To prawda, że coraz więcej dzieci (de facto, już dorastających) marzy o tym, by mieć własne mieszkanie. Póki co, warto się jednak zastanowić nad tym, w jakim wieku dziecko powinno mieć już własny pokój. To nie tylko kwestia wygody, ale i zachowania poprawnych warunków do jego rozwoju.

Pod kontrolą

Tak zwane elektroniczne nianie już od wielu lat są popularnym sprzętem wśród wielu rodziców, którzy wychowują małe dzieci. To pożyteczne urządzenie wychwytuje odgłosy wydawane przez dziecko, by transmitować je do głośnika, do którego mają dostęp rodzice. Na podobnych zasadach działają także aplikacje na smartfony. Niektóre systemy nadawczo-odbiorcze są wyposażone nawet w kamery termowizyjne, co umożliwia obserwowanie zachowania dziecka w ciemności, np. na monitorze komputera. Nowinki techniczne, które wspomagają nadzór nad dziećmi, dość dobrze sprawdzają się w dużych domach, ale w niewielkich mieszkaniach – już niekoniecznie mają sens. Niewielki metraż i cienkie ściany robią swoje… Poza tym wielu rodziców nie ufa systemom elektronicznym i woli zdać się na własną czujność.

Kiedy czas na własny pokój?

Niekiedy dziecko z różnych względów mieszka z rodzicami w jednym pokoju nawet do piątego lub szóstego roku życia. Czy to nie zbyt długo? Najczęściej obie strony – i rodzice, i dzieci – są już zmęczone takim układem. Nie można jednak określić jednej, uniwersalnej przesłanki, która wskaże nam, że już czas pożegnać się ze wspólnym pokojem.

Każde dziecko rozwija się w swoim niepowtarzalnym rytmie. Co więc powinno zwrócić szczególną uwagę rodziców? Na pewno poczucie niezależności, chęć dyskrecji i intymności, które zaczynają kiełkować około piątego roku życia. Jeśli będzie np. okazywało uczucie wstydu, należy to potraktować poważnie i nie zbywać wzruszeniem ramion. Zresztą sami rodzice – z oczywistych względów – również powinni zachowywać się dyskretnie. Dziecko będzie już coraz dokładniej utrwalać w pamięci ich zachowania.

Współdzielenie pokoju z dzieckiem może w późniejszym etapie jego rozwoju wiązać się z zaburzeniem jego naturalnego rytmu snu i czuwania. Jeśli wieczorem lubimy oglądać telewizję lub pracować przy komputerze, nie pomagamy dziecku w zdrowym i spokojnym śnie, którego potrzebuje jego mózg.

Nadchodzi szkoła

Zdarza się, że dzieci, które już zaczęły chodzić do szkoły, wciąż mieszkają w jednym pokoju z rodzicami. Taka sytuacja robi się już nie tylko mało komfortowa, ale wręcz jest skrajnie niekorzystna dla małego ucznia. Obowiązkiem rodziców jest zapewnienie mu optymalnego miejsca do nauki, z odpowiednim biurkiem, krzesłem i oświetleniem. Wyposażenie to ważna sprawa, ale jeszcze ważniejsze mogą być warunki, które zapewnią skupienie. Domowy gwar nie sprzyja w przyswajaniu wiedzy, zwłaszcza gdy dziecko nie potrafi jeszcze posługiwać się podzielnością uwagi. Tak naprawdę „kąt” do nauki powinien być zupełnie odrębnym, odizolowanym pomieszczeniem.

„Uroki” kawalerek

Niestety, wiele rodzin z dziećmi jest zmuszonych do zajmowania jednopokojowych mieszkań. Jak poradzić sobie w takiej sytuacji? O ile mieszkanie jest wyposażone we wnękę, należy jak najprędzej pomyśleć o jej zagospodarowaniu jako pokoju dla dziecka. Stosunkowo niedrogim rozwiązaniem, choć mało komfortowym, są różnego rodzaju gotowe przepierzenia, które można kupić w marketach budowlanych. Lepszym, choć droższym wyjściem są ścianki działowe, które można skutecznie wygłuszyć za pomocą wełny mineralnej.

O Autorze

Michał Mikołajczak

Urodziłem się w 1977 roku, w Grudziądzu, ale od 25 lat mieszkam w Trójmieście – początkowo w Gdańsku, a obecnie w Sopocie. Ukończyłem filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Z zawodu i zamiłowania jestem redaktorem. Jak przystało na urodzonego humanistę, mam bardzo wszechstronne zainteresowania. Szczególnie interesują mnie: kryminalistyka, współczesna historia Polski, medycyna (zwłaszcza psychiatria), a także kultura popularna lat 80. i transport. Wolne chwile spędzam z rodziną, najczęściej na oglądaniu filmów grozy.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany