Geocaching – podchody na nowo

W ciągu zaledwie kilku dni gra Pokemon Go skradła serca i umysły milionów ludzi na świecie, wyprowadzając ich na ulicę w poszukiwaniu wirtualnych stworków. Jednak już znacznie wcześniej wcześniej, zamiast poszukiwania nieistniejących stworzeń, była pogoń za prawdziwymi skarbami. Ich znalezienie często wymaga nie lada sprytu, wysiłku i inwencji.

Być może mijacie ich na ulicy lub na spacerze w parku czy lesie. Z telefonem lub innym urządzeniem GPS bacznie obserwują otoczenie, liczą kroki, zapisują coś w notatnikach, sprawdzają rynny, ławki, wchodzą na drzewa… To keszerzy (geocacher), czyli pogromcy skrytek.

Początki geocachingu
Historia geocachingu rozpoczęła się dokładnie 3 maja 2000 roku, gdy rząd USA odkodował sygnał wysyłany przez satelitę do odbiorników GPS. Dzień później Amerykanin Dave Ulmer, miłośnik sprzętu GPS, ukrył w lesie w pobliżu Portland (Oregon) duże plastikowe wiadro, w którym schował kilka wartościowych przedmiotów oraz notes i długopis. Następnie umieścił informację z dokładnymi współrzędnymi w internecie, na grupie dyskusyjnej użytkowników GPS. Reguły były proste: „zabierz coś, zostaw coś, odnotuj swoją wizytę w dzienniku”. Wiadro zostało odnalezione już następnego dnia przez Mike’a Teague, a sama gra nabrała tempa. W ciągu zaledwie miesiąca powstały skrytki na terenie całych Stanów, a nawet w Australii czy w Chile. Tak zrodził się ruch (raczej już nie gra) zwany geocachingiem.
Po raz pierwszy nazwa „geocaching” pojawiła się 30 maja 2000 roku, a jej twórcą jest Matt Stum. „Cache” w języku angielskim to „skrytka”, „kryjówka”, „schowek”. Przedrostek „geo” („ziemia”) wskazuje na globalny charakter tej zabawy i analogię do geografii. Zlokalizowanie pojemnika geocache jest możliwe dzięki posiadaniu współrzędnych geograficznych. Słowem „geocache” określa się ukryty pojemnik przeznaczony do szukania („kesz”, „skrytka”, „skrzynka”).
Kilka miesięcy później, 2 września 2000 roku, pojawiła się strona www.geocaching.com. Obecnie powstała aplikacja na telefony komórkowe, które w większości wypadków mają wbudowane moduły GPS. Wielu osobom nie spodobało się wprowadzenie płatnych dodatkowych funkcji i zaczęły powstawać nowe, w pełni darmowe strony geocachingowe (międzynarodowe i w poszczególnych krajach).

Uroki „keszowania”
Na czym faktycznie polega „keszowanie”? Na ukrywaniu pojemników w różnych miejscach. Zasadą jest umieszczanie skrytek w miejscach ciekawych historycznie, przyrodniczo czy kulturowo. Opisując skrytki, keszerzy często podają fakty z historii, ciekawostki albo zdjęcia. Pojemniki mają różną wielkość i kształt. Umieszczanie ich tylko dla samego faktu znalezienia na dłuższa metę jest nudne, dlatego keszerzy prześcigają się w maskowaniu skrytek i w utrudnianiu dostępu. Dzięki temu, szukając skrytek, czujemy się jak prawdziwi poszukiwacze skarbów.

Rozrywka dla każdego
Geocaching to wspaniały pomysł na spędzanie czasu z rodziną i z przyjaciółmi. Dzięki zabawie potrafimy nawet w deszczowy czy mroźny dzień wygonić dzieci na dwór w poszukiwaniu tajemnic. Mamy swoje ulubione miejsca – ich znalezienie z reguły kosztowało nas dużo wysiłku. Skrytki mogą być proste i zawierać tylko papierowy dziennik, zwany logbookiem, do którego trzeba obowiązkowo wpisać swój nick oraz datę. Można też narysować uśmiech lub dodać skrót TFTC (Thanks For The Cache – „dziękuję za kesza”). Multicache prowadzą do celu przez kilka innych skrytek lub zadań. Zagadki to dodatkowa trudność w postaci zadania matematycznego, logicznego czy językowego. Są też letter boxy, gdzie znajdują się pieczątki, które przystawiamy do swoich specjalnych notatników itd. Osobnym typem są skrytki związane z jakimś wydarzeniem (tzw. event), gdzie geocacherzy spotykają się w określonym miejscu i czasie, wymieniając się swoimi doświadczeniami i poznając osobiście.
W skrytkach można też znaleźć różne niespodzianki. Są to przedmioty podróżne (travelbug), geocoiny, geokrety, woodcoiny i różne pamiątki, które zostawiają kolejni znalazcy (zabawki, znaczki, breloczki, klocki itd.) na wymianę. Przedmioty podróżne i geocoiny mają swoje numery podróżne (travel code), za pomocą których można lokalizować ich drogę – często pokonują tysiące kilometrów, z kontynentu na kontynent, przenoszone przez keszerów ze skrytki do skrytki. My spotkaliśmy takie przedmioty podróżne z Meksyku, USA, Maroko, Kanady czy Australii.
Zarówno skrytki, jak i przedmioty podróżne loguje się na swoim koncie na wybranym portalu. Warto, bo oprócz wielkiej satysfakcji, można jeszcze zdobywać trofea – www.geocaching.pl współpracuje z PTTK, czego rezultatem są wspólne odznaki: popularna, brązowa, srebrna i złota.
Pamiętam naszą pierwszą rodzinną skrzynkę – niedaleko naszego domu w Oliwie – i pierwsze logowanie, gdzie na mapie skrytek pojawiła się nasza pierwsza buźka. Od tego czasu mamy na swoim koncie wiele osiągnięć. Planujemy założyć swoją pierwszą serię na terenie Oliwy. Może już niedługo spotkamy się na keszowym szlaku? Zapraszamy!

Tekst: Małgorzata Zaremba

Podobne

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany