Tak w ogóle, to nie każdy z nas wie, że choroba lokomocyjna, o której czasem słyszymy od znajomych lub przytrafia się nam samym, dotyczy też… zwierząt. Często okazuje się, że czworonożni pupile, które wyjeżdżają w podróż ze swoimi właścicielami, także przeżywają prawdziwe katusze podczas długich wycieczek samochodem albo promem morskim. Jeśli więc Twój pupil też ma problemy z jazdą, najlepiej skonsultować się z weterynarzem, jaki preparat dla niego będzie odpowiedni.

Objawy choroby lokomocyjnej dręczą jednak w czasie podroży przede wszystkim ludzi i to bez względu na wiek. Mogą chorować małe dzieci, młodzież i osoby dorosłe. Szacuje się na podstawie zebranych statystyk, że około 30% ludzi cierpi na tę dolegliwość. Ważne jest więc, aby poznać przyczyny i sposób zapobiegania chorobie lokomocyjnej. Jeśli mamy na przykład w rodzinie przypadki osób cierpiących na chorobę lokomocyjną, możemy zapytać je o radę. Jeśli nie, warto poszerzyć swoją wiedzę na ten temat.

W czym jest problem?

Ludzki mózg odbiera różnego rodzaju bodźce. Dla prawidłowego działania musi wykształcić on szereg systemów, które ułatwiają percepcję i pozwalają na określenie naszego stanu w różnych warunkach. Gdy czujemy, że coś nietypowego dzieje się z nami podczas podróży, to oznacza wystąpienie jakiegoś zaburzenia w odbieraniu przez mózg bodźców. Impulsy, jakie docierają z oczu, ucha wewnętrznego oraz zakończeń nerwowych w stawach zazwyczaj pracują wspólnie, by utrzymać równowagę. W warunkach fizjologicznych idąc prosto, postrzegamy nasz ruch oczami oraz błędnikiem znajdującym się w uchu wewnętrznym. Umożliwia nam to sprawne poruszanie się dalej. Błędnik jest czymś podobnym do poziomicy, gdzie każde przechylenie głowy powoduje przepływ cieczy, co wywołuje drażnienie receptorów kanałów półkolistych. Te ostatnie informują mózg o tym, w jakiej pozycji się znajdujemy. Nawet, jeżeli oczy mamy zamknięte. Natomiast, kiedy oczy „mówią” nam zupełnie co innego aniżeli błędnik, równowaga u człowieka zostaje zachwiana. W efekcie pojawiają się wszystkie znane z autopsji lub z opowiadań znajomych – nudności, senność, ziewanie, zimny pot, bladość skóry, a także wymioty.

>> Czym jest, skąd się bierze, objawy i jak zapobiegać chorobie lokomocyjnej?

Geneza choroby lokomocyjnej  

Dysonans między odbieranymi bodźcami może prowadzić do zaburzeń koncentracji i nudności. Jednak nie do końca jasne jest wprost, dlaczego wymiotujemy. Ma to związek ze specyficznymi neurotransmiterami, które wywołują podrażnienie ośrodka wymiotnego w naszym mózgu. Dzieje się to za sprawą przystosowań, jakie wykształciły się  jeszcze u naszych przodków. Na samym początku, jeszcze przed rozwojem cywilizacji, głównym źródłem pożywienia praprzodków ludzi było zbieractwo roślin, grzybów, czy niektórych zwierząt. Wśród nich występowały również takie, które ze względu na swoje działanie miały działanie halucynogenne. Z czasem w toku naturalnej selekcji wśród pierwszych ludzi tylko ci, którzy poradzili sobie na czas z usunięciem szkodliwej substancji, przekazali geny następnym pokoleniom. Jej usunięcie odbywało się oczywiście najkrótszą drogą, czyli zwróceniem treści pokarmowej.

Co może pomóc w podróży?

Podstawowym neurotransmiterem, który stymuluje pracę ośrodka wymiotnego w mózgu jest histamina. Cała sprawa polega na tym, żeby zahamować jej nieprawidłowe wydzielanie. Potrzebne są w tym celu odpowiednie substancje, które spowodują zahamowanie jej działania. Najskuteczniejszą z tych substancji czynnych, jak do tej pory jest dimenhydramina. Bardzo szybko wykazuje ona działanie antyhistaminowe i warunkuje działanie Aviomarinu. Ten popularny lek na chorobę lokomocyjną można dostać w aptece bez recepty. Od wielu już lat jest skutecznym remedium na kłopoty z chorobą lokomocyjną. Trzeba pamiętać, że dawki Aviomarinu dla dzieci, młodzieży i dorosłych są różne. Ponieważ lek zawiera dużą dawkę substancji aktywnej, nie jest zalecany do stosowania u dzieci poniżej szóstego roku życia. Przed użyciem leku najlepiej spokojnie zapoznać się z informacją na stronie http://aviomarin.com.pl/, gdzie można poczytać o dawkowaniu i różnych zalecaniach w leczeniu choroby lokomocyjnej.

Choroba lokomocyjna jest jednym z przykładów niedoskonałości w funkcjonowaniu naszego organizmu. Pojazdy nie są z nami od milionów lat, a zatrucia podczas grzybobrań, jak u ludzi pierwotnych, nadal się zdarzają. Współcześnie halucynacje to dolegliwość związana z podróżowaniem – samochodem, promem, statkiem… Ale to nie koniec świata, na wszystko znajdzie się rada. Wystarczy być przygotowanym na każdą ewentualność i mieć w podróży przy sobie medykamenty, które pomogą zwalczyć nieprzyjemne objawy i nie spędzić czasu w tracie wyprawy z woreczkiem w dłoni.

Podobne

O Autorze

Mat. Redakcyjne

Magazyn Together - Rodzinna strona Trójmiasta

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany