Tekst: Kamila Gulbicka



Pochodzą z Finlandii i kochają dzieci – i te małe, i te młode duchem. Mimo że mają 60 lat, nie postarzały się ani o dzień. Do dziś wychowują kolejne pokolenia mądrych i odważnych ludzi oraz uczą prostego zachwytu codziennością. Zobacz, skąd wzięły się małe trolle i poznaj ich kontrowersyjną autorkę – Tove Jansson.

Talent wyssany z mlekiem matki

Tove Jansson tworzenie miała w krwi. Była bowiem jednym z czworga dzieci słynnych skandynawskich artystów, Viktora Janssona, rzeźbiarza oraz Signe Hammarsten, malarki. Wydawać by się mogło, że córka plastyków pójdzie w ich ślady, zamiast zostać pisarką. I tak też się stało. Mało kto wie, że autorka Muminków studiowała malarstwo i całym sercem była oddana tej artystycznej dziedzinie. Pisanie zaczęła uprawiać po drodze – raczej jako autoterapię pomagającą w okresie wojny uporać się z tęsknotą za ojcem, który ruszył na front. Ona sama nigdy nie przypuszczała, że świat oszaleje na punkcie trolli, które powołała do życia
. Wielokrotnie, już jako starsza osoba twierdziła, że szaleństwo na temat Muminków ją męczy. Zaczęto bowiem nie tylko prosić o kolejne tomy. Reżyserzy wystawiali Muminki w teatrze, wytwórnia filmów animowanych zaadaptowała Muminki na własne potrzeby, a krągłe trolle zaczęły pojawiać się na witrynach sklepowych jako maskotki do przytulania, ozdoby talerzy, płatków śniadaniowych, ba! Nawet papieru toaletowego!

Skąd ten boom?

Boel Westin, autorka biografii zatytułowanej „Tove Jansson: Mama Muminków”, opisując ten fenomen na 500 stronach, stwierdziła, że trolle tym się różniły od innych dziecięcych bohaterów, że były inne. Miały swoje sekrety i nieprzesłodzone charaktery oraz były całkowicie odwzorowane na ludzkich postaciach. Łatwo więc było się z nimi identyfikować. Dwie pierwsze książki – „Małe trolle i duża powódź” oraz „Kometa nad Doliną Muminków” – były wyjątkowo rzeczywiste jak na owe czasy wojny. Zamiast odrealnionych bohaterów, otrzymaliśmy postacie z krwi i kości. Postacie, które się czegoś boją, panikują i wybaczają błędy. W pierwszej części Mamusia i Muminek wędrują po świecie w poszukiwaniu Tatusia, który zdecydował się opuścić rodzinę. W drugiej natomiast Muminek wraz z przyjaciółmi próbuje rozwikłać zagadkę komety, która zbliża się do Doliny, zwiastując jej rychły koniec.

Tove umieściła w bohaterach cechy swoje oraz przyjaciół. Sama czuła się Włóczykijem, który jest samodzielny, a od innych wymaga poszanowania własnej wolności. Swoją życiową partnerkę, Tuulikki Pietila, umieściła w małej istotce zwanej Too-tiki. Jej matka była Mamusią, która zawsze szanuje wybory reszty rodziny, ufając w ich dojrzałość, a Tatuś Muminka, niczym jej prawdziwy ojciec, znikał na całe dnie w swoim pokoju i oddawał się pisaniu pamiętników (tak jak jej prawdziwy ojciec rzeźbieniu). Pisarka nie stroniła również od charakterów niejednoznacznych, a koniecznych ze względu na rzeczywistość. Wiecznie czymś zatrwożony Ryjek, Mała Mi, która głośno krzyczy, gdy coś jej nie pasuje, oraz Bobek, który zawsze szuka okazji do wywinięcia innym numeru, mają takie cechy, jakie codziennie spotykamy w ludziach żyjących obok nas.

Mroczne historie przesłodzone kolorami

Większość z nas zna Muminków z kolorowej wieczorynki, która była emitowana w polskiej telewizji w środy o godz. 19.00. Tove Jansson nie była zachwycona efektami adaptacji jej książki przez wytwórnię filmową, a po sprzedaniu jej praw do ekranizacji, nie brała udziału w tworzeniu bajki. Stąd rysunkowy Muminek i Muminek z książki tak bardzo się różnią. Kiedy wytwórnia skoncentrowała się na tym, by stworzyć miłą bajkę dla dzieci, Tove wolała karmić je prawdą. A prawda nie zawsze jest kolorowa. W życiu bywa przecież, że ktoś odchodzi, ktoś się złości, a w tle majaczy wojna i osamotnienie.

Również sama Tove daleka była od bycia słodką dziewczyną. Nieraz narażała się na ostracyzm za swoją homoseksualną orientację czy zaangażowanie polityczne. W biografii Boel Westin czytamy jej intymne zapiski z dzienników i listy pisywane do przyjaciółek oraz jej późniejszej partnerki. Wiele z nich pełne były goryczy i poczucia osamotnienia. Muminki Tove nigdy nie były słodkie, dlatego ona sama nigdy ich nie kolorowała. Zawsze towarzyszyła im gruba, czarna kreska, która świetnie kontrastowała z bielą kartki. Muminek robił również zawrotną karierę jako bohater komiksu. Na przestrzeni lat stał się ikoną jej aktualnych, lecz metaforycznych komentarzy na temat sytuacji w kraju i za granicą. Tove tworzyła je w latach 50. na prośbę angielskiego magazynu London Evening News. W 2015 roku polskie wydawnictwo Eneduerabe postanowiło wydać zbiór jej komiksów, które chętniej czytają dorośli niż dzieci.

Słodko-gorzka historia

Z biografii Boel Westin wychyla się Tove jakiej nie znamy. Nad wyraz wrażliwa samotniczka, która u szczytu sławy przeklinała Muminki za to, że zabrały jej czas i wolność. Ostatecznie Tove zawsze czuła się bardziej malarką i rysowniczką niż pisarką, a prawdziwe szczęście znajdywała przy sztalugach ubrudzona farbami. Ten niewiarygodny boom na małe trolle zniekształcił obraz artystki, ukazując ją tylko z jednej perspektywy – Muminków. Tym czasem Tove namiętnie malowała, wystawiała swoje prace w Sztokholmie, a także pisywała opowiadania dla dorosłych. Dwa lata temu wydawnictwo Marginesy wznowiło książkę „Córka Rzeźbiarza” – krótkie nowele o smutkach, tęsknotach i pragnieniach młodej dziewczyny, która całe życie chciała tworzyć w zaciszu swojego atelier. Tove zmarła w czerwcu 2001 roku, a świat zapamiętał ją jako niezależną artystkę, która tworzyła dla dzieci, tych dużych i tych małych. Dopiero kilka not biograficznych sprawiło, że świat sięgnął po inne dzieła. Oprócz dziesięciu książek trollach, w jej dorobku znajduje się również osiem książek, w tym kilka tomów dojrzałych opowiadań o ludziach szukających spełnienia i osobistego szczęścia.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany