„Tatusiu, kupisz mi jutro lizaczka? No proszę, proszę najbardziej w całym życiu!”. „Obiecuję kochanie, jutro wrócę z pracy i przywiozę Ci dwa lizaczki, albo nawet trzy.”

Poniedziałek po weekendzie: 6 spotkań – 2 udane, reszta mierna; 26 telefonów – w tym 1/3 z ofertami niepotrzebnych usług; 3 projekty do dokończenia….

– Tatusiu, masz dla mnie lizaczki?

– Kochanie, Tatuś miał dzisiaj ciężki dzień.

– Ale obiecałeś!!!

Fundamentem każdej relacji jest poczucie bezpieczeństwa oparte na zaufaniu. Można to przyrównać do pielęgnacji wschodzącej rośliny. Trzeba się nieźle natrudzić, żeby dostarczyć odpowiednią ilość światła i wody, za to bardzo łatwo zadeptać takie kiełkujące maleństwo. Nasze kilkulatki budują sobie obraz rzeczywistości z pojedynczych cegiełek: obserwują zachowania rówieśników, świat przyrody, prawa fizyki, ale przede wszystkim to rodzice są dla nich modelami zachowań. Jeśli mają jasny przekaz, że ich potrzeby nie są mniej ważne niż zadania w pracy, ich poczucie własnej wartości rośnie. Badania prowadzone na Uniwersytecie w Chicago dowodzą, że jest bezpośrednia korelacja pomiędzy niskim poczuciem własnej wartości a materializmem. Wynika z nich, że iluzją jest, iż kolejne nabyte rzeczy zrekompensują niską samoocenę.

Kwestia zaufania ma kluczowy wpływ nie tylko na tak fundamentalne zagadnienie, jak postrzeganie siebie jako osoby wartościowej, ale jest również bezpośrednio powiązana z poziomem przestępczości. Jeśli dzieci wychowywane są w atmosferze nieomylnego, autorytarnego rodzica, wówczas autorytet kojarzy im się przede wszystkim ze strachem. Na krótką metę przynosi to doskonałe rezultaty: w łatwy sposób szantażując dziecko lub zastraszając jesteśmy w stanie wymóc na nim pożądane zachowania: „Masz zjeść obiad, bo nie pójdziemy do sklepu!”. Z pozoru niewinne stwierdzenie może spowodować lawinowe skutki, jeśli jest na stałe wpisane w komunikację domową; nie tylko zwiększa możliwość zaburzeń odżywiania, ale przede wszystkim jest to jasny komunikat: „Jestem rodzicem i wiem lepiej, czego Ci potrzeba”. Niestety, w przyszłości odzwierciedli się to w ryzyku powiązania z grupami przestępczymi, skłonnością do depresji, ale przede wszystkim nadużywania przemocy w życiu dorosłym.

Wyobraźmy sobie sytuację odwrotną:

– Mamo, ja chcę dziś iść do przedszkola w stroju księżniczki.

– Ależ kochanie, jest zima a twój strój ma krótkie rękawki, możesz się przeziębić.

– Ale ja chcę tak bardzo, bardzo.

– Posłuchaj, może umówimy się, że ubierzesz kurtkę i spodnie, a w przedszkolu się przebierzesz?

To początek kilkunastominutowej dyskusji opartej na kompromisie, która z pozoru jawi się jako strata czasu. Przecież łatwiej jest pewne rzeczy narzucić, niż wspólnie wypracować. Warto się jednak zastanowić, czy przyświeca nam w wychowaniu prymat posłuszeństwa, czy poczucie własnej wartości i sukces życiowy naszego dziecka.

 

Podobne

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany