Sztuka wysoka czy rozrywka popularna? Czasami granice między różnymi gatunkami scenicznymi ulegają permanentnemu zatarciu. Podobnie jest w przypadku kabaretu – dość młodej formy sztuki scenicznej, w której ekspresja, błyskotliwość i kreatywność twórców odgrywają decydujące role.

Z lokalu na sceny

Początki współczesnego kabaretu wiążą się nieodłącznie z szeroko pojmowaną działalnością rozrywkową. Sama nazwa tego gatunku również odsyła nas do XIX wieku, gdzie we Francji, w 1881 roku, w słynnej paryskiej dzielnicy Montmarte otwarto lokal Czarny Kot. Tajemnicze zwierzę stało się symbolem sztuki wysokiej, w Czarnym Kocie spotykała się bowiem śmietanka artystyczna XIX-wiecznej Francji. Nazwa imprez, cabaret artistique, po adaptacji językowej, była późniejszym określeniem występów scenicznych, w których najważniejszym recenzentem stała się publiczność.

Warto również wspomnieć o tym, że gdy kładziono zalążki pod fundamenty współczesnego kabaretu, paryski Montmarte był raczej kojarzony z osobami łamiącymi prawo i utrzymującymi się z prostytucji niż z artystami. Dlaczego to ważne? Można mówić o swoistym przenikaniu się światów, który nieraz nakładał się także i na rzeczywistość kreowaną w występach scenicznych. Jednym ze środków wyrazu stały się więc wulgaryzmy i obelgi, które, choć znane już w sztuce, m.in. w baroku, tym razem przybierały bezpośredni i jaskrawy wymiar. Nie każdemu taka forma ekspresji przypadała do gustu. Zdarzało się zatem, że kabaret był postrzegany – zwłaszcza przez osoby pretendujące do tytułu elit intelektualnych i społecznych – jako rozrywkowa niskich lotów. Niekiedy działo się to nie bez przyczyny, gdyż poziom artystyczny ówczesnych twórców kabaretowych był bardzo zróżnicowany. I choć Czarny Kot stał się jednym z najbardziej obleganych lokali Paryża końca XIX wieku, droga kabaretu na wielkie sceny nie była prosta i oczywista.

Bezlitosne ostrze absurdu

Czasy się zmieniły, odmienne jest też postrzeganie estetyki i poetyki występów scenicznych. Jedno pozostaje bez zmian – kabaretowe ostrze absurdu bezlitośnie tnie tę rzeczywistość, którą znamy. Krytyka polityczna, społeczna i obyczajowa, wyszydzanie trendów w kulturze popularnej i wysokiej, drwiny z autorytetów, tradycji i przesądów – to wszystko, co bawiło publiczność 100 lat, nadal jest esencją kabaretu. Co otrzymujemy w zamian za poszatkowany ostrzem absurdu wizerunek naszego świata? Oczywiście dawkę dobrego humoru, ale również znacznie więcej, o czym niekiedy nie pamiętamy: uczymy się dystansu do rzeczywistości, w tym również do siebie samych. Oglądając świat, jaki znamy, w krzywym zwierciadle, dostrzec możemy kontury, których na co dzień nie zawsze chcemy zauważać. Wiedzieli o tym również polscy prekursorzy sztuki kabaretowej, który w 1905 roku założył słynny kabaret Zielony Balonik; swoje teksty pisał tam m.in. Tadeusz Boy-Żeleński.

Pusty śmiech?

Kabaret, który nie budzi emocji i nie spotyka się z entuzjastycznym przyjęciem, nie ma racji bytu. Wspomniana w tytule burza śmiechu zawsze powinna być rozpętana na widowni, a jej nasilenie – ma świadczyć o wartości występu. Krytycy sztuki kabaretowej wskazują, że nie jest to sztuka wymagająca większego wysiłku intelektualnego – raczej rozrywka niskich lotów. To jednak spore uogólnienie. To samo można zresztą powiedzieć o odbiorcach kabaretów. Nie da się stwierdzić, że widownię kabaretową stanowią wyłącznie osoby poszukujące taniej i niezbyt wyszukanej formy aktywności umysłowej. Niekiedy jest dokładnie odwrotnie.

Istota kabaretu to wzięcie rzeczywistości w cudzysłów, posługiwanie się mechanizmami groteski, przerysowania i absurdu. Zdarzenia, które znamy z różnorodnych sfer rzeczywistości, przenikają się i tworzą nową jakość. Słowem: mamy tutaj do czynienia ze swoistą intertekstualnością kulturową. Ważny jest kontekst wypowiedzi kabaretowej. Jeśli widz go nie zrozumie, sam skecz wyda się mu pozbawiony sensu i niezbyt zabawny. Wiele kabaretów posługuje się przecież wysublimowanym poczuciem humoru, które wymaga znajomości odwołań kulturowych. W sztuce kabaretowej nie brakuje przecież nawiązań do znanych dzieł literatury, teatru czy filmu. I tutaj pojawia się wspomniana wcześniej cienka granica między sztuką popularną a wysoką. Często trudno ją zakreślić i chyba nawet nie warto tego czynić. W każdym razie twierdzenie, że kabaret to jedynie prymitywne skecze, które rodzą pusty śmiech, jest dużym nadużyciem.

Sztuka dla każdego?

Kabaret nigdy nie był, nie jest i nie będzie teatrem. I nie ma takich ambicji. Na początku swego istnienia przypominał raczej antyteatr. Oczywiście komik również może być świetnym aktorem, jednak istota sztuki kabaretowej to przede wszystkim siła satyry. Aby zrozumieć różne jej odcienie, potrzebna jest określona dojrzałość. Uwzględniając wcześniejsze uwagi, można śmiało stwierdzić, że odbiorca kabaretu często musi być osobą odpowiednio wyedukowaną, by nawiązać pożądany kontakt z twórcami skeczów. Kabaret nie będzie więc sztuką dla każdego. Za niezrozumieniem najczęściej kryje się brak odczytania intencji twórców.

Czy warto zabierać dzieci na występy kabaretowe? Jeżeli mówimy o klasycznych kabaretach scenicznych, ich repertuar jest skierowany przede wszystkim do dorosłego odbiorcy. Po pierwsze, trzeba wziąć pod uwagę stopień znajomość kontekstu kulturowego. To warunek konieczny, jeśli występ ma spełnić pokładane w nim oczekiwania, czyli rozbawić młodego widza. Po drugie, warto pamiętać, że kabaret to bezpośrednia sztuka sceniczna, która nie jest wolna od dwuznaczności i ekspresji. Niektórzy twórcy skeczów kabaretowych mogą wręcz posługiwać się wulgaryzmami, które mają podkreślać siłę wypowiedzi albo wyjaskrawiać określone sytuacje. Na pewno dziecko na widowni zwróci na nie uwagę, ale czy zrozumie znaczenie takiego zabiegu scenicznego? To już raczej wątpliwe…

Tekst: Martyna Jakubowska

Podobne

O Autorze

Mat. Redakcyjne

Magazyn Together - Rodzinna strona Trójmiasta

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany