Po wielu miesiącach przygotowań w piątek 10 lutego w Muzeum Miasta Gdyni udostępniono do zwiedzania nową wystawę stałą – „Gdynia – dzieło otwarte”. O główne założenia dotyczące wystawy zapytaliśmy kuratorów wystawy: dr. Jacka Friedricha, Agatę Abramowicz i dr. Andrzeja Hoję.

Jaka myśl przewodnia towarzyszyła powstawaniu wystawy?

J.F.: Streściłbym ją jednym zdaniem: „Historia Gdyni to historia gdynian”. Zależało nam bardzo, żeby spojrzeć na dzieje miasta z perspektywy ludzi, którzy je tworzyli, którzy tutaj mieszkali, pracowali, przeżywali bardzo dramatyczne wydarzenia, ale przecież także żyli zwykłymi, codziennymi sprawami. O tym łatwo zapomnieć, kiedy patrzy się na historię z takiej bardzo ogólnej, historycznej perspektywy, powiedzmy z góry. My chcieliśmy ją pokazać raczej „z dołu”.

A.H.: Ja bym tu dodał jeszcze jedną rzecz, dla mnie szczególnie ważną – nie tylko staraliśmy się pokazywać różne historie gdynian, ale chcieliśmy także oddać głos im samym. Ta obecność mieszkańców na naszej wystawie jest różnorodna: oczywiście prezentujemy nagrania dokumentujące wspomnienia gdynian, to już w dzisiejszym muzealnictwie historycznym standard, ale także pokazujemy wiele przedmiotów pozyskanych od mieszkańców.

A.A.: To spojrzenie „z dołu” łączy się z jeszcze jednym ważnym założeniem naszej wystawy – historii miasta nie opowiada jakiś jeden „wszechwiedzący”. Składa się ona z różnych wątków, które dopiero złożone razem ukazują dzieje Gdyni. Przypominamy losy bardzo różnych postaci.

J.F.: Staraliśmy się, żeby nasza wystawa nie pokazywała jednostronnej, skończonej czy zamkniętej wizji, ale żeby uświadamiała i nam, i naszym odbiorcom, że historia jest w ciągłym ruchu, podobnie jak jej rozumienie. Inne rzeczy interesowały nas w historii Gdyni 20 lat temu, inne interesują nas dzisiaj, a jeszcze inne, których może nawet teraz nie umiemy sobie wyobrazić, będą najbardziej interesujące za następnych 20 lat.

Do kogo skierowana jest wystawa? Czy istnieje jakaś szczególna grupa docelowa odbiorców?

A.A.: Próbowaliśmy tak przygotować naszą wystawę, żeby była ciekawa dla bardzo różnych grup odbiorców. Oczywiście bardzo nam zależy na mieszkańcach Gdyni. Mamy nadzieję, że dowiedzą się o swoim mieście rzeczy, których dotąd nie znali, że zaczną może nieco inaczej, nieco lepiej rozumieć historię Gdyni.

A.H.: Nasz pomysł opiera się na wprowadzeniu różnych poziomów przekazu – od bardzo ogólnego, dla osób szukających podstawowych informacji o mieście, przez bardziej szczegółowe, aż do poziomu przeznaczonego dla najwnikliwszych widzów.

J.F.: Poza tym dostosowaliśmy naszą wystawę do potrzeb osób niewidomych i niedowidzących, a także przygotowaliśmy różne warianty audioprzewodników, co też ma ułatwić odbiór wystawy różnym grupom odbiorców.

A.H.: Można wybierać spośród kilku różnych ścieżek zwiedzania naszej wystawy. Mamy także specjalną ścieżkę dla dzieci. Oczywiście rodzice w każdej chwili mogą przełączyć się na audycję dla dzieci, by móc poznawać Gdynię z najmłodszymi.

Czego jeszcze mogą się spodziewać na wystawie rodziny z dziećmi?

A.A.: Myślę, że wystawa będzie atrakcyjna dla rodzin z dziećmi, bo staraliśmy się zaprezentować także takie tematy, które mogą zainteresować i młodszych, i starszych. Mamy więc instalacje zachęcające do wspólnej nauki poprzez zabawę, działanie, wykonywanie zadań. Oczywiście w dzisiejszych korzystamy z możliwości, jakie dają nowoczesne multimedia, ale w historii Gdyni można się zanurzyć także poprzez zwykłe dotknięcie i poznawanie struktury przygotowanych do tego materiałów i przedmiotów.

J.F.: Za każdym razem, obok opowieści dla dorosłych widzów, będzie się też pojawiać jeszcze jedna, przygotowana z myślą o młodszych odbiorcach. Pierwsza z prezentowanych historii będzie wspomnieniem o przyborach szkolnych, z których najstarsze mają już ponad 70 lat… Ogromnie nas ucieszy, jeśli nasza wystawa o Gdyni i gdynianach będzie łączyć pokolenia.

Podobne

O Autorze

Mat. Redakcyjne

Magazyn Together - Rodzinna strona Trójmiasta

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany