W poradnikach dla przyszłych rodziców przyjmowanie pokarmów przez noworodki opisywane jest zwykle jako bardzo instynktowna czynność. Noworodek, położony na brzuchu mamy, ma powędrować do jej piersi, by rozpocząć ssanie.

Te piękne sceny – utrwalane na filmach, opisywane w szkołach rodzenia, w magazynach parentingowych – niestety, nie zawsze mają swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Dlaczego tak się dzieje? Bo przyjmowanie pokarmów to niesamowicie skomplikowana czynność, uzależniona od wielu czynników leżących zarówno po stronie rodzica, jak i samego dziecka.

Jedzenie – skomplikowana czynność

Do najważniejszych przyczyn zaburzających procesy związane z karmieniem i jedzeniem zaliczamy czynniki: organiczne, motoryczne, medyczne, behawioralne, sensoryczne, środowiskowe, postraumatyczne, jak również mieszane. Grupą predysponującą do pojawienia się problemów z karmieniem i motoryką oralną są z całą pewnością dzieci przedwcześnie urodzone. Psycholog Kay Toomey od ponad 30 lat pracuje z dziećmi, które nie chcą lub nie mogą jeść. W swojej działalności obala mity dotyczące jedzenia, w tym twierdzenie, że jest to łatwa i instynktowna czynność. Podkreśla, że jest wręcz przeciwnie – jedzenie jest jedną z najbardziej skomplikowanych czynności, w które człowiek się angażuje. Tylko samo połykanie wymaga koordynacji 26 mięśni.

Rodzic dziecka, które nie potrafi jeść, posunie się do każdej możliwości, jeśli tylko ma ona pomóc, oczywiście nie zawsze są to sposoby bezpieczne i korzystne dla dziecka czy relacji rodzic–dziecko.

Liczy się trening

Poszczególne etapy przyjmowania pokarmów – ssanie piersi, karmienie łyżeczką, picie z kubka otwartego czy żucie – są bardzo mocno od siebie uzależnione. Każda poprzednia czynność przygotowuje do opanowania nowej umiejętności. Dlatego nie warto się śpieszyć, ale też nie można opóźniać przejścia do kolejnego etapu. Aby dziecko mogło opanować sprawnie daną czynność, musi ją trenować. Jeśli więc chcemy, by np. maluch nauczył się pić z otwartego kubka, należy podawać mu właśnie taki kubek, a nie kubek niekapek czy inny rodzaj kubka, który tylko z nazwy imituje picie jak ze szklanki. Oczywiście zdarza się, że mimo treningu i starań opiekunów dziecko sobie nie radzi. W przypadku poboru płynu z kubka może to być zachłystywanie się, problem z piciem sekwencyjnym, krztuszenie się. Jak wspomniano na początku, podłoże tego stanu może być różnorodne, warto więc konsultować takie trudności z logopedą zajmującym się tematyką karmienia. Logopeda powinien ocenić możliwości dziecka, pomóc dobrać konsystencję płynu oraz sam kubek, które nie są bez znaczenia w pierwszych treningach.

Posiłek to przyjemność

To ważne, aby mówić głośno, że jedzenie nie jest czynnością prostą. Szkoła Terapii Karmienia „Od pestki do ogryzka” postawiła sobie za cel, aby podkreślać, że „Jedzenie to nie bułka z masłem”. Wiedza w tym zakresie jest potrzebna szczególnie świeżo upieczonym mamom, które, nastawione optymistycznie do naturalnego karmienia, odnoszą porażkę i nie potrafią sobie z nią poradzić. Buzujące hormony, niekiedy zmęczenie, stres, bardzo łatwo mogą wyprowadzić z równowagi, a tym samym – jeszcze bardziej pogłębiać problem. Dzieci, które nie radzą sobie na późniejszych etapach rozszerzania diety, nie akceptują nowych konsystencji, wymiotują przy jedzeniu – zaczynają bardzo negatywnie kojarzyć pokarm, porę karmienia, a nawet samą osobę karmiącą. Posiłek, który powinien być radością i czymś miłym, staje się przykrym obowiązkiem dla wszystkich członków rodziny. Im później dziecko uzyska stosowną pomoc, tym trudniej będzie mu zaakceptować, że posiłek to przyjemność.

Podobne

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany