośrodkach tego typu organizowane są wystawy, spektakle, pokazy filmowe, warsztaty różnego rodzaju, spotkania ze znanymi ludźmi, występy kabaretów; działają też kluby, np. Klub Mam w CK na Morenie.

Kulturalnie – edukacyjnie

Jeśli poszukujecie jednak czegoś bardziej profesjonalnego, to na pewno w sukurs przychodzą centra kultury, tj.: Centrum Kultury w Gdyni, Nadbałtyckie Centrum Kultury, Pałac Młodzieży w Gdańsku, Gdański Archipelag Kultury, Młodzieżowy Dom Kultury w Gdyni i Sopocie, w których edukacja przeważnie stanowi część programową. Jednak są to placówki, które swój program kierują raczej dla starszych dzieci (minimum w wieku przedszkolnym, głównie jednak dla tych w wieku szkolnym i nastolatków). Instytucje stricte dla młodzieży mają swoje pracownie: teatralne, plastyczne, muzyczne (wokalne, taneczne i nauka gry na instrumentach, takich jak: gitara, pianino, flet, saksofon), logopedyczne, sportowe (karate, judo, szachy), językowe, komputerowe, modelarskie itp., gdzie przyszli adepci mogą kształcić swoje pasje i spędzać czas pozaszkolny w gronie rówieśników. Niestety, wszelkiego rodzaju warsztaty, kursy i zajęcia są w nich odpłatne, a kandydaci często muszą brać udział w długotrwałej rekrutacji, ubiegać się o przyjęcie, składając odpowiedni wniosek wraz z potrzebnymi dokumentami.

Muzyka łagodzi obyczaje

Przykładem interesującej inicjatywy był cykl koncertów interaktywnych „Jazz dla najmłodszych” (impreza organizowana była kilka lat temu w gdańskim Mieście Aniołów, a w 2014/2015 – w gdyńskim klubie Bukszpryt przy u. Morskiej), prowadzonych przez znanego perkusistę i animatora kultury, prof. Piotra Sutta.

Ciekawą muzyczną ofertę edukacyjną dla najnajów ma YAMAHA Szkoła Muzyczna w Gdańsku i Gdyni. Realizowany jest w niej program „Niemowlaki w Krainie Dźwięków” dla maluchów od 4. do 18. miesiąca życia. Tematy zajęć są zaczerpnięte z życia codziennego (np. kąpiel, zmiana pieluszki, spanie, jedzenie, poruszanie się, ząbkowanie, nauka mówienia, choroby, urodziny). Dzieci grają na prostych instrumentach, a także wykorzystują do stwarzania dźwięków zabawki i przedmioty codziennego użytku. Dla starszych smyków (od 1,5 roku do 4 lat) natomiast przewidziany jest program „Szkraby i Muzyka”, z elementami plastycznymi.

Podobne działania umuzykalniające prowadzi Akademia Music Baby Art Trójmiasto. Program inspirowany jest metodą E.E. Gordona i przeznaczony dla niemowląt i dzieci do 3 lat. Zajęcia polegają na stymulowaniu rozwoju muzycznego głównie za pomocą śpiewu.

Warto ponadto pamiętać, że co roku Międzynarodowy Festiwal Mozartowski Mozartiana przygotowuje dla dzieci specjalny program edukacyjny. Koncerty w Parku Oliwskim są darmowe, dlatego tym bardziej nic nie stoi na przeszkodzie, by wybrać się tam ze swoją pociechą.

Co w muzeum piszczy?

Propozycja muzeów zdecydowanie skierowana jest do dzieci starszych – w wieku szkolnym i przedszkolnym. Jednak niektóre placówki inaczej starają się wyjść naprzeciw rodzicom z malutkimi dziećmi. W Muzeum Narodowym w Gdańsku nie przewidziano, co prawda, wystaw specjalnie dedykowanych dzieciom, istnieje za to możliwość wejścia do wszystkich oddziałów z wózkiem dziecięcym, choć „konieczne jest samodzielne wniesienie wózka na wyższe kondygnacje w przypadku braku windy”.

Dla najmłodszych uczestników kultury atrakcje przygotowało za to Europejskie Centrum Solidarności, tworząc specjalnie dla maluchów Wydział Zabaw. Sala ta zajmuje ponad 400 m kw, jest wyposażona w różnego typu mobilne i interaktywne stanowiska. Bilet za godzinę zabawy kosztuje 5 zł.

Nowatorska na tym tle wydaje się edukacyjna propozycja Muzeum Historycznego Miasta Gdańska – „Maluszki w Muzeum”. Program przeznaczony dla dzieci w wieku 1–3 lat i znajdują się w nim, jak możemy wyczytać na stronie tej placówki: „zabawy ogólnorozwojowe, integracyjne, socjalizujące, połączone z pierwszymi próbami kontemplacji sztuki – słuchaniem muzyki klasycznej, poszukiwaniami motywów architektonicznych oraz zdobniczych”.

A może do teatru?

Rodzice niemowlaków mogą mieć problemy ze znalezieniem kulturalnych rozrywek, chociaż i w tym temacie następują zmiany. Powstają m.in. spektakle dla najnajów, np. w gdańskim Teatrze Miniatura obejrzeć można dwa takie przedstawienia „Tam i tu” oraz „Afrykańska przygoda” – oba dla widzów w wieku 1–4 lat.

Tekst: Magda Raczek

Podobne

O Autorze

Mat. Redakcyjne

Magazyn Together - Rodzinna strona Trójmiasta

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany