Rządowy program wsparcia rodzin 500+, który wciąż budzi wiele emocji, oficjalnie wystartował 1 kwietnia 2016 roku. Jego przeciwnicy, mimo wszystko dość nieliczni, wskazywali na możliwy wzrost bezrobocia rejestrowanego. Czy dane statystyczne potwierdzają taki trend na Pomorzu?

Według najnowszego raportu Urzędu Statystycznego w Gdańsku „Bezrobocie rejestrowane w województwie pomorskim w 2016 r.”, bezrobotni zarejestrowani w powiatowych urzędach pracy na Pomorzu pod koniec grudnia 2016 r. stanowili 7,3% cywilnej ludności aktywnej zawodowo (przed rokiem odpowiednio: 8,9%). We wszystkich województwach naszego regionu odnotowano spadek bezrobocia. Najwięcej bezrobotnych ubyło w powiatach nowodworskim (–5,1%) i lęborskim (–3,9%). Odnotowano zatem redukcję odsetka liczby bezrobotnych o 1,6% w stosunku do 2015 roku.

Zasadniczej zmianie nie uległ typowy profil bezrobotnego. Wciąż najczęściej jest to osoba o niskim poziomie wykształcenia – ponad połowa (55,2%) legitymowała się wykształceniem podstawowym (pełnym i niepełnym), gimnazjalnym oraz zawodowym. Warto również nadmienić, że do urzędów pracy wpłynęło o 21,2 tys. więcej ofert ze strony pracodawców niż w 2015 roku.

W kontekście korzystania z pomocy rządowej w ramach programu 500+ istniało zagrożenie, że wiele pracujących kobiet, które wychowują dzieci, będzie rezygnować z dotychczasowej pracy. Z danych Urzędu Statystycznego w Gdańsku wynika, że kobiety wciąż stanowią większość osób bezrobotnych, a ponadto ich odsetek wzrósł o 2,6% w stosunku do ubiegłego roku i obecnie wynosi 60%. Trudno jednoznacznie wskazać, że jest to tylko i wyłącznie efekt działania rządowego programu pomocy rodzinom, choć z pewnością wśród bezrobotnych są jego beneficjenci.

Co wynika z przytoczonych powyżej danych? Można zakładać, że uczestnictwo w programie 500+ nie przyczyniło się do masowej rezygnacji z pracy. Część osób, które obecnie pobierają świadczenia, miała status osób bezrobotnych już przed wejściem w życie tego programu. Poza tym nadal praca zawodowa jest postrzegana jako najważniejsze źródło stabilizacji finansowej i stałych dochodów. Można natomiast przypuszczać, że rządowa pomoc niekoniecznie musi motywować do intensywniejszych wysiłków w poszukiwaniu zatrudnienia osoby długotrwale bezrobotne, zwłaszcza bez kwalifikacji.

Coraz więcej mówi się o tym, że w Polsce zaczęła się era rynku pracownika, nie pracodawcy. To tylko częściowo prawda. O ile specjaliści w określonych branżach (np. mechanicy maszyn, spawacze, kierowcy ciężarówek) rzeczywiście są rozchwytywani przez wiele firm, co jest skutkiem m.in. upadku szkolnictwa zawodowego, osoby o niższych kwalifikacjach nadal muszą walczyć o utrzymanie swojego miejsca pracy, a poszukiwanie zatrudnienia może być dla nich drogą przez mękę. W przypadku rodzin z dziećmi zapewnienie ekonomicznej stabilizacji przybiera jeszcze poważniejszy wymiar. Oczywiście pieniądze z rządowego programu 500+ mogą być ważną częścią domowego budżetu, niemniej nie zastąpią stałych zarobków. A przypomnijmy, że od bieżącego roku minimalna pensja w Polsce wynosi 2000 zł brutto.

O Autorze

Michał Mikołajczak

Urodziłem się w 1977 roku, w Grudziądzu, ale od 25 lat mieszkam w Trójmieście – początkowo w Gdańsku, a obecnie w Sopocie. Ukończyłem filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Z zawodu i zamiłowania jestem redaktorem. Jak przystało na urodzonego humanistę, mam bardzo wszechstronne zainteresowania. Szczególnie interesują mnie: kryminalistyka, współczesna historia Polski, medycyna (zwłaszcza psychiatria), a także kultura popularna lat 80. i transport. Wolne chwile spędzam z rodziną, najczęściej na oglądaniu filmów grozy.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany