Mamo, a jak się mówi pomidor po angielsku?” – pyta trzyletnia Zosia. „Pomidor to tomato”. „A dlaczego tak inaczej?”.

Dzieci rodzą się obywatelami świata. W ciągu pierwszego roku życia mogą się nauczyć dowolnego języka. W jednym z wiodących ośrodków naukowych przeprowadzono eksperyment, gdzie sześciomiesięczne dzieci miały codziennie kontakt z osobą, która mówiła przez godzinę do nich w obcym języku. Po miesiącu obraz mózgu wykazał, że ich zrozumienie tego języka identyczne ze zrozumieniem języka ojczystego1.

Jak możemy wykorzystać ten naturalny potencjał dziecka do przyswajania języków obcych? Z pewnością odpowiedzią nie są edukacyjne programy, filmy, piosenki, chociaż ich towarzystwo może uprzyjemnić naukę. Ludziom zależy na relacjach – tym małym ludziom również. Jesteśmy zaprogramowani od urodzenia do oceny, czy warto się wysilać, wypracowując schemat zrozumienia drugiej osoby, czy też nie. Każda przyjemna, cykliczna interakcja sprawia, że nawet bardzo małe dzieci tworzą skomplikowane systemy pozwalające im na podtrzymanie i rozwijanie tej relacji.

Wiek wywiera wpływ na jakość i swobodę posługiwania się językiem obcym. Dzięki dynamice rozwoju badań w zakresie neurolingwistyki, jak również neurobiologii społecznej, możemy precyzyjnie wykazać, jak ten rozwój przebiega i jakie są różnice występujące pomiędzy obszarami korowymi osób jednojęzycznych a dwu- i wielojęzycznych. Wiemy również, że dwujęzyczność, zwłaszcza wczesna, wpływa na obraz mózgu człowieka oraz na ilość istoty szarej. Korzyści jest wiele. Między innymi opóźnia starzenie mózgu o około pięć lat, podwyższa umiejętności niezbędne przy twórczym rozwiązywaniu problemów, a także podnosi się poziom skupienia2.

Jeśli sami mówimy dobrze np. po angielsku, to prostym pomysłem jest dwujęzyczność miejscowa: wystarczy, że wyznaczymy miejsce na kącik językowy w domu (np. kilka metrów w pokoju obrysowanych taśmą malarską na podłodze), umieścimy tam atrakcyjne gry planszowe czy zabawki, ale przede wszystkim – wybierzemy czas, kiedy nasz szkrab jest wypoczęty i uśmiechnięty. Codziennie pięć minut spędzone z mamą czy tatą w kąciku zabaw językowych, gdzie rozmawia się tylko w wybranym przez nas języku, sprawi, że nasz kilkulatek po roku będzie nieomal dwujęzyczny. Koszt jest żaden – wystarczy konsekwencja i dobra aranżacja przestrzeni.

Posługiwanie się mową jest domeną wrodzoną, a nawet ujmowaną przez niektórych badaczy jako instynktowna. Jednak mimo wrodzonej predyspozycji do komunikacji werbalnej, człowiek nie jest w stanie posługiwać się mową, nie przebywając wśród ludzi mówiących konkretnym językiem.

Podobne

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany