Dzieciństwo kojarzone jest przede wszystkim z beztroskim czasem zabawy i śmiechu. Z niewinnością, z wolnością i z czasem w którym powoli małymi krokami mały człowiek doświadcza życia, ucząc się funkcjonowania w otaczającym go świecie. Czy są jednak miejsca na Ziemi, w których dzieciństwo to jeszcze coś innego? Miejsca, w których bycie dzieckiem niesie za sobą wiele różnych ról, odpowiedzialności i zadań?

Kulturowy zawrót głowy

Azja jest bardzo zróżnicowana, i to praktycznie pod każdym względem. W każdym miejscu tego olbrzymiego kontynentu istnieją różnice w różnych systemach, w sposobie wychowania dzieci i w życiu codziennym. Oczywiście zdarzają się też podobieństwa, lecz należy mieć na uwadze, że nie wszystkie regiony Azji są równie wysoko rozwinięte, a w niektórych krajach panuje skrajna bieda. Jednak pomimo ubóstwa, braku jedzenia i godnych warunków do życia, zdaje się, że w każdym zakątku można odnaleźć uśmiech na dziecięcych buziach. Czasem jest on podyktowany potrzebą wyżebrania grosza od przechodzącego turysty, a niekiedy bywa czystym wyrazem radości, która pojawia się nawet w najgorszych dzielnicach najuboższych azjatyckich krajów.

W większości krajów europejskich rodzice są najważniejszymi opiekunami swoich dzieci. I to właśnie oni prowadzą swoją pociechę za rękę, są za nią odpowiedzialni, a ich głównym zadaniem, a zarazem celem jest wychowanie swojej pociechy i wprowadzenie jej w dorosły świat. W Chinach, w Wietnamie, a także w Japonii to dziadkowie pełnią funkcję opiekunów – towarzyszą swoim wnukom w codziennych czynnościach. Główną rolą rodziców, a zwłaszcza ojców, jest natomiast zarabianie pieniędzy. Taki podział ról nikogo nie dziwi i jest praktykowany od pokoleń.

Popularnym zwyczajem w Azji, również w krajach uprzemysłowionych, jest to, że dzieci śpią wraz z rodzicami w łóżku. Zapewnia im to poczucie bezpieczeństwa oraz bliskości.

Gdzie się podziały moje zabawki?

Zdarza się i tak, niestety, że dzieciństwo w tych krajach jest utracone. Najmłodsi zaczynają bardzo wcześnie pracować, są wykorzystywani, a czas, który powinien być spędzony na zabawie, jest dla nich ciężką harówką. Często nie mają jednak wyboru – pracują, aby przetrwać i pomóc w utrzymaniu rodziny, czasami by spłacić rodzinne długi. Bardzo szybko są zmuszeni do wkroczenia w dorosły świat, który bywa nielegalny i brutalny. To bardzo przykre i chwytające za serce, ale istnieje i taka ciemna strona azjatyckiego dzieciństwa. Dla człowieka Zachodu to nie do pomyślenia, aby dziecko pracowało, a w różnych kręgach kultury Środkowego i Dalekiego Wschodu pracujący nieletni to coś naturalnego; brzdące zaczynają pracować nawet od piątego roku życia. Nikt nie widzi w tym nic złego, gdyż rodzice tych dzieci również pracowali od najmłodszych lat. Brak edukacji, bieda, brak możliwości wyżywienia rodzinny – te i inne czynniki przyczyniają się do tego, że dzieciaki stają się tanią siłą roboczą. Niektóre są również uprowadzane, szczególnie gdy rodzina posiada długi, ale nie tylko w takich przypadkach. I choć praca niewolnicza jest karana, to niestety porwania się zdarzają. Uprowadzone maluchy pracują na plantacjach, w fabrykach i w kopalniach po 15 godzin dziennie za grosze bądź za darmo. Na szczęście, obecnie na świecie działa wiele organizacji pozarządowych, dla których los pracujących młodocianych nie jest obojętny. Pracownicy tych organizacji, wolontariusze, podróżnicy oraz inni ludzie niosą pomoc dzieciom w krajach azjatyckich, a dzięki wielu akcjom życie najmłodszych staje się coraz lepsze.

Ucz się, ucz, bo nauka to…

W miejscach, gdzie nauka jest ogólne dostępna, np. w Chinach, Japonii, Korei, Wietnamie, a także w Turcji edukacja stoi na pierwszym miejscu. To najważniejszy punkt programu w życiu dziecka. Na najmłodszych nakładana jest ogromna presja dobrych wyników w szkole, od których uzależnione jest przyszłe życie małego Azjaty.

W krajach średnio i mniej rozwiniętych, takich jak Indie, Laos czy Nepal, uczęszczanie do szkoły jest przywilejem, z którego nie każdy może skorzystać. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich regionów w tych krajach. Głównym powodem braku możliwości edukacji jest bieda bądź brak szkół. W miejscach, w których króluje ubóstwo, kalkulacja jest prosta – dziecko, które uczęszcza do szkoły, nie może w tym czasie pracować – jest to traktowane jako strata pieniędzy. Niestety, wiele rodzin ze względu na trudną sytuację finansową nie może sobie na to pozwolić. Zaś inne rodzinny, które chciałby posłać dzieci do szkoły, nie mają funduszy na książki czy też na obowiązujące w hinduskich szkołach mundurki. Edukacja często jest też postrzegana jako coś zupełnie zbędnego.

Mimo że w Indiach szkoła od kilku lat stała się obowiązkowa i bezpłatna, wciąż nie uczęszcza do niej każde dziecko w wieku szkolnym, a dziewczynki posyłane są do szkoły znaczniej rzadziej niż chłopcy. Taka kolej rzeczy powoduje, że duża część społeczeństwa biedniejszych części Azji nadal pozostaje analfabetami.

Opona, kafelek, a może sztuki walki?

Po szkole jest czas na zabawę albo na zajęcia dodatkowe, choć jedno nie wyklucza drugiego. Zajęcia pozaszkolne oczywiście również się różnią, w zależności od regionu. W Chinach i Wietnamie dzieci uczą się sztuk walki, uczestniczą w różnych zajęciach sportowych (np. grają w ping-ponga, szachy, piłkę nożną). Dużym zainteresowaniem cieszą się także zajęcia muzyczne (nauka gry na pianinie, flecie, skrzypcach, nauka śpiewu) i taneczne (nauka tańca klasycznego, nowoczesnego oraz baletu). W Japonii popularne są kółka tematyczne od plastycznych, na których można nauczyć się np. rysowania mangi, po kółka komputerowe czy też robotyki. Bardzo ważnym elementem jest również nauka języka angielskiego.

W nepalskiej dżungli można zaobserwować dzieciaki biegające po drodze za stara oponą od roweru. Turlają ją i biegną za nią, prosta zabawa i tyle radości. Brudne od błota, z umorusanymi od kurzu buziami, ale jednak mimo wszystko uśmiechnięte i szczęśliwe.

W Indiach od najmłodszych lat mali Hindusi na ulicach grają w krykieta. Zdaje się, że robią to wszędzie i zawsze. Krykiet to niemalże gra święta, a Indie już czterokrotnie wygrały mistrzostwa świata w tej dziedzinie. Inną popularną zabawą jest także kabaddi; słowo to oznacza „utrzymanie oddechu”. Dzieciaki ustawiają się naprzeciwko siebie w dwóch drużynach. Gra polega na tym, aby jeden z wybranych uczestników przebiegł na stronę przeciwnika i krzycząc hasło: kabaddi, dotknął jak największej liczby rywali, a przed skończeniem okrzyku – wrócił do swojej drużyny.

Pomysłowość dzieci nie zna gra granic i choć to raczej bieda dyktuje tutaj zasady gry, to zabawa w kopanie np. kawałka ułamanego kafelka, zaobserwowana w nepalskim sierocińcu, jest bardzo ciekawa i w miarę grania – coraz bardziej ekscytująca. Zasady są proste: na ziemi rysuje się linie i skacząc na jednej nodze, próbuje się jak najdalej przemieścić element, i tak w kółko; grać może nieliczona liczba osób. Dużo przy tym śmiechu i radości, bo zabawa to zabawa, nieważne czym, w co – ważne, by się bawić. Zabawa jest istotnym elementem dzieciństwa, przede wszystkim dlatego, że kształtuje osobowość. To właśnie w niej pojawia się wiele różnych emocji, można się w pełni wyrazić, to czas wypełniony beztroską i szczęściem, którego dzieci z całego świata potrzebują jak najwięcej.

Wszystkie dzieci miłości potrzebują…

Niewątpliwie cała kultura azjatycka bardzo różni się od naszej i choć ciężko ująć ją w jedną spójną całość, to niezależnie od statusu, dzieci mieszkające na wschodzie mają nieco inne dzieciństwo niż ich rówieśnicy w Europie. Zasady wychowania, szkolnictwo oraz zabawy także znacznie się różnią od kultury polskiej. Niestety, wiele dzieci z tego regionu również od najmłodszych lat pracuje, tracąc możliwość do prawidłowego rozwoju, nauki i dziecięcej wolności, którą każde dziecko powinno mieć zagwarantowaną.

Azja to kontynent, na którym bieda przeplata się z bogactwem. W taki sam sposób przelatają się różne zwyczaje i tradycje. Niewątpliwie w większości kultur na Ziemi dziecko to dar. To wspaniała, nowa istota, która pojawia się w rodzinie, i niezależnie od wszystkiego, jedną przyjętą prawdą kultywowaną przez wszystkie kultury świata mogłaby być bezwarunkowa miłość do tego dziecka, a co za tym idzie – zapewnienie mu bezpieczeństwa.

Tekst: Karolina Jarzębińska

O Autorze

Karolina Jarzębińska

Kulturoznawca i podróżniczka. Pasjonatka kulinariów wegetariańskich. Interesuje ją rozwój dziecka oraz poznawanie świata poprzez naturę. Podróżowała po Europie i Azji, będąc wolontariuszem oraz pracownikiem na różnych farmach ekologicznych. Obecnie pracuje w firmie Karczewski Doradztwo Personalne, budując programy szkoleniowe i rozwoju firm. Kocha muzykę, pozytywnie patrzy na świat, a rozwój osobisty oraz duchowy jest dla niej jednym z ważniejszych życiowych misji. Jest zdeterminowana w spełnianiu swoich marzeń i pragnie, w każdym zaszczepić wiarę w realizację ich planów.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany